Trzy dni, trzy pełne spotkania, w trzech różnych ligach. 14 bramek. A do tego dodatkowo sześć odwiedzonych stadionów, kilka litrów wypitego piwa i kilka zjedzonych Currywurstów. Oto – w największym skrócie – bilans mojego groundhoppingowego wyjazdu do Berlina. Stolicę Niemiec wizytowałem  pomiędzy 11 a 13 grudnia 2009.