Odnalazłem w ostatnich tygodniach w sieci kilka ciekawych blogów, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Pierwszy z nich to „strona domowa” (jak zwykło się kiedyś o tego typu witrynach mówić) mojego choRzowskiego kolegi Marcina, kibica Ruchu oczywiście, a do tego zapalonego stadionowego (na)turysty. Do bloga pod znajomą dla większości bywalców MyFootballWay nazwą One Game, One Love, One Passion, One Moment linkuję już od kilkunastu dni w zakładce „znajomi groundhopperzy”. Ciekawymi wpisami może pochwalić się też blogger o pseudonimie futbol-expert. Jego posty o – jak sam pisze – „najciekawszej, najgorętszej i najważniejszej dyscyplinie sportu” znajdziecie tutaj: rabona.blox.pl. Kto lubi piłkę z humorem powinien z kolei zaznajomić się z radosną twórczością Jako-Tako-Kiwa, który „pisać dla Polaków o soccer w Japonia”. :) Nie wiem czy autor rzeczywiście jest Japończykiem, czy może tylko dobrze Japończyka udaje, ale nie o to w tym chodzi. Posty są krótkie, ale pisane z jajem („Dziś duzio nie zawracam head, tylko pokaże 2 filma”, „To na dzis tyle. Bede jutro chyba, ale przyjsc kolenda, nie wiem co to, ale pewnie komputer musia wyłączyc”, „Teraz my gryziemy paznokcia (…) No a teraz gramy jutro z Syria. Noo, Syria to nie są ogórki. Oni wygrali z Saudi Arabia. No to wiesz co jest, nie? No i my mamy z nimi grać. Paznokcie jeszcze sie nie skonczyła. Gorzej z piwem”), a do tego można liznąć trochę japońskiego. Przekonajcie się sami. Poza tym odnotować warto comeback kultowego Futbolinu (miejmy nadzieję, że na stałe), i to pomimo iż autor po powrocie nie podejmował jeszcze piłkarskich tematów. Ciekawie było też w ostatnich tygodniach na Kartofliskach i Pograniczach, ale o tym już w osobnych wpisach…