Najwyższa pora by  walczący na co dzień i od święta z nowoczesnym futbolem blog MyFootballWay.com dołożył swą niewielką cegiełkę do akcji przeciwko zmianie nazwy pierwszoligowego Górnika Łęczna! „Czyżby wracała niechlubna moda na zastępowanie tradycji komercyjnymi nazwami?” – pyta Portal Kibica. Miejmy nadzieję że nie, i że to tylko jednorazowy wybryk…

Co konkretnie dzieje się na Lubelszczyźnie z pewnością wielu z Was już słyszało. Dla tych, co niewiedzą napiszę tylko, że sponsor klubu, kopalnia Bogdanka – nie licząc się ani z kibicami, ani z tradycją i historią – wpadł na pojebany szatański pomysł zmiany nazwy zespołu z „Górnik Łęczna” na – o zgrozo! – „GKS Bogdanka”. Najgorsze, że plan ten już wprowadził w życie.

Żużel, siatkówka, koszykówka, piłka ręczna – dyscyplinami tymi się nie interesuję, więc niech sobie sponsorzy dowolnie majstrują przy nazwach polskich ligowych klubów (są takie, które co sezon nazywają się inaczej – paranoja). Ale piłka nożna to już inna para kaloszy!

Jak widzicie, w Łęcznej do nowej nazwy nie tylko dodano nazwę sponsora, ale usunięto z niej zarówno nazwę klubu, jak i nazwę miasta! Kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Podobno prezes rzeczonej kopalni, ni(e)jaki Mirosław Taras i prezes zarządu klubu, również ni(e)jaki Artur Kapelko (kij im w oko). Ponoć ruszyła już nawet sprzedaż pamiątek piłkarskich z nową nazwą…

Na szczęście miejscowi fani nie dają sobie dmuchać w kaszę i od razu zainicjowali ogólnopolską akcję, prosząc o poparcie w walce o zachowanie historycznej (wprawdzie klub powstał dopiero w 1979 roku, ale to akurat niczego nie zmienia) nazwy. I Wy możecie ich wesprzeć wchodząc na poniższą stronę i podpisując specjalną petycję (ja już to z dumą uczyniłem, podobnie jak ponad 12 tysięcy innych osób). Tam też dowiecie się więcej na temat tego, co dzieje się obecnie w byłym klubie ekstra(?)klasy i jak jego kibice zamierzają walczyć z zaistniałym problemem (polecam zwłaszcza tekst „Pieniądze ważniejsze od tradycji”).

TylkoGornikLeczna.pl

Portal Kibica: „Ale nie tylko w sieci działają kibice. Wydali serię vlepek, którymi chcą w przestrzeni miejskiej informować o akcji. W ruch poszło 2 tys. naklejek. Już 8. lutego, tuż po potwierdzeniu informacji o zmianie nazwy, spotkali się z przedstawicielami związków zawodowych Bogdanki S.A. Ci umożliwili kibicom zbieranie podpisów pod petycją do prezesa kopalni, pomysłodawcy zmiany. Kibice mają też pełne poparcie związków w sprawie nazwy i jeśli dojdzie do strajku, jednym z postulatów będzie przywrócenie członu „Górnik Łęczna” w nazwie. Dzień później do Joanny Matejak, członkini zarządu i jednocześnie działu marketingu w Górniku, trafił list, w którym kibice chcą odpowiedzi na kilka trudnych pytań. Proszą przede wszystkim o wskazanie, jakie wymierne korzyści odniesie klub dzięki kontrowersyjnej decyzji, a także jak dział marketingu zabiegał o sponsorów, że musiało dojść do niezrozumiałego dla nich ruchu. I wreszcie – jak wyglądają relacje z władzami miasta, skoro klub zrezygnował z umieszczenia w swojej nazwie słowa Łęczna (…)”

Nigdy jakoś specjalnie nie interesowały mnie losy Górnika Łęczna, nigdy mu nie kibicowałem, tym bardziej, że od pewnego momentu jego ligowe poczynania zaczęły śmierdzieć korupcją (w czym naturalnie miejscowi kibice palców nie maczali). Tyle że to, co wyprawiają tam teraz miejscowi (inteligentni inaczej) działacze śmierdzi jeszcze bardziej. Trzeba zapomnieć o klubowych animozjach, bo obok „popisów” włodarzy klubu z Łęcznej nie można przejść obojętnie…

Stand Your Ground! Against Modern Football! Tylko Górnik Łęczna!