. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
“Another Sunday match again;
Another Merseyside clash again;
It’s the 36th this season;
By my calculations;
That’s when I made the decision;
To stay in the lower divisions;
Travelling from town to town;
Hopping round from ground to ground;
For the character and determination;
In the face of bankruptcy;
For the passion and dedication;
Despite the threat of the Vauxhall League;
And the stands may be empty;
And the bank account too;
But there’s something in my stomach;
Says they’ll always pull through;
That’s when I made the decision;
To stay in the lower divisions;
Travelling from town to town;
Hopping round from ground to ground.”/Chumbawamba – “Groundhopping”/
Groundhopping. Groundhopper. Pewnie wielu z Was spotyka się z tymi pojęciami po raz pierwszy. O co chodzi? Z czym to się je?
Groundhopping to w największym skrócie turystyka stadionowa. Nazwa powstała z połączenia dwóch angielskich słów: ground (w sensie football ground, czyli boisko piłkarskie) oraz hopping (podskakiwanie, skakanie). Słowo Groundhopping można by więc w wolnym przekładzie tłumaczyć jako “skakanie po boiskach”, czyli po prostu odwiedzanie różnych piłkarskich spotkań/stadionów. Zwrotu tego zaczęto używać w latach ‘80 XX. wieku.
Groundhopperzy jeżdżą więc z meczu na mecz, “zaliczając” kolejno poszczególne stadiony i tworząc w ten sposób swoją “kolekcję”. Zasadniczo poziom rozgrywek nie ma tu większego znaczenia (od meczów międzypaństwowych, przez spotkania w europejskich pucharach, po pojedynki ligowe, od pierwszej do ostatniej ligi), choć im bardziej “egzotyczne” miejsca się odwiedza, tym oczywiście lepiej (innym Groundhopperom będzie bowiem znacznie ciężej powtórzyć wyczyn kolegi, który odwiedził np. mecz IV. ligi rumuńskiej, niż jego wizytę powiedzmy na którymś ze spotkań niemieckiej Bundesligi). Podobnie rzecz się ma z najbardziej odległymi stadionami (np. taki Władywostok! Kilka dni tam podróżujesz, przez 90 minut oglądasz mecz, klika dni wracasz z powrotem… ;d).
Ojczyzną Groundhoppingu jest Anglia, gdzie pierwsze wzmianki o tego typu hobby datowane są już na lata ‘70 XX. wieku. Wtedy też powołano tam do życia organizację o nazwie “Club 92″, do którego należeli (i należą, bo klub istenieje do dnia dzisiejszego) ci zapaleńcy, którzy odwiedzili stadiony wszystkich 92 profesjonalnych klubów w Anglii (wówczas Premier League + Division One + Division Two + Division Three). Jeden z członków tego klubu, rekordzista Ken Ferris, podczas sezonu 1994/95 odwiedził wszystkie 92 stadiony w przeciągu zaledwie 237 dni, dzięki czemu trafił nawet do Księgi rekordów Guinnessa! Na wzór angielskiej “Club 92″ powstał w Szkocji “Club 38″, zrzeszający tych stadionowych turystów, którzy z kolei odwiedzili obiekty wszystkich 38 szkockich klubów.
W tej chwili jednak Groundhopping większym zainteresowaniem niż na wyspach brytyjskich, cieszy się w Niemczech. Jego rozkwit miał tam miejsce w połowie lat ‘90 minionego wieku. Tam też wielu stadionowych turystów zrzeszonych jest w powstałej w 1993 roku organizacji V.d.G.D (Vereinigung der Groundhopper Deutschlands), czyli niemieckim związku Groundhopperów.
W Polsce Groundhopping praktycznie nie istnieje, choć bezpieczniej byłoby napisać, że jest w powijakach lub dopiero raczkuje. Przeglądając polską sieć w poszukiwaniu Groundhopperów czy stron z Groundhoppingiem związanych odnalazłem zaledwie trzy pozycje. Nasi rodacy, choć podróżują chętnie za swoim ulubionym klubem, odwiedzają mecze piłkarskie podczas urlopów zagranicą czy też chodzą na spotkania w krajach do których emigrowali, nie są zainteresowani tego typu hobby. Podobnie jest zresztą w Czechach.
Jestem więc jednym z pierwszym polskich Groundhopperów a niniejszy blog będzie jedną z pierwszych stron w naszym kraju poruszających tę tematykę.
Tym samym mam nadzieję, że MyFootballWay.com choć w małym stopniu przyczyni się do rozwoju turystyki stadionowej w Polsce.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ty też jesteś Groundhopperem? Napisz do mnie!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najnowsze komentarze
kubal >>> "Kamienie milowe, czyli “Wyszehradzki weekend”"
O k…urka wodna!
adoria >>> "Kamienie milowe, czyli “Wyszehradzki weekend”"
Zapomniałeś o dzieciach !!!!!!!!!!!!
krzychu81 >>> "Poślij Krzycha w nieznane! (odsłona druga)"
@startnamyslow.pl Cały myk polega na tym, że to nie ja a Wy wybieracie! :) Tzn. w tym przypadku już...
krzychu81 >>> "O nich kiedyś będzie głośno, czyli talenty czeskiej piłki. Część 3: środkowi obrońcy"
Brabec twardzielem jeszcze nie jest. Zresztą do Řepki sporo mu...
kubal >>> "O nich kiedyś będzie głośno, czyli talenty czeskiej piłki. Część 3: środkowi obrońcy"
Rzeczywiście – Simunek, Suchy i Mazuch przewyższają w tej chwili...