Tym razem miałem już tam nie iść. Dałem się jednak namówić. W 2008 i 2009 byłem w młynie. Rok temu tuż obok. Tym razem po przeciwnej stronie, niemal pod samiutkim dachem… W sobotę odbyła się kolejna edycja turnieju pod mylną nazwą „Weekend mistrzów”. To raj dla miłośników nowoczesnego futbolu i bardziej cyrk niż piłka…
Gdyby nie piątkowy telefon od Andrieja – jednego z kumpli z Russian-Ukrainian Connection, piątą edycję piłki pod dachem oglądnąłbym na zdjęciach lub co najwyżej w telewizji. Jakoś nie miałem ochoty. Andrucha ma jednak dar przekonywania… A że dawno się nie widzieliśmy, a że Bohemka, a że piwko, a że mają akurat prawosławne Boże Narodzenie…
Poszedłem więc i… żałuję. Obaj żałujemy! Nie wyspaliśmy się (a od tego jest przecież wolna sobota), bo przed halą na praskich Vysočanach trzeba było zameldować sie już o 9 rano. Bilety drogie (kupowaliśmy dosłownie 15 minut przed rozpoczęciem turnieju) i w dodatku nie do naszego młyna, więc – jak już pisałem – wylądowaliśmy gdzieś na ostatnim piętrze i to za szkłem jeszcze (jak się siedziało, bo jak wstałeś szyba sięgała ci do pasa). Choć muszę przyznać, że boiskowe popisy oglądało się stamtąd całkiem znośnie. Tradycyjnej kiełby brak, za to popcorn (jak w jakimś multikinie) kupić było można, a jakże. Ale teraz najgorsze – piwo mieli tylko bezalkoholowe!!! :o B.E.Z.A.L.K.O.H.O.L.O.W.E. I to jeszcze Staropramen, który dziwnie tak jakoś śmierdział (jak już będziecie zmuszeni pić w Czechach piwo bez procentów, to zawsze szukajcie popularnego w tym kraju napoju o nazwie Radegast Birell, bo to najlepszy z najgorszych tego typu trunków). I tak zamówiliśmy, no bo głupio tak jakoś o suchym pysku siedzieć (tym bardziej że obaj byliśmy na kacu), by ostatecznie zmęczyć po dwa (0,4 litra za 40 koron – tutaj to rozbój w biały dzień!).
Poziom turnieju jakiś taki słaby. Niby dużo goli, ale fajerwerków brak (wynudziliśmy się, więc dobrze, że ja miałem aparat a on gazetę). Na trybunach też tak jakoś mniej ludzi niż w latach poprzednich. Ale co się dziwić. Wszędzie pełno policji i ochrony, megafonu do hali nie wniesiesz, flag na kiju też nie, z piciem i jedzeniem na trybuny wejść nie możesz, z hali wyjść i za chwilę do niej wrócić się nie da, palić nie można, zniżek na wejściówki dla dzieci nie stwierdzono… Modern Football jak się patrzy!
A do tego wszystkiego jeszcze Bohemka grała wyjątkowy piach (wyjątkowy w hali, bo na pełnowymiarowych boiskach piach gramy często). A musicie wiedzieć, że Klokani wygrali ten turniej dwukrotnie – w 2007 i 2009 roku.
Najlepszy numer wycieli jednak organizatorzy, którzy pomiędzy fazą grupową a pucharową zorganizowali 40-minutową przerwę (na boisku nic się nie działo, więc liczyli na to że wszyscy będą wydawać kasę na żarcie we fast foodach). Po przerwie miały być oba półfinały a dopiero potem mecz o 5. miejsce pomiędzy Bohemką a Slavią, który zdecydowaną większość zgromadzonych interesował najbardziej (nie skłamię jeśli napiszę, że kibice obu klubów tworzyli spokojnie 3/5 całej przybyłej widowni). Oznaczało to 2 godziny czekania. Tłumy zamiast do budek z hot-dogami pociskały więc do wyjścia i kierowały sie do knajp (turniej transmitowany był w TV). Byliśmy jednymi z tych „dezerterów”.
Poniżej komplet wyników turnieju i prawie 30 wykonanych przeze mnie fotek (testowałem nowy aparat i – jak łatwo po jakości niektórych zdjęć zauważyć – pewne nastawienia w nowym sprzęcie będzie jeszcze trzeba nieco skorygować).
Faza grupowa (grupa A):
Bohemians 1905 – MŠK Žilina 2:4
MŠK Žilina – Slovan Bratislava 2:5
Slovan Bratislava – Bohemians 1905 5:1
Faza grupowa (grupa B):
Slovan Liberec – Slavia Praha 8:5
Sparta Praha – Slovan Liberec 5:3
Slavia Praha – Sparta Praha 3:2
Faza pucharowa:
1. półfinał: Slovan Bratislava – Sparta Praha 4:4, w karnych 1:2
2. półfinał: Slovan Liberec – MŠK Žilina 6:2
o 5. miejsce: Bohemians 1905 – Slavia Praha 5:2
o 3. miejsce: Slovan Bratislava – MŠK Žilina 4:3
FINAŁ: Slovan Liberec – Sparta Praha 6:3
Końcowa klasyfikacja (pojedynki na boisku):
1. Slovan Liberec
2. Sparta Praha
3. Slovan Bratislava
4. MŠK Žilina
5. Bohemians 1905
6. Slavia Praha
Końcowa klasyfikacja (pojedynki na trybunach)*:
1. Slavia Praha (młyn zbliżony ilościowo do naszego, ale doping trochę lepszy i głośniejszy a przede wszystkim ta oprawa!)
2. Slovan Bratislava (zgranie i doświadczenie pieśniarzy + full kozak ekipa! + kilka flag, w tym jedna z hasłem „Against Modern Football”)
3. Bohemians 1905 (z takim potencjałem powinno być lepiej; była i oprawa, ale znowu na tych ohydnych przeźroczystych foliach)
4. Sparta Praha (głównie dzieciaki i stare pryki z jakiś wiosek; od czasu do czasu całkiem głośni, ale w kółko te same trzy okrzyki)
5. MŠK Žilina i Slovan Liberec (szkoda gadać! Brak zorganizowanych młynów – tylko pojedynczy fani. W przyszłości bym ich już nie zapraszał. I pomyśleć, że w ich miejsce mogliby przyjechać np. Chacharzy, albo przynajmniej Slovácko)
* – moja subiektywna ocena
.

Podczas inauguracyjnego meczu turnieju, rozgrywanego zwykle jeszcze przed 10 rano, trybuny hali tradycyjnie świecą pustkami. Na boisku Bohemka i mistrz Słowacji - MŠK Žilina (fot. krzychu81)

Tym razem nasz Mara Nikl zatrzymywał rywala nieprzepisowo... (fot. krzychu81)

Z cyklu "Młyny uczestników". Część pierwsza: Bohemka (fot. krzychu81)

"To są konie, nasze konie, konie zielone..." (fot. krzychu81)

Bohemka = Ďolíček (fot. krzychu81)

Z uczestnikiem Ligi Mistrzów przegrywamy ostatecznie 2:4. Sami sobie jesteśmy winni. Jak tu liczyć choćby na remis, skoro w nie potrafi się wykorzystać DWÓCH rzutów karnych?! (fot. krzychu81)

Z cyklu "Młyny uczestników". Część druga: Slavia (fot. krzychu81)

Tymczasem w kotle Klokanów pustki. Każdy mecz bez udziału B1905 oznaczał dla zielono-biało-zielonych kibiców półgodzinową przerwę na papierosa... (fot. krzychu81)

Właściciel słynnej i leciwej już flagi "Bohemians Forever" idzie z duchem czasu. W odpowiedzi na przeprowadzkę do Edenu słowo "Bohemians" zaszył bowiem tymczasowo słowem "Ďolíček" (fot. krzychu81)

Tatę Holasa (ten na środku fotki, z długimi włosami i dwoma... "bębnami") zna każdy kibic Bohemki (fot. krzychu81)

Z cyklu "Młyny uczestników". Część trzecia: Slovan Bratislava (fot. krzychu81)

Derby Słowacji w Pradze, czyli Slovan kontra Žilina (fot. krzychu81)

W praskiej hali odwrotnie niż w ligowej tabeli - "Belasí" górą! (fot. krzychu81)

Nie ma (halowego) futbolu bez (bezprocentowego niestety) alkoholu! (fot. krzychu81)

Z cyklu "Młyny uczestników". Część czwarta: Sparta (fot. krzychu81)

Na drugi mecz w grupie piłkarze Bohemki zmienili stroje. Zamiast zielono-biało-zielonej kombinacji założyli żółto-czarną... (fot. krzychu81)

Na niewiele się to jednak zdało. Slovan dosłownie przejechał się po nich, wygrywając lekko, łatwo i przyjemnie 5:1... (fot. krzychu81)

Mimo słabych wyników swych pupili młyn Bohemki dobrze się bawił. "Tak jsme v píči, no a co?!" ("Jesteśmy w piździe, no i co?!") - pytał retorycznie na śpiewająco. Ta jakże samokrytyczna z jednej, a dosadnie opisująca kiepską postawę B1905 w turnieju z drugiej strony pieśn została doceniona brawami przez kibiców z pozostałych obozów (fot. krzychu81)

Kontuzjowanego "króla sztucznej murawy" Radka Sňozíka zastępował Jirka Havránek, który prócz podobnego do mego nazwiska, posiada dodatkowo prawie identyczną jak ja... datę urodzenia! (fot. krzychu81)

Oj, wy - chłopaczyska! W żółtych koszulkach od lewej: Jirka Rychlík, Honza Moravec, David Bartek, Pepa Jindřišek, Honza Hauer, Mara Nikl, Honza Štohanzl i Milan Škoda. W zielonej bluzie bramkarz Vášek Marek (fot. krzychu81)

Chłopakom z Pressburga zrobiło się gorąco. W filmie dokumentalnym "Fanatycy", kibic Legii "Kelner" mówi o swoich dawnych kumplach po szalu, cytuję: "My wtedy jeździliśmy wszyscy, którzy mogli śpiewać, się napierdalać i robić doping. Czyli kibic osiem w jednym, kurwa. Teraz takich kibiców już nie ma". Ależ (na całe szczęście) jeszcze są! Najlepszym przykładem właśnie Belasá Šlachta! Nie dość że prowadzili zajebisty doping, to jeszcze przyjechali w konkretnym do grillowania składzie... (fot. krzychu81)

Oprawa Ultras Slavia podczas meczu ze Sraltą. Szacuneczek! (fot. krzychu81)

Samo przemycenie pirotechniki do tej hali, to już nie lada wyczyn. A co dopiero jej odpalenie... Dlatego raz jeszcze - szacun wielki!!! Football without Ultras is nothing! (fot. krzychu81)

A to już rzut oka nie na trybuny a na boisko podczas derbów praskich "S" (fot. krzychu81)

Podobnie jak w przypadku pojedynku gości ze Słowacji, także i tym razem lepszy był ten zespół, który gorzej radzi sobie w lidze (fot. krzychu81)

I jeszcze jedna derbowa migawka (fot. krzychu81)

I kolejna! (fot. krzychu81)

Zacięte spotkanie wygrali "Zeszywani". To ostatni mecz, jaki tego dnia na tym turnieju widziałem (i zarazem ostatnia zrobiona przeze mnie fotka). (fot. krzychu81)
.
Po opuszczeniu cyrku tzw. właściwy melanż dopiero się dla nas zaczął i trwał potem jeszcze dobrych 12 godzin (w niedzielę zaspałem na sparing rezerw Bohemki). Szybko przyłączyło się do nas kilku innych „świętujących”. Hospoda, domówka, znowu hospoda – prawosławne Boże Narodzenie, powiadam Wam, ma jednak swój urok! :) Ale za rok na ten turniej już nie dam się namówić!**
** – no chyba że zaproszą Chacharów***
*** – lub Legię****
**** – albo Borussię*****
*****- albo przyjedzie Nysa Kłodzko :D
Ale marudny dziś jestem…
.
PS. Chuligańskich ekscesów tym razem brak (jeśli już to raczej ekscesiki i nie na terenie hali).
PS2. Kibice z różnych obozów łączyli się we wspólnym śpiewie/skandowaniu bodaj tylko pięciokrotnie. 1) przy „Český fotbal, pro fanoušky!” (fani Slovanu nie śpiewali), 2) przy „Kdo neskáče, fandí Spartě, hop hop hop” (fani ACS z oczywistych względów postanowili siedzieć), 3) przy „Smrt Spartě!” (tak jak w poprzednim wypadku, sympatycy z tego gorszego brzegu Wełtawy się wyłamali i postanowili jedynie klaskać ;p), 4) przy „Sparta, Sparta – buzerantů parta” (znów bez ACS), 5) i przy „Jude-Slavie”, Jude-Slavie!” (żeby nie było, lewicowi i nie bawiący się w rasizm Bohemacy śpiewali w tym czasie „Anty-Slavie, Anty-Slavie!” a niektórzy nawet „Jugo-Slavie, Jugo-Slavie!”:) Fani SKS… bili brawo ;p).
PS3. Kilka filmów z soboty (linki podesłał kolega Bunio. Dzię-ku-je-my!):





2 komentarze
krzychu81
sty 15, 2011
Szansa że zaproszą klub z polski jest minimalna (jedynym uczestnikiem jak dotąd była w I. edycji Wisła Płock). Za bardzo boją się naszych kibiców (dlatego też nigdy zaproszenia nie dostał Banik). A co do piwa, to Staropramen jest chyba najgorszym z tych najbardziej znanych czeskich piw.
choRzowski
sty 12, 2011
lepiej niech zaproszą Ruch to pokażemy pepiczkom jak się kibicuje. a Staaropramen jest również chujowe z alkoholem
pyrsk