„Niektórzy uważają, że piłka nożna jest sprawą życia i śmierci. Jestem rozczarowany takim podejściem. Zapewniam, że jest czymś znacznie, znacznie ważniejszym!” – powiedział kiedyś świętej pamięci William „Bill” Shankly, legendarny trener Liverpoolu. O tym że miał rację przekonujemy się co chwilę przed, po i w trakcie meczów w Polsce i zagranicą…

Tym razem w sposób bardzo dosadny udowodnili nam to kibice (co po niektórzy dziennikarze Gazety Wybiórczej napisaliby zapewne „kibole” albo „chuligani”) kolumbijskiego Cúcuta Deportivo, którzy na niedzielny mecz ligowy z Envigado F.C. (1:1) wnieśli na trybuny trumnę ze zwłokami ich zamordowanego kolegi – wielkiego fana czerwono-czarnych.

17-letni Christopher Jacome Sanguino zginął ponoć dzień wcześniej. Został zastrzelony podczas… gry w piłkę w jednym z parków. Chłopak był jednym z członków najzagorzalszej grupy kibicowskiej Deportivo – „Barra del Indio”, a teraz stał się również – wybaczcie mi ten czarny humor – najprawdopodobniej jedynym nieboszczykiem, który przyszedł którego przyniesiono na mecz piłkarski. Nie wiem, co na to jego rodzina, ale podejrzewam, że wielu fanatycznych kibiców chciałoby, żeby ich „ostatnie pożegnanie” wyglądało właśnie w ten sposób…

W całej Kolumbii oczywiście oburzenie. Pod ostrzałem krytyki jest zwłaszcza policja, która nie zapobiegła wniesieniu trumny na stadion (może byli szkoleni na Litwie?). Z tego co wiem, trumna nie znajduje się na liście przedmiotów, których nie można wnosić na trybuny. Po tym incydencie zapewne – przynajmniej w południowej Ameryce – na tej „czarnej liście” się znajdzie…

.

/źródła: Dirty Tackle, fotbal.idnes.cz, sportfan.pl/