berwick_rangers_inside (brfcpix.com)Nie wiem, jak Wy, ale ja mam (tymczasowo) dość tekstów poświęconych czeskiej lidze i czeskim klubom, zwłaszcza praskiej Sparcie (na ostatnich 12 postów aż 10 traktowało o futbolu za naszą południową granicą!). Proponuję więc zmienić klimat i zająć się znacznie bardziej „lżejszym” tematem, niż zacięta batalia o Ligę Mistrzów czy bój o ekstraklasowe punkty…

Trzy najlepsze walijskie kluby – Cardiff City, Swansea City i Wrexham FC od lat grają w angielskich ligach, gdzie poziom rozgrywek jest znacznie wyższy a przede wszystkim występują tam kluby profesjonalne, a nie amatorskie i pół-amatorskie, jak w Walii. Na identyczny krok, z  identycznych pobudek zdecydował się FC Vaduz z Liechtensteinu, który występuje w lidze szwajcarskiej. Wellington Phoenix, to z kolei jedyna nowozelandzka drużyna walcząca o punkty w australijskiej A-League. Powód ten sam: chęć gry w lepszym piłkarsko towarzystwie, w towarzystwie profesjonalistów. Podobne przykłady można byłoby mnożyć. Północnoirlandzkie Derry City w Irlandii, reprezentacja San Marino w niższych ligach we Włoszech, FC Andorra w Hiszpanii, AS Monaco we Francji, kluby z trzech największych miast Kanady, rywalizujące z przeciwnikami ze Stanów Zjednoczonych…

Angielski Berwick Rangers Football Club także zalicza się do tej grupy, choć z całkiem innej przyczyny. Klub od 105 lat uczestniczy w rozgrywkach ligi szkockiej nie dlatego, że jest zbyt silny, by rywalizować w lidze organizowanej pod egidą angielskiej FA, ale dlatego iż miejscowość Berwick-upon-Tweed, skąd zespół pochodzi, położona jest… zbyt daleko od innych angielskich miast.

logo_i_mapkaNawet w dzisiejszej dobie podróż na mecz np. do oddalonego do Berwick o 760 km Plymouth, oznaczałaby bardzo drogą eskapadę przez całą niemal wyspę, czyli wyjazd, na który ani czasowo, ani przede wszystkim finansowo klub z IV. ligi pozwolić sobie nie może! Nie sposób się więc dziwić, że w momencie gdy zespół powstawał, tj. w roku 1884 (przez długi czas uznawano, iż był to rok 1881, ale dostępne obecnie źródła każą nam przychylać się do tej pierwszej daty), kiedy transport jeszcze raczkował a na nową rozrywkę zwaną piłką nożną, wydawano wciąż śladowe ilości pieniędzy, takie podróżowanie było jeszcze trudniejsze, czy wręcz mało realne.

I tak „The Borderers”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Pogranicznicy”, jak potocznie nazywa się piłkarzy Berwick Rangers, jako jedyni w Anglii uczestniczą w szkockich rozgrywkach. Już od 1905 roku, kiedy to przyjęci zostali do Scottish Border League. Dopiero jednak pół wieku później zostali pełnoprawnymi członkami Scottish Football League, w ramach której – mimo wielu na przełomie ostatnich 60 lat problemów finansowych i organizacyjnych oraz deprymująco niskiej frekwencji – grają po dziś dzień (aktualnie w Third Division, tj. na czwartym poziomie rozgrywkowym w Szkocji). Najcięższe chwile działacze, piłkarze i kibice przeżywali przed sezonem 1988/1989 i w roku 1994, kiedy to klub dwukrotnie stawał przed widmem bankructwa i musiał tymczasowo wyprowadzić się ze stadionu Shielfield Park. Do najgorszego scenariusza w obu przypadkach na szczęście jednak nie doszło. A by nie doszło do niego również w przyszłości, siedem lat temu najwierniejsi kibice i sponsorzy (łącznie 150 osób) powołało do życia Berwick Rangers Supporters Trust – organizację/fundusz powierniczy, mający na celu głównie zbiórkę środków finansowych na działalność klubu.

wallace_i_team

Menedżer Jock Wallace (u góry) i jego słynny zespół, który w 1967 roku wyeliminował Glasgow Rangers (fot. berwickrangers.net)

Wspomniany Shielfield Park, powstały z niepotrzebnych elementów trybun stadionu Valley Parade w Bradford, jest domem klubu dopiero od 1954 roku. Wcześniej bezdomni gracze  „The Dream Team” (kolejny z przydomków), by rozgrywać mecze w roli gospodarza, tułali się po różnych angielskich i szkockich miasteczkach i boiskach w okolicy. W tej chwili kameralny obiekt może oficjalnie pomieścić 4.131 kibiców (w tym 1.366 na miejscach siedzących).

Jego mury były świadkami części z największych sukcesów klubu: mistrzostwo Scottish League Division Two w sezonie 1978/1979, mistrzostwo Scottish League Third Division w sezonie 2006/2007, a także zwycięstwa w East of Scotland League (1927/1928 i 1946/1947), North Northumberland League (1896/1897) oraz Scottish Border League (1898/1899). Do tego ćwierćfinał Pucharu Szkocji w roku 1954 (porażka 0:4 w Glasgow z Rangersami, w obecności 60 tysięcy widzów, oznaczała z jednej strony brak awansu do półfinału, ale z drugiej – ogromny przypływ gotówki, dzięki której wyremontowano Shielfield Park)  i półfinał Pucharu Ligi Szkockiej 10 lat później. Niewiele, prawda? Dlatego też nie tylko kibice, ale i media, jako największe osiągnięcie Berwick Rangers wymieniają zwycięski mecz ze słynnym Glasgow Rangers w 1967 roku.

Piłkarze z Berwick zostali wtedy sprawcami jednej z największych niespodzianek w historii futbolu na Wyspach Brytyjskich. 28. stycznia 1967 roku, w obecności rekordowej (do dziś!) liczby 13.365 widzów na Shielfield Park, prowadzeni przez menedżera Jocka Wallace’a (później objął właśnie klub z Glasgow) czarno-złoci wygrali z „The Gers” 1:0 w III. rundzie Pucharu Szkocji, eliminując tym samym słynnego rywala z tych rozgrywek! Ten szokujący wynik odbił się wtedy szerokim echem zarówno w Szkocji, jak i Anglii. Tak szerokim, że wskutek tej porażki co po niektórzy zawodnicy z Glasgow musieli… opuścić Ibrox Park.

shielfield_park

U góry Shielfield Park z lotu ptaka, na dole - główna trybuna tego obiektu (fot. berwickspeedway.co.uk i soccerway.com)

Wallace zaaplikował swym podopiecznym specjalny, trzytygodniowy reżim treningowy przed tym meczem i sam był zaskoczony rezultatem, jaki przyniosła jego innowacyjna metoda przygotowań. Smaczku całej historii dodaje fakt, że działacze Glasgow Rangers byli w tamtym czasie pomysłodawcami reformy szkockiego systemu rozgrywek, opowiadając się za zredukowaniem liczby zespołów i lig w tym kraju. Na liście teamów, które „prezentowały najsłabszy i najmniej atrakcyjny futbol” i  powinny być w związku z tym „skreślone”, był również BRFC. Po pucharowej porażce, która do dziś na oficjalnej stronie internetowej małego klubu określana jest jako „the biggest ever cup shock in the world” (a Sammy Reid – strzelec zwycięskiej bramki, uznany za jednego z największych bohaterów i legend klubu) „The Gers” od tego pomysłu odstąpili… :)

A jeśli już o legendach mowa, to jedną z nich jest również bez wątpienia absolutny rekordzistą klubu, jak pod względem rozegranych spotkań, tak pod względem zdobytych bramek – Eric Tait. Śmiałek ten podczas swojego pobytu w Berwick (lata 1969–1988, w tym 1983 – 1987 jako grający menedżer) pojawiał się na boisku na różnych pozycjach (z bramkarzem włącznie!), rozgrywając dla „The Borderers” 435 spotkań, w których 115 razy trafiał do siatki rywala. Inną ważną postacią Berwick jest słynny reprezentant Anglii, współtwórca sukcesów Evertonu w latach 80-tych i Glasgow Rangers dekadę później – Trevor Steven, który wprawdzie w Berwick Rangers nigdy nie grał, ale w mieście tym się w 1963 roku urodził.

No właśnie, kilka słów o samej miejscowości. Berwick-upon-Tweed – jak sama nazwa wskazuje – leży nad rzeką Tweed (uważaną przez tutejszych mieszkańców za szkocką, nie angielską), a dokładnie u jej ujścia do Morza Północnego, 4 km od angielsko-szkockiej granicy, w hrabstwie Northumberland. Jest tym samym najbardziej na północ wysuniętym angielskim miastem. Od stolicy Szkocji, Edinburgha tę 12-tysięczną mieścinę dzieli zaledwie 90 km. Od Londynu z kolei aż 560… Położenie miasta i jego historia (Berwick należało w przeszłości przemiennie do Anglii i Szkocji) jest główną przyczyną odżywających co raz dyskusji na temat  jego tożsamości. Według przeprowadzonej na potrzeby jednej ze stacji telewizyjnych sondy, prawie 60% mieszkańców miast opowiada się za przyłączeniem Berwick do Szkocji. Większość żyjących tu ludzi, to bowiem Szkoci (choć kilka lat temu burmistrz miasta mówił o tym, że 25% mieszkańców uważa sie za Anglików, 25% za Szkotów a pozostałe 50% to „Berwickerzy”), co przekłada się także na… skład kadry I. zespołu BRFC. Na dzień dzisiejszy tworzy ją 19 zawodników, z czego aż 18 Szkotów i tylko jeden Anglik. Szkotem jest też aktualny menedżer klubu Jimmy Crease

Jego podopieczni zainaugurowali sezon 2010/2011… wczoraj, przegrywając w Pucharze Ligi na wyjeździe z Peterhead 0:1. A  już w najbliższy weekend czeka ich premiera ligowa. Pierwszym spotkaniem tego sezonu w Third Division będzie sobotni wyjazdowy mecz z Albion Rovers. Kibice w Berwick zobaczą swoich pupili na własnym boisku o tydzień później, kiedy „The Dream Team” podejmować będzie Elgin City. Można być pewnym, że na Shielfield Park pojawi się podczas tego spotkania kilku Groundhopperów, bo to bardzo popularna destynacja wśród kolekcjonerów piłkarskich stadionów.

berwick_miasto

Berwick-upon-Tweed. Prawda, że tam ładnie? Miasto co roku przyciągą nie tylko Groundhopperów, ale i "zwyczajnych" turystów (fot. ness-st.co.uk)

Prócz futbolu miasteczko ma jeszcze swój zespół rugby (rugbyści, podobnie jak piłkarze, rozgrywają spotkania z przeciwnikami – a jakże – ze Szkocji) oraz – znacznie bardziej sławny – założony w 1968 roku klub żużlowy. Berwick Bandits mają identyczne barwy, jak BRFC, tyle że w odróżnieniu do piłkarzy występują w najwyższej z lig – brytyjskiej Premier League a wyścigi w roli gospodarza organizują na… Shielfield Park. W tym roku wśród „bandytów” jest m.in. polski żużlowiec Michał Rajkowski oraz Czesi Adrian Rymel i Michal Makovský, a w przeszłości w barwach  Berwick jeździli choćby Szwed Jimmy Nielsen i nasi rodacy – Jacek Rempała oraz Stanisław Burza.

Kto wie, być może kiedyś doczekamy się przybyszów znad Wisły również w kadrze innej „dumy Berwick” – tej piłkarskiej. A wtedy Berwick Rangers będą popularni w Polsce nie tylko wśród bukmacherów…

.

/źródła: berwickrangers.net, groundhopping.de, wikipedia.org, bbc.co.uk/