„Skandal! Szef chorwackiej federacji nie chce gejów w piłkarskiej reprezentacji” – artykuły o tytułach podobnych do zacytowanego pojawiły się wczoraj w (nie tylko polskich) mediach i po raz kolejny podniósł się moralistyczny lament (nagle) wielce „poprawnych politycznie” dziennikarzy. Nie wiem, jak Wy, ale ja żadnego skandalu nie widzę…
Widzę za to człowieka, który nie boi się mówić, co myśli, tym bardziej, że ma dokładnie takie same poglądy, jak miliony innych, tyle że nieco mniej odważnych osób. Znajdziemy wśród nich – podejrzewam – tysiące działaczy, trenerów, piłkarzy, czy wreszcie setki tysięcy kibiców… Tym odważnym jest Vlatko Marković, długoletni i zasłużony prezes Chorwackiego Związku Piłki Nożnej (HNS - Hrvatski nogometni savez).
Jego kontrowersyjna dla jednych a do bólu szczera dla innych wypowiedź na temat „kochających inaczej” została opublikowana w niedzielę przez wydawany w Zagrzebiu dziennik „Večernji list”. Marković powiedział w wywiadzie, że dopóki to on jest szefem piłkarskiej federacji tego kraju, żaden gej „z pewnością” nie wystąpi w barwach Chorwacji. Zapytany o to czy spotkał kiedyś homoseksualnego piłkarza, odpowiedział: - Nie. Na szczęście tylko zdrowi ludzie grają w piłkę.
Trzy lata temu, dobry znajomy Markovicia, były selekcjoner reprezentacji Chorwacji – Otto Barić, został ukarany przez komitet dyscyplinarny UEFA za antygejowskie uwagi, wypowiedziane w wywiadzie z 2004 roku: - W mojej drużynie nie ma miejsca dla homoseksualistów. Homoseksualizm nie jest dobrą sprawą – ogłosił wtedy. Słowa te kosztowały go wówczas 1825 euro.
Obaj panowie nie są jednak w swym spojrzeniu na te sprawy odosobnieni. Wystarczy przypomnieć choćby poglądy innych ludzi związanych z piłką, że wymienię tylko Silvio Berlusconiego, Marcello Lippiego, bądź Arkadiusza Onyszko. Wystarczy też przeczytać komentarze do wczorajszych artykułów, w których czytelnicy – wbrew oczekiwaniom „grzmiących na alarm” pismaków – bardziej popierają niż ganią wypowiedź Markovicia.
Tymczasem chorwackie organizacje gejowskie już protestują a UEFA już szykuje karę. A ja się pytam gdzie się podziała WOLNOŚĆ SŁOWA?! Ktoś nie lubi ogórkowej, ktoś inny poniedziałków, jeszcze ktoś inny policji, Żydów lub Kaczyńskiego, a są tacy, którzy nie trawią gejów! To najzwyczajniej kwestia gustu. Wielu pracodawców nie zatrudnia kobiet w ciąży, wielu nie chce u siebie recydywistów lub osób mających problemy z alkoholem. Marković natomiast nie chce gejów. Bo piłka nożna to nie świat mody, fryzjerów czy stylistów. A głosy mówiące, że – jako osoba publiczna – powinien swe dyskryminujące poglądy zachować dla siebie, zwyczajnie mnie śmieszą. „Myśl sobie co chcesz, ale siedź cicho!” – czyż to także nie jest dyskryminacja?!

"A jak strzelisz jeszcze dwie, to wieczorem dostaniesz ode mnie nagrodę" (fot. izismile.com)
Osobiście, gdybym był prezesem, menedżerem, trenerem czy piłkarzem któregoś z klubów również nie chciałbym, by w mojej drużynie byli homoseksualiści. Nie chciałbym ich tam widzieć także jako kibic (kibice-geje to temat na osobny tekst). Przy czym zaznaczam, że daleki jestem i byłem od udziału w antymanifestacjach organizowanych w dniu ich „parad równości”, od chodzenia po mieście w koszulce z hasłem „Zakaz pedałowania” czy – nie daj Boże – przemocy fizycznej wobec przedstawicieli tych środowisk.
Obserwuję po prostu ich zachowanie w życiu codziennym – w pracy, na imprezach, w sklepach, w środkach komunikacji miejskiej. Abstrahując już od tego, że po meczu nie wyobrażam sobie wspólnego prysznica, to nie potrafię sobie również wyobrazić, żeby ktoś taki mógł poprowadzić mój zespół do zwycięstwa, nie wyobrażam sobie, by takie osoby byłyby skłonne „gryźć trawę” przez 90 minut, czy „wymierzyć sprawiedliwość” rywalowi, który właśnie brutalnie sfaulował ich kolegę z zespołu. Nie wiem też, jak obecność w kadrze zawodników, którzy otwarcie przyznają się do swej odmiennej orientacji wpłynęłaby na postawę i zachowanie ich współgraczy. Choć oczywiście nie mam i nigdy nie będę miał pewności, że z gejem kiedyś nie grałem lub że nie oglądałem go na boisku (droga od metro- do homoseksualizmu jest krótka). Ale wyjątki tylko potwierdzałyby regułę.
To zacofanie? Zaściankowość? Głupota? Homofobia? A może po prostu szczerość? Zwijcie to jak chcecie, ale za nim zaczniecie krytykować Markovicia i jemu podobnych, zanim zaczniecie rzucać gromy na mnie, zadajcie sobie jedno proste pytanie: czy rzeczywiście nie mielibyście najmniejszych choćby obiekcji, gdyby Wasz syn zaprosił na niedzielny obiad swojego chłopaka a nie swoją dziewczynę? Jeśli na pytanie to odpowiecie „TAK”, to proponuję podejść do lustra i zadać je sobie jeszcze kilkakrotnie… Jeżeli po dwóch minutach nadal z Waszych ust pada stanowcze, szczere, głośne i zdecydowane „Tak!”, dopiero wtedy macie prawo, by rzucić w nas kamieniem…
Stand Your Ground!
Against Modern Football!
/źródło: ASInfo, onet.pl, gazeta.pl, wp.pl/





9 komentarze
JarekPL
lis 19, 2010
Cóż osoby o tej opcji były i funkcjonowały w społeczeństwie od zawsze, w starożytnosci, sredniowieczu itd. Nie da się tego wymazać, niezależnie czy traktujemy ich zachowania jako anomalię (a tak wiekszość z nas to traktuje) czy tez nie. Z obserwacji jednak tego typu osób (OK być moze nie nazbyt bogatych) widzę, że pewnie sprawdzaja się w niektórych obszarach aktywnosci (moda, niektóre formy kultury, częsć wolnych zawodów), w częsci sa neutralni, a do niektórych nie pasują w ogóle, nie majac zwyczajnie do tego predyspozycji, czy wręcz destabilizujac ustalony porządek zachowań ( i w tym aspekcie zgadzam sie z Krzychem tj. jestesmy inni od was i nie narzucajcie nam siłą swoich wartosci w naszym swiecie). Zatem wbrew wszelkiej polit. poprawnosci podpisuje sie pod słowami pana Markowica.
Vsude Slavie!!!
krzychu81
lis 18, 2010
>> Wiesz, kiedyś ludzie uważali, że mają święte prawo nienawidzić „czarnuchów” i mówić o tym głośno, bo to nie jest normalne, a dziś na MyFootballWay są 4 buttony odnoszące się do walki z rasizmem. < <
W grudniu zeszłego roku napisałem na tym blogu o rasizmie, cytuję: "bardzo długo uczyłem się (i wciąż się uczę) tolerancji (potem przyjdzie czas, by poradzić sobie z antysemityzmem, a na końcu – chyba będzie najtrudniej – by ostatecznie zwalczyć w sobie homofobię). (...) jako człowiek wykształcony i bywający w cywilizowanym świecie wiem, że rasizm to już przeżytek, oznaka słabości, nie mająca w XXI w. racji bytu."
Kto wie, być może któregoś dnia tak samo napiszę o homofobii. Czasem łapię się na tym, że chyba chciałbym. Ale to - jak mawiają Czesi - bieg na bardzo długi dystans...
>> „droga od metro- do homoseksualizmu jest krótka” – nie ma takiej drogi < <
Wg mnie się mylisz. Mam pewną teorię, zresztą opartą na obserwacjach oraz popartą przykładami i "dowodami", o której nie chciałbym jednak pisać tu, na forum. Po prostu nie ma się co na ten temat rozpisywać, bo akurat to jest w całym tym problemie najmniej istotne. Poza tym, to że czegoś nie ma w Twoim otoczeniu, nie oznacza jeszcze, że nie istnieje w ogóle...
>> „nie wyobrażam sobie, by takie osoby byłyby skłonne ‘gryźć trawę’ przez 90 minut” – zawiodę Cię, one już gryzą, w najlepszych i najgorszych ligach świata < <
Widzę, że zakładasz, że procent piłkarzy-homoseksualistów jest całkiem spory. Myślę, że jest ich znacznie mniej niż przypuszczasz, ale jak jest naprawdę raczej nigdy się nie dowiemy.
>> Więc skoro obaj mamy prawo do posiadania swoich poglądów, to może poprzestańmy na tym… <<
Dokładnie. Każdy z nas patrzy na pewne sprawy inaczej i niech tak zostanie. Dzięki Bogu mamy demokrację, żyjemy w wolnym państwie i każdy z nas może mieć (bezkarnie – jeśli zachowuje pewne granice) inne zdanie na te sam temat.
Pozdrawiam.
michał
lis 17, 2010
Wiesz, kiedyś ludzie uważali, że mają święte prawo nienawidzić „czarnuchów” i mówić o tym głośno, bo to nie jest normalne, a dziś na MyFootballWay są 4 buttony odnoszące się do walki z rasizmem.
Dziś Ty powtarzasz hasła zakrawające o absurd (jak „droga od metro- do homoseksualizmu jest krótka” – nie ma takiej drogi; czy „nie wyobrażam sobie, by takie osoby byłyby skłonne “gryźć trawę” przez 90 minut” – zawiodę Cię, one już gryzą, w najlepszych i najgorszych ligach świata).
Nie mam zamiaru Cię do niczego przekonywać, bo jesteś w pozycji defensywnej i uważasz każdą próbę wyjaśnienia za ingerencję w Twoje poglądy i atak na Twoje prawo do ich posiadania. Ja nie krzewię żadnej mody na tolerancję, bo czegoś takiego nie uznaję. Tak jak z rasizmem – Ty dyskryminujesz i jeszcze podpierasz się „ogółem społeczeństwa” (jednak to Wy walczycie o „normalność”, bo to WY chcecie utrzymania niezdrowego status quo), a mi się to nie podoba.
Więc skoro obaj mamy prawo do posiadania swoich poglądów, to może poprzestańmy na tym…
krzychu81
lis 16, 2010
Nie wiem, co Cię zaskoczyło? To że mam takie poglądy (o pardon, nie jestem krystalicznie czysty), czy może to że mam takie poglądy i otwarcie o nich piszę? Nie jestem jakimś autsajderem. Reprezentuję 60 może nawet 70 % tego społeczeństwa.
>> „dopisywanie ideologii do swoich fobii i stawianie się w opozycji do złego, politycznie poprawnego świata to coś, czego na tym blogu się nie spodziewałem.”
Nie dopisuję żadnych ideologii. Nie muszę. Nie trawię pedalstwa i tyle, żadne ideologie, historyjki i ubieranie poglądów w ładne słowa nie jest mi potrzebne. Nie stawiam się też w opozycji do tego świata. Ja tylko się przed nim bronię i nie pozwalam sobie narzucić pewnych zachowań i poglądów, tylko dlatego, że te zachowania i poglądy są „trendy” i „mieć je wypada” (wspomniana „moda na tolerancję”). Jestem homofobem, nie od dziś zresztą, i nie zamierzam się z tym ukrywać.
>> „Sram na Onyszkę – wielki mi autorytet. Sram na tego Chorwata.”
Oba nazwiska pojawiły się w tekście i w komentarzach nie jako „autorytety”, ale jako przykłady pierwszych z brzegu ludzi związanych z piłką (ten pierwszy niniejszy wpis sprowokował, ten drugi jest nie patyczkującym się z poglądami i walącym prosto z mostu Polakiem, który jako pierwszy przyszedł mi na myśl), którzy na poruszony temat mają identyczne zdanie jak ja. Gdybym chciał cytować „autorytety” pewnie z łatwością znalazłbym wybitniejszego działacza niż ten pierwszy i znacznie lepszego piłkarza niż ten drugi.
>> „I na ogromną większość ludzi uważających się za bojowników w obronie ‘normalności’.”
Kto tu walczy o „normalność”? Czy na pewno MY, czy raczej WY?
PS „Walka” z homoseksualizmem w futbolu, to jakby nie patrzeć (i jakkolwiek – śmiesznie czy dziwnie – by to zabrzmiało) walka z nowoczesnym futbolem.
PS2 Dzięki Bogu Cesare Maldini, Włodzimierz Smolarek czy Pablo Forlan byli hetero…
michał
lis 16, 2010
Wszystko można nazwać nonkonformizmem. Własne ograniczenia i obawy też. Ale dopisywanie ideologii do swoich fobii i stawianie się w opozycji do złego, politycznie poprawnego świata to coś, czego na tym blogu się nie spodziewałem. Sram na Onyszkę – wielki mi autorytet. Sram na tego Chorwata. I na ogromną większość ludzi uważających się za bojowników w obronie „normalności”. Nie pisałem o nich, a o Tobie. Bo po Tobie spodziewałbym się o wiele więcej niż po byle Onyszce.
krzychu81
lis 16, 2010
@Michal
„W rzeczy samej. I to taka na poziomie 15-latka. Szkoda.”
Poruszalismy kiedys ten temat w przypadku jakiegos angielskiego klipu – reklamy spolecznej na potrzeby kampanii dotyczacej tolerancji.
Szkoda, nie szkoda… Prawda jest taka, ze – czy sie to komus podoba, czy tez nie – szeroko pojete „srodowisko pilkarskie” nie jest i podejrzewam, ze jeszcze dlugo nie bedzie pozytywnie nastawione do gejow (to jednak nie to samo, co problem rasizmu w futbolu). Widac to chocby po wypowiedziach wiekszosci (podkreslam wiekszosci, nie wszystkich) dzialaczy, trenerow, pilkarzy a przede wszystkim kibicow. Ci ostatni, z mojego otoczenia (w tym – co moze zaskakiwac – nawet niektorzy fani „lewicowej” Bohemki) podzielaja poglady Markovica, Onyszki i podejrzewam, ze podpisali by sie rowniez pod tym, co napisalem powyzej. Nie bedziemy udawac, ze jest inaczej, nie bedziemy udawac, ze chcemy to zmienic, tylko dlatego, ze panuje teraz cos w rodzaju „mody na tolerancje”. Kibice to jedna z ostatnich grup spolecznych od ktorych wymagalbym poprawnosci politycznej. I niech tak zostanie.
michał
lis 16, 2010
„To zacofanie? Zaściankowość? Głupota? Homofobia?”
W rzeczy samej. I to taka na poziomie 15-latka. Szkoda.
mysza
lis 11, 2010
„normalne chlopaki nie zadne odmience”
choRzOFsky
lis 11, 2010
Czułbym się „co najmnniej” dziwnie wiedząc, że po meczu pod prysznicem teammate może spoglądać na mnie tak jak ja na mijającą mnie na ulicy długonoga brunetkę w obcisłych spodniach.