Już za parę godzin mistrz Polski stanie w szranki z Dnieprem Dniepropietrowsk. Ten dwumecz zadecyduje, który z ambitnych biało-niebieskich klubów awansuje do fazy grupowej Ligi Europy. W kadrze ukraińskiego zespołu, wśród sześciu cudzoziemców, jest też dwóch aktualnych reprezentantów Czech – bramkarz Jan Laštůvka i pomocnik Mario Holek…
Ten pierwszy jest ze Śląska Cieszyńskiego, ten drugi z Moraw. Pierwszy wiedzie spokojne rodzinne życie, drugi – beztroski żywot singla. Pierwszy jeździ mercedesem, drugi skodą. Pierwszy ma za sobą występy w sześciu klubach, drugi posmakował piłki tylko w dwóch. Pierwszy jest w Dniepropietrowsku od lipca 2009 roku, drugi od stycznia 2008. Pierwszy ma niewielkie szanse, by dziś zagrać, drugi wręcz odwrotnie – prawdopodobnie pojawi się wieczorem na boisku.
Urodzonego 7. lipca 1982 roku w Havířowie Jana Laštůvkę bez zawahania można byłoby nazwać obieżyświatem. Karierę zaczynał w amatorskim ČSA Karviná i to późno, bo dopiero w wieku 10 lat. W klubie tym spędził 7 lat, po czym przeniósł się do bardziej prestiżowego lokalnego rywala – FC Karviná. Był rok 1999 a Honza (w j. czeskim to zdrobnienie od imienia Jan) kończył właśnie 17 lat. Prezent na osiemnastkę był już jednak bardziej okazały. Utalentowanym i dysponującym dobrymi warunkami fizycznymi (obecnie 191 cm i 87 kg) golkiperem zainteresował się Baník Ostrava – najlepszy i największy klub w regionie, słynący ze wzorowej pracy z młodzieżą oraz… rok rocznie dostarczający czeskiej i europejskiej piłce znakomitych bramkarzy.
Górnik Ostrawa, Górnik Donieck

Laštůvka w barwach Bochum i w koszulce Dnipro (fot. Reuters & fcdnipro.ua)
W FCB potrzebował 12 miesięcy, by wygrać rywalizację z osiem lat starszym Słowakiem Kamilem Susko i stać się numerem jeden. Przez trzy sezony (jesień 2001 – lato 2004) rozegrał w barwach Baníka 79 spotkań, w tym ostatnim (2003/2004) pojawiając się na boisku we wszystkich 30 ligowych meczach, i to od pierwszej do ostatniej minuty. Puścił wówczas zaledwie 25 bramek i w ogromnym stopniu przyczynił się do zdobycia przez śląski klub po trzynastu latach przerwy mistrzostwa kraju! Baník miał wówczas znakomity zespół: Heinz, Matušovič, Bolf, Látal, Pospěch…
Od razu zainteresowało się nim kilka zachodnich klubów. On jednak przyjął ofertę zespołu ze wschodu, a konkretnie wielce atrakcyjną finansowo propozycję Szachtara Donieck. Klub ułatwił mu klimatyzację w mieście nad Donem, sprowadzając niemal w tym samym czasie jego rodaka, obrońcę lub defensywnego pomocnika – Tomáša Hübschmana. Obaj mieli swój wkład w zdobyte w sezonie 2004/2005 i 2005/2006 tytuły mistrza Ukrainy. Laštůvka (12 spotkań w Lidze Mistrzów, 4 mecze w Pucharze UEFA) nie potrafił jednak na stałe wygrać rywalizacji z bramkarzem chorwackiej reprezentacji Stipe Pletikosą, na co znaczny wpływ miały także urazy czeskiego golkipera. Ucieszyła go więc możliwość wypożyczenia do innego klubu, tym bardziej, że dzięki ofercie londyńskiego Fulhamu nagle dostał szansę, by zaistnieć w angielskiej Premiership. Okazji tej jednak w pełni nie wykorzystał, pojawiając się między słupkami zaledwie w ośmiu meczach. Tym razem lepszy od niego (przynajmniej w oczach menedżera Chrisa Colemana) okazał się Fin Antii Niemi…
Ponieważ jednak w Szachtarze nadal nie miałby szansy na regularną grę, po raz dugi zdecydował się na gościnne występy. Tym razem bliżej rodzinnych stron – w niemieckim VfL Bochum. Tam wreszcie mógł znowu pokazać, co potrafi. Wystąpił w 25 z 30 ligowych potyczek i pomógł klubowi z Zagłębia Ruhry utrzymać się w 1. Bundeslidze. Po zakończeniu sezonu mógł wybierać: powrót na Ukrainę i walka o miejsce w bramce Szachtara z czterema aż ukraińskimi golkiperami albo jeszcze jedno wypożyczenie, jeszcze jedna próba podbicia Premier League, tj. powrót do Londynu i szukanie swej szansy w barwach West Ham United. W decyzji pomogła mu osoba Lud’ka Mikloško, czeskiego trenera bramkarzy „Młotów”. W WHU stworzył więc czeską kolonię, wraz z innym bramkarzem, młodym Markiem Štěchem oraz pomocnikiem Radoslavem Kováčem. Honza był bramkarską dwójką, oglądając popisy Roberta Greena (wówczas wschodzącą gwiazdę angielskiej reprezentacji) tylko z ławki rezerwowych.
W pierwszym zespole „Młotów” nie zagrał w żadnym oficjalnym spotkaniu. Zebrał jednak cenne doświadczenie i z tym bagażem powrócił latem 2009 roku na Ukrainę. Już nie do Doniecka jednak, a nad Dniepr do Dniepropietrowska. Tam dostał bluzę z numerem 27 i w premierowym, zeszłym sezonie wystąpił w 17 spotkaniach, 14-krotnie dając się pokonać. Na starcie kolejnego sezonu po raz kolejny zasiadł jednak na ławce. Szybki, dysponujący świetnym refleksem (wiele obronionych jedenastek) i znakomicie czytający grę bramkarz byłby dziś pewną „jedynką” w bramce Dnipro gdyby nie kontuzje i eksplozja talentu 22-letniego Antona Kanibolotskyi’ego, który tej pory grał wprawdzie jedynie w młodzieżowej reprezentacji naszych wschodnich sąsiadów, ale znakomite występy w tych meczach sprawiły, iż w kraju współgospodarzy Euro 2012, wiąże się z nim ogromne nadzieje…
SuperMario
Jan Laštůvka śnić się piłkarzom Lecha po zbliżającym się dwumeczu raczej więc nie będzie. Uprzykrzyć życie graczom „Kolejorza” może jednak o cztery lata młodszy rodak Honzy – Mario Holek (185 cm, 76 kg). Pochodzący z Brna (ur. 28. października 1986 roku) środkowy pomocnik jest wychowankiem największego klubu stolicy Moraw – Boby Brno (dziś Zbrojovka Brno). Na pierwszy trening przyprowadził go tam jego ojciec, były piłkarz. Mario Holek senior był pierwszym trenerem syna, był (i pozostał) jego największym krytykiem. Podobnie jak Laštůvka, Holek junior przygodę z poważnym futbolem zaczął bardzo późno, bo dopiero w wieku 14 lat. Jeszcze za juniora, w 2001 roku dosłownie na chwilę (dwa miesiące!) przeniósł się na północ kraju do Jablonca.

Holek w barwach 1. FC Brno i w koszulce Dnipro (fot. hattrick.cz & fcdnipro.ua)
Po powrocie do Brna przewinął się przez zespoły młodzieżowe, by trafić do rezerw pierwszej drużyny, występujących wtedy w II. lidze. Premierowe spotkanie w tej klasie rozgrywkowej zaliczył wiosną 2004 roku. 12 miesięcy wcześniej po raz pierwszy dane mu było założyć koszulkę czeskiej reprezentacji. W kadrze U-17 zadebiutował meczem z Katarem (do dziś łącznie 50 występów w U-17, U18, U-19 i U-21). W styczniu 2005 roku trener pierwszoligowego zespołu Jiří Kotrba nieoczekiwanie włączył go do kadry Brna na mecz z Libercem. Nie mógł bowiem sięgnąć po nominalnych graczy II. linii – Marka Zúbka i Patrika Siegla. Postawił zatem na młodziana, który go nie zawiódł. W tamtym sezonie Holek pojawił się na boisku jeszcze 8 razy. W sezonie następnym (2005/2006) jako ligowe odkrycie zaliczył już w czeskiej ekstraklasie 23 spotkania, zdobywając dwa gole. O dwa mecze mniej miał na swoim koncie w sezonie 2006/2007, a jesienią 2007 roku wybiegł na murawę 14-krotnie.
Wiosną kibice w Czechach już go na boisku nie zobaczyli. 15. stycznia 2008 roku Holek podpisał bowiem umowę z Dnipro. Miał wprawdzie możliwość wyjechać zagranicę już wcześniej, a nie brakowało też i ofert z innych czeskich klubów, ale wraz z ojcem podjął rozsądną decyzję, że opuści Brno dopiero po maturze. W ukraińskim klubie dostał koszulkę z numerem 25. W ekstraklasie naszych wschodnich sąsiadów zadebiutował półtora miesiąca później, lecz premiera nie była zbyt udana, bowiem jego klub uległ na własnym boisku Dynamu Kijów aż 0:4. Do dnia dzisiejszego Mario rozegrał dla Dnipro 54 ligowe potyczki, zdobywając w nich jedną jedyną bramkę…
„SuperMario”, jak wzorem Niemca Mario Baslera nazywają Holka koledzy, to typowy środkowy pomocnik, potrafiący nie tylko skutecznie przerwać akcję rywali, ale i – dzięki dobrej technice, szybkiemu startowi do piłki i znakomitemu przeglądowi pola – równie skutecznie rozpocząć akcję ofensywną. Karel Jarůšek, były przewodniczący rady nadzorczej brnieńskiego klubu zapytany kiedyś, którego ze znanych czeskich pomocników Holek mu przypomina, odpowiedział, iż jego zdaniem talentem i stylem gry Mario to takie piłkarskie połączenie Jana Poláka z Tomášem Rosickim. I gdyby tylko jeszcze lepiej grał głową i był w polu karnym przeciwnika bardziej skuteczny…
Wady te nie stoją jednak na przeszkodzie w występach w zespole narodowym. Zresztą obaj Czesi z Dnipro są obecnie członkami szerokiej kadry selekcjonera reprezentacji Czech Michala Bílka. Obaj zostali powołani na zeszłotygodniowy mecz towarzyski z Łotwą. Holek zagrał ostatnie pół godziny (zmieniając właśnie wspomnianego Poláka), zaliczając w ten sposób swój piąty występ w kadrze. Laštůvka z kolei – ściągnięty w trybie awaryjnym w miejsce kontuzjowanego Petra Čecha – całe spotkanie spędził na ławce rezerwowych. Jest teraz golkiperem numer 3-4 w reprezentacyjnej hierarchii. W reprezentacji A nie zagrał jeszcze ani minuty, ma jednak na koncie 35 występów w kadrach młodzieżowych. Czy dwumecz z Lechem może w jakikolwiek sposób wpłynąć na zmianę jego pozycji w klubie i kadrze?
.
/fotbal.idnes.cz, fcdnipro.ua, fotbal.cz, hattrick.cz, wikipedia.org i własne/




