25 meczów w trzech różnych krajach widziałem już w tym sezonie. Oznacza to, że by zrealizować mój ambitny plan stu spotkań w sezonie 2010/2011, muszę pojawić się na trybunach jeszcze przynajmniej 75-krotnie. Wczorajszy pojedynek Viktorii Žižkov z Hradcem Králové w II. rundzie Pucharu Czech był dopiero pierwszym odwiedzonym przeze mnie spotkaniem w tym sezonie, w którym w ciągu 90 minut gry nie padła żadna bramka… Tutaj znajdziecie listę wszystkich moich dotychczasowych „zdobyczy”. A na kolejne potyczki wybieram się już podczas weekendu. Wśród nich hicior nad hiciorami, tj. pojedynek dwóch żywiołów – TORNADO Ławica kontra HURAGAN Bożków! :)