. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zawsze… no dobrze… prawie zawsze właśnie tak zatytułowana jest większość pierwszych postów/wpisów/artykułów (zwał jak zwał – niepotrzebne skreślić) na blogach, więc i ja nie będę wydziwiał i rozpocznę piłkarskie blogowanie w ten sam sposób. Przed Wami moje najnowsze dzieło. Moje najmłodsze dziecko. Moje oczko w głowie. My Football Way.
oo
oo
Mój pierwszy mundial, mój pierwszy mecz, jaki oglądnąłem od początku do końca (przynajmniej tak mi się wydaje), mój pierwszy zachwyt nad dyscypliną sportu zwaną futbolem. Miałem 9 lat i dopiero “uczyłem się piłki”. A bardziej niż zwycięski gol Kameruńczyków utkwiła mi w głowie ostra gra obu ekip, piękny stadion i krótka, ale barwna ceremonia otwarcia…
Nigdy nie darzyłem Cię sympatią, nigdy Ci nie kibicowałem. Szanowałem i podziwiałem, ale wolałem innych napastników. Działałeś mi na nerwy. Naśmiewałem się z Twych wystających zębów, nazywałem grubasem. Teraz już Cię tu nie ma a ja żałuję i tęsknię. Podobno to, jak bardzo ktoś był dla nas ważny, uświadamiamy sobie dopiero wtedy, gdy go stracimy…
Kolejne wersje komputerowych gier FIFA, This is Football, czy Pro Evolution Soccer i inne tego typu obdarzone super grafiką cudeńka, podniecają teraz młodych szczawików na całym świecie. Dwadzieścia lat temu o takich zaawansowanych symulacjach futbolu mogliśmy tylko pomarzyć. Byłem wtedy szczęśliwym posiadaczem komputera marki Commodore 64 i najlepszej dostępnej wówczas gry piłkarskiej – Microprose Soccer!
W meczu I. ligi boliwijskiej pomiędzy La Paz FC a Aurora Cochabamba w zespole gości wystąpił zaledwie 12-letni Mauricio Baldivieso, stając się zarazem najmłodszym piłkarzem, jaki kiedykolwiek zaliczył debiut w ramach pierwszoligowych rozgrywek. Trąbią o tym niemal wszystkie media. Szkoda tylko, że mało które robi to kompetentnie. Ale od czego macie mnie! :)o
ooo
oooo
Panie i panowie, chłopcy i dziewczęta, bracia i siostry. Nadeszła wielkopomna chwila. Dla mnie, a przede wszystkim dla tego bloga. MyFootballWay.com został oto oficjalnym sponsorem czwartoligowej Nysy Kłodzko! Choć jego nazwa nie trafi jeszcze na koszulki piłkarzy, to i tak myślę, że jest to ewenement na skalę polskiej, a kto wie, może i światowej blogosfery!
Wypożyczenie auta 950 koron. Kaucja 5000 koron. Benzyna 1200 koron. Obiad po drodze 150 koron. Bilet na mecz 20 euro. Dwa piwa 7 euro. Kiełbasa z grilla 3 euro. Zobaczyć Borussię Dortmund na żywo – bezcenne!!! W minioną sobotę gościłem w niewielkim Weiden, gdzie na mecz I. rundy Pucharu Niemiec przyjechał mój ulubiony niemiecki klub…
Są setki tysięcy piłkarskich hymnów, pieśni, piosenek, przyśpiewek, okrzyków, rymowanek… Jest jednak pośród nich utwór szczególny. Jest pośród nich kawałek bardzo wyjątkowy. Jest pośród futbolowych hymnów jeden bardziej kultowy niż pozostałe. Taki “hymn wszystkich hymnów”, chciałoby się powiedzieć… To “You’ll Never Walk Alone”!
Wraz z początkiem sezonu powróciłem na turystyczne trasy Czech, Moraw i Śląska. Nie po to jednak, by zwiedzać miasta, zamki, pałace, czy kościoły, a po to, by odwiedzać kolejne spotkania i powiększać mą kolekcję wizytowanych stadionów. Dziś krótka relacja z Czeskich Budziejowic, dokąd w I. kolejce spotkań zawitali prócz mnie także piłkarze Jablonca.
Po czym poznać piłkarza wybitnego? Po tym, ile zdobył goli w lidze? Po tym, ile zaliczył występów w reprezentacji? Po tym, ile ma trofeów? A może po tym, ile zarabia? Nic z tych rzeczy! Pana piłkarza od zwykłego piłkarzyny odróżnić można najłatwiej w sytuacjach wyjątkowych. Pana Piłkarza od zwykłego piłkarzyny odróżniają dwa słowa: Fair Play.
Przeglądając me ulubione piłkarskie blogi w poszukiwaniu nowych postów, natrafiłem na jednym z nich na niezwykle ciekawy tekst o tym, jak to właśnie zakończył się sezon… na Grenlandii. W pasjonującym finale klub o nazwie G-44 pokonał swego odwiecznego rywala FC Mamaluk. Wpis ten stał się inspiracją dla niniejszego artykułu…
Ten tekst miał się ukazać jako część tradycyjnego artykułu poświęconego dwóm ostatnim meczom Bohemki. Nie mogę jednak czekać do poniedziałku lub wtorku, kiedy wpis pojawi się na łamach bloga, bo już teraz chce podzielić się z Wami radością! Bohemka wczoraj wygrała pierwszy mecz w sezonie. Wygrała po przekozackim golu w ostatniej minucie!!!
“Podczas całej mojej kariery nigdy nie było mi tak ciężko zrozumieć wyniku, jak dzisiaj” – to słowa trenera Javiera Irurety, wypowiedziane po pewnym meczu, pewnego listopadowego wieczora. Otóż są na tym świecie rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się nawet największym filozofom. Tamten mecz w Monako był tego najlepszym przykładem…
oo
oo
Jak już pewnie zauważyliście, zazwyczaj nie piszę tu o tym, o czym trąbią wszyscy dookoła. Nie było więc u mnie nawet wzmianki o transferze pewnego płaczka do Madrytu, nie było wpisu o porażce Lecha z Brugią, ani tekstu o kontuzji “Wasyla” (trzym się chłopie!). Dziś jednak złamię tę zasadę. Ale okazja ku temu jest szczególna…
oo
oo
Ile to dookoła narzekania i marudzenia, że tyle w tegorocznej Lidze Mistrzów autsajderów i że ponoć tyle będzie nieciekawych meczów. A ja tam z obecności APOEL-u Nikozja, Debreceni VSC czy Unirei Urziceni jestem zadowolony. MyFootballWay.com w tym sezonie Champions League kibicuje bowiem tym najmniejszym i najbiedniejszym!
oo
oo
W czwartkowy wieczór byłem jednym z niemal 17 tysięcy praskich świadków eksperymentu UEFA z wprowadzeniem dwóch dodatkowych, tzw. bramkowych arbitrów w meczach fazy grupowej Ligi Europy. Nie wiem, jak w innych spotkaniach, ale podczas pojedynku Sparty Praga z PSV Eindhoven na Letnej, eksperyment raczej się nie powiódł…
oo
oo
Na ten dzień, na tę chwilę, na ten mecz czekałem od 25 listopada 2007 roku, kiedy to podczas odbywającego się w południowoafrykańskim Durbanie losowania eliminacji MŚ 2010, jednym z grupowych rywali polskiej reprezentacji los uczynił Czechy – mój drugi dom. 10.10.2009 – tę datę miałem w głowie przez dwa lata. Właśnie nadszedł “Dzień D”!
oo
oo
Na przełomie września i października Bohemkę czekały w lidze dwa spotkania derbowe. Najpierw w Ďolíčku podejmowała sąsiada zza miedzy, Mistrza Czech – Slavię Praga a tydzień później, na Strahovie, stadionie na którym Slavia kiedyś grała, spotkała się ze znienawidzonym Střížkovem. Każdy z tych pojedynków budził wielkie emocje. Dziś moja relacja z pierwszego z nich.
oo
oo
O wtorkowej klęsce Realu Madryt w Pucharze Króla powiedziano i napisano już chyba wszystko. Choć uwielbiam pastwić się nad graczami a zwłaszcza kibicami tego klubu, dziś wyjątkowo jednych i drugich oszczędzę. Tamten wieczór nie należał przecież do “baletnic”, ale tylko i wyłącznie do piłkarzy Alcorcón! I tylko do nich należeć będzie niniejszy wpis.
oo
oo
Dziś rano futbolowe Czechy obiegła smutna wiadomość. Oto niespodziewanie przestało bić serce legendy Slavii Praga, jednego z najlepszych czechosłowackich piłkarzy w historii… W wieku 65 lat zmarł nagle mistrz Europy z 1976 roku, wielki prawoskrzydłowy – František Veselý. „Slavia je pro mě vším, je to všechno, celý můj život!“ – mawiał o swoim ukochanym klubie…
oo
oo
30. września tego roku miałem przyjemność gościć na meczu Ligi Mistrzów pomiędzy monachijskim Bayernem a Juventusem Turyn. Pomimo, iż żadnemu z tych klubów nie kibicuję, Allianz-Arena – choć efektowna – jest niestety mekką nowoczesnego, skażonego pieniędzmi futbolu, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem, wycieczkę do stolicy Bawarii uważam za w pełni udaną!
oo
oo
Kibicowałem wczoraj Irlandczykom. Chciałem, by doszło do rzutów karnych, podczas których marzenia o Mundialu naszpikowanej gwiazdami, a mimo to grającej piach reprezentacji żabojadów rozbiłyby się o jednego z najlepszych bramkarzy angielskiej Premiership ostatniej dekady – Shay’a Givena. Niestety na boisku był złodziej! Perfidny oszust!
oo
oo
Czasami mam tak silną potrzebę obejrzenia piłkarskiego meczu na żywo, z trybun stadionu, że w jego poszukiwaniu jestem gotowy pokonać dziesiątki a nawet setki kilometrów! Taki futbolowy głód przytrafił mi się chociażby ostatniego dnia października, kiedy to w związku z brakiem ciekawego spotkania w Pradze wybrałem się do niemieckiego Drezna…
oo
oo
Już wkrótce…
Najnowsze komentarze
kubal >>> "Kamienie milowe, czyli “Wyszehradzki weekend”"
O k…urka wodna!
adoria >>> "Kamienie milowe, czyli “Wyszehradzki weekend”"
Zapomniałeś o dzieciach !!!!!!!!!!!!
krzychu81 >>> "Poślij Krzycha w nieznane! (odsłona druga)"
@startnamyslow.pl Cały myk polega na tym, że to nie ja a Wy wybieracie! :) Tzn. w tym przypadku już...
krzychu81 >>> "O nich kiedyś będzie głośno, czyli talenty czeskiej piłki. Część 3: środkowi obrońcy"
Brabec twardzielem jeszcze nie jest. Zresztą do Řepki sporo mu...
kubal >>> "O nich kiedyś będzie głośno, czyli talenty czeskiej piłki. Część 3: środkowi obrońcy"
Rzeczywiście – Simunek, Suchy i Mazuch przewyższają w tej chwili...