W najbliższą sobotę, 4. września oczy piłkarskich kibiców w Anglii i Szkocji zwrócone będą na mecze zespołów z niższych lig. Na ten dzień przypada bowiem akcja „Non-League (Football) Day”, czyli kampania mająca na celu promocję pół-profesjonalnego i amatorskiego futbolu. Uczestniczący w niej fani piłki zamierzają odwiedzać spotkania małych, lokalnych klubów…
„Support Your Local Football Team”, to hasło, któremu i ja hołduję, wspierając w miarę możliwości MKS Nysę – klub z mego rodzinnego Kłodzka. Motto to przyświeca także organizatorom sobotniej akcji.
„W związku z tym, iż reprezentacja Anglii gra w piątek a kluby Premier League i Championship mają wolny weekend, zachęcam wszystkich kibiców zespołów z tych lig, by 4. września wybrali się na mecz swojej lokalnej drużyny, grającej w niższej klasie rozgrywkowej” – czytamy w apelu na oficjalnej stronie akcji – nonleagueday.co.uk.
Pomysłodawcą jest niejaki James Doe, kibic Harrow Borough FC, który rozkręcił całe przedsięwzięcie z pomocą swojego kolegi – Mike’a Bayly’ego (działacz klubu Wingate & Finchley FC; autor książki pt. „Changing Ends – A season in non-league football”). Wszystko zaczęło się od nieśmiałej, skromnej inicjatywy na jednym z portali społecznościowych a skończyło… wielką, ogólnokrajową akcją pod patronatem Radia BBC, organizacji The Football Supporters Federation, a także wielu internetowych stron i blogów piłkarskich.
„Bo każdy ma jakiś lokalny klub, na którego mecz powinien przynajmniej raz zajrzeć…”
/Portal Kibica/
Sprawcy całego zamieszania podeszli do sprawy bardzo ambitnie i – by ułatwić życie kibicom – stworzyli specjalną mapę ze wszystkimi pojedynkami na niższym poziomie rozgrywek, jakie odbędą się w sobotę w kolebce futbolu.
W Polsce o projekcie „Non-League Day” pisał jako pierwszy (i chyba jedyny dotąd) Michał Karaś z Portalu Kibica: „Akcja: Wspieraj swój lokalny klub!” (inne piłkarskie witryny wolą niestety po raz 754. poruszać temat transferów Manchesteru City lub po raz 477. powielać wypociny o polsko-ukraińskim meczu o pietruszkę).
W brytyjskich mediach artykułów o tym pomysłowym przedsięwzięciu nie brakuje. Linki do większości z nich (teksty przeznaczone dla anglojęzycznych czytelników MFW.com) znaleźć można tutaj. Pragnącym poznać więcej szczegółów polecam ponadto wpisy na thesportreview.com, sportglos.co.uk, twohundredpercent.net oraz soccerlens.com.

W Polsce będzie podczas nadchodzącego weekendu podobna sytuacja. Gra kadra Franciszka Smudy, więc jest przerwa w rozgrywkach ekstra(?)klasy. Proponuję, by to wykorzystać i zamiast na mecz „wielkiej firmy” wybrać się na spotkanie jakiegoś lokalnego klubiku, zobaczyć nieco inny piłkarski świat – ten spoza pierwszych stron gazet.
By nie być gołosłownym i zarazem dać dobry przykład innym, i ja odwiedzę w najbliższy weekend pojedynki mało znanych drużyn, na boiskach, które – mimo, iż leżą blisko mego domu – jeszcze nigdy nie byłem, „podłączając się” w ten sposób do brytyjskiej akcji:
sobota 4.9.
godz. 10:30, AFK Union Žižkov – SK Čechie Smíchov , II. třída – skupina B (8. liga); 800 m od mego domu!!!
godz. 17:00, Sokol Dolní Počernice – AFK Spartak Kbely, I.A třída – skupina A (6. liga); 6 km od mego domu
niedziela 5.9.
godz. 17:00, TJ Spartak Hrdlořezy – FC Radlice, III. třída – skupina B (9. liga); 1800 m od mego domu
Gorąco zachęcam, byście i Wy uczynili podobnie! Na pewno jest w Waszej miejscowości mały klub, grający w jednej z wielu niższych lig. Klub, na którego meczu jeszcze nigdy/już dawno nie byliście. Sprawdźcie, czy w sobotę lub niedzielę gra mecz u siebie i wybierzcie się na ten pojedynek! Tam też gra się jedenastu na jedenastu, piłka jest okrągła a bramki są dwie. :) Tam też są spotkania pełne walki. Tam też padają piękne gole. Tam też bramkarze popisują się efektownymi paradami. Tam też są wielkie emocje. A wielkim plusem jest to, że piłkarze, których tam spotkacie, nie są skażeni gwiazdorstwem i wielką kasą, jak ich koledzy z najwyższych lig. Przekonajcie się o tym na własne oczy. Namawiam do odrobiny „lokalnego piłkarskiego patriotyzmu”! :)
Miłego (futbolowego) weekendu.
.
P.S. Wszystkie wykorzystane na potrzeby tego wpisu fotki pochodzą ze strony kartofliska.pl i są autorstwa artysty znanego niegdyś jako Prince boskie rZeZniki. Za co zresztą delikwent ów niejednokrotnie publicznie przepraszał…





4 komentarze
My Football Way | Dziesięć powodów, dla których warto jest chodzić na mecze swojego lokalnego klubu
mar 13, 2011
[...] na pewno tak uczynię, i to już po raz drugi (a nawet trzeci, jeśli licząc pierwowzór akcji). Angielski powieściopisarz i eseista Nick Hornby, autor wielu wspaniałych książek, w tym kilku [...]
My Football Way | Wielki Dzień Naszej Piłki 2.0
mar 5, 2011
[...] jest polskim odpowiednikiem angielskiego „Non-League Day”, o którym pisałem już kiedyś na łamach bloga i do którego nawet się skromnie „podłączyłem”. [...]
My Football Way | Niepokonani, czyli Vlasta Burian, Koli Cola i Ultras Union
paź 27, 2010
[...] zaledwie 800 metrów od mego domu już raz miałem okazję podziwiać w akcji. W ramach inicjatywy “Non-League Day” wybrałem się na ich (zwycięski jak się potem okazało) pojedynek z SK Čechie Smíchov. To [...]
hgj
wrz 5, 2010
Od lat TYLKO KS KARKONOSZE! Ciekawy blog – pozdrawiam i zapraszam do Jeleni Hory :)