Hiszpańska Primera Division (tak, tak, wiem – teraz te rozgrywki nazywają się oficjalnie inaczej, ale nie oczekujcie ode mnie, że kiedykolwiek użyję tu tej nazwy) ani mnie ziębi, ani mnie grzeje (nawet podczas tak zimnych dni jak te teraz). Ale pojedynki Barcelony z Realem – jeśli tylko mogę – staram się oglądać. Za każdym razem cieszę się z wygranej Barcy, a jeśli Katalończykom uda się pokonać „białe baletnice” tak wysoko, jak wczoraj, moja radość jest rzecz jasna jeszcze większa! :) Dodatkową zabawą było tym razem oglądanie kwaśnej miny pana Mourinho. Ciekaw jestem ilu sezonowych kibiców w Polsce Real właśnie stracił a ilu Barcelona właśnie zyskała? ;) A ja jestem Antimadridista! I zawsze będę!