Groundhopping

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Przejdźmy do sedna sprawy, czyli Groundhopping według Krzycha

W tekście o historii Groundhoppingu, którz znajdziecie tutaj możecie przeczytać o dwóch różnych sposobach “zaliczania” poszczególnych meczów i stadionów. Ja, jako jeden z prekursorów Groundhoppingu w Polsce, mam jednak swoje własne zasady. Taki Groundhopping wedug Kryzcha! :)

Żeby dany mecz/stadion mógł trafić do mojej “kolekcji” muszą zostać spełnione dwa następujące warunki:

“Zwiedzanie stadionów można porównać tylko ze zwiedzaniem starych zamków…”

/Paweł Czado, “Czadoblog”/

1. Spotkanie muszę oglądnąć W CAŁOŚCI, tj. od pierwszej do ostatniej minuty! Nie może być mowy ani o spóźnieniu się na pierwszy gwizdek arbitra (zarówno pierwszej, jak i drugiej połowy), ani też o opuszczeniu stadionu przed końcem meczu!
2. Jeśli sprzedawane są bilety na dany pojedynek, to muszę taką wejściówkę ZACHOWAĆ (w miarę możliwości w jak najlepszym stanie). Programy meczowe mnie nie interesują, jako że są one do kupienia tylko przed potyczkami w wyższych klasach rozgrywkowych.

A jeśli dodatkowo uda mi się na danym stadionie napić piwa i zjeść kiełbasę z rożna (a najlepiej i jedno i drugie!), to taki wyjazd uznaję za udany, i to niezależnie od poziomu meczu (!) czy warunków atmosferycznych. Mimo, iż mógłbym jeździć samochodem, preferuję podróże pociągiem lub autobusem (“przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda…“), przy czym nie musi to być wyjazd tylko na mecz. Często będąc on tour staram się połączyć wizytę na stadionie ze zwiedzaniem miasta lub chodzę na mecze będąc gdzieś w odwiedzinach u znajomych lub rodziny, albo (jak  w przypadku spotkania Słowacja – Polska) w czasie podróży służbowej. Podczas każdej wizyty zwracam uwagę nie tylko na to, co się dzieje na boisku, ale także np. na atmosferę na stadionie (kibice gospodarzy vs kibice gości), zwyczaje panujące na trybunach oraz na szeroko pojętą architekturę danego obiektu. :)

Uważacie, że jestem zboczony? No cóż, ktoś zbiera znaczki, płyty lub kufle od piwa, ktoś inny odwiedza zamki i pałace, jeszcze inni zdobywają górskie szczyty, a ja “kolekcjonuję stadiony”… Wycieczka + mecz + piwo + kiełbasa z grilla. A wszystko to na świeżym powietrzu! Czy można sobie wyobrazić lepsze hobby?! :D

“I will watch any football match, any time, any place, in any weather conditions.”

/Nick Hornby, 1992/

Od początku nowego sezonu będę w dziale Groundhopping tego bloga zamieszczał relacje (wzbogacone zdjęciami – jak tylko zakupię nowy aparat) z poszczególnych wyjazdów. Jak dotychczas podróżowałem głównie po Czechach i przeważnie z mym ukochanym klubem – Bohemians 1905, a także odwiedzałem mecze w Pradze, gdzie mieszkam (od I. ligi po rozgrywki amatorskie). Teraz jednak planuję więcej podróży zagranicznych. Przeważnie jeżdżę sam, ale dość często towarzyszy mi mój kolega Iain (Szkot mieszkający w Pradze, wielki fan FC Kilmarnock i Slavii Praga), który zaczął zabawę w Groundhopping znacznie wcześniej niż ja i osiąga też znacznie lepsze rezultaty (np. udało mu się kiedyś odwiedzić pięć meczów w ciągu… jednego dnia!!!).

Kończąc przedstawiam listę spotkań, które dotychczas odwiedziłem:

Sezon 2006/2007, czyli początki są zawsze cieżkie

Sezon 2007/2008, czyli Krzychu się pomału rozkręca

Sezon 2008/2009, czyli Krzychu jedzie pełną parą

Sezon 2009/2010, czyli Krzychu jedzie z jeszcze większą parą

Sezon 2010/2011, czyli Krzychu chce dociągnąć do setki

Subskrypcja via RSS

Nie wiesz o co biega? Zajrzyj tutaj!
...................................................................

Złote usta

Ty Włodku parę razy w życiu grałeś te ostatnie minuty meczu, jak to jest?"

Dariusz Szpakowski

Polecam



...................................................................

Pozdrawiam PZPN i ČMFS!


...................................................................

Logo-pedia i Herb-apol

Bohemka je jen jedna!


...................................................................

Popieram i walczę


...................................................................

Nie samą piłką żyję…