Czeskie media, tutejsi fachowcy różnej maści, kibice oraz piłkarze i trener Sparty są przed dzisiejszym spotkaniem III. rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów dalecy od lekceważenia Lecha Poznań, ale też nie za bardzo boją się potyczki z mistrzem Polski. Prawda jest bowiem taka, że w Pradze bardziej obawiają się niestety kibiców „Kolejorza”, niż jego zawodników…
Ani media, ani działacze Sparty nie spodziewają sie dziś kompletu widzów. Szacuje się, że na trybunach praskiego stadionu zasiądzie maksymalnie ok. 15 tysięcy osób (mecz z Metalurgsem w poprzedniej rundzie śledziło 8.025, natomiast ligowy pojedynek ze Slováckiem 7.101 kibiców). W każdym bądź razie wczoraj oficjalna strona internetowa mistrza Czech podała, że w kasach pozostało ok. sześciu tysięcy nie wykupionych biletów.
Wpływ na taki stan rzeczy ma m.in. sposób dystrybucji wejściówek przez praski klub. Za namową policji, z powodów bezpieczeństwa, bilety sprzedawane były tylko do wczoraj. Zabieg ten miał na celu uniemożliwić polskim kibicom, którzy przybyli dziś nad Wełtawę kupno wejściówek do innych niż sektor gości części stadionu. Co ciekawe jednak, dotychczas, tj. od piątku, kiedy ruszyła sprzedaż biletów, aż do poniedziałku, było to jak najbardziej możliwe, o czym piszący te słowa przekonał się osobiście! :)
Kupując bilet dla siebie i kolegi przeprowadziłem otóż mały eksperyment. Odwiedziłem trzy miejsca, w których prowadzono sprzedaż (nie kasy na stadionie Sparty a sklepy w centrum miasta, gdzie także prowadzona była dystrybucja). Okazało się, że w mogłem nabyć dowolną ilość biletów, i to do dowolnych sektorów (nie licząc sektora gości i oczywiście miejsc zajętych przez posiadaczy karnetów), nawet w sąsiedztwie młyna gospodarzy! A dokonując takiego zakupu, nie trzeba było się bawić w język angielski, niemiecki czy czeski, udając miejscowego bądź turystę. Sprzedawcy nie robili mi kłopotów nawet w momencie, kiedy dla próby poprosiłem w języku polskim o 30 biletów blisko sektora ultras Sparty! :) Nie wymagano ode mnie żadnego dokumentu tożsamości, bowiem wejściówki (przynajmniej te sprzedawane w Czechach) nie są/były imienne.
Nie żebym miał coś przeciwko takiej sprzedaży, bo im więcej kibiców Lecha na stadionie tym lepiej, ale sytuacja ta pokazuje, jak śmieszne są działania tutejszej policji i wszystkich tych „speców” od bezpieczeństwa. Z jednej strony jakieś kontrole już na granicach, pełna mobilizacja, specjalne oddziały policji, śmigłowiec a z drugiej – możliwość posadzenia na stadionie kibiców jednego klubu tuż obok najzagorzalszych fanów rywala. To jest typowy przykład „czeskiego filmu”…
Policja i dziennikarze sieją panikę
W stan gotowości postawiona została czeska policja. Jej funkcjonariusze (podobnie jak media) przypominają, że polscy kibice nie mają najlepszej reputacji w Europie (najczęściej wspomina się tu nasze „popisy” przed praskim meczem w eliminacjach do MŚ w RPA pomiędzy Czechami a Polską) i mogłoby dojść do burd i potyczek na ulicach miasta. Policja oczekuje przyjazdu 2,5 – 3 tysięcy kibiców z Polski, przy czym zaznacza, że nie chodzi tylko o sympatyków Lecha, ale także o zaprzyjaźnionych z nimi fanów Cracovii.

Oto jednak z najczęstszych fotek kibiców Lecha, jakie pojawiają się w czeskich mediach (fot. profimedia.cz)
Policjanci zapowiadają, że autobusy i samochody z kibicami „Kolejorza” kontrolowane będą pod kątem posiadania broni (?!) i w celu wyeliminowania fanów mających zakaz wstępu na teren Republiki Czeskiej. Kolejnych kontroli jadący na mecz kibice mogą spodziewać się na autostradach D1 i D11 oraz na drodze szybkiego ruchu R10, a także tuż po wjeździe do czeskiej stolicy.
Rzecznik prasowy praskiej policji Eva Miklíková informuje, że posilone zostaną patrole na ulicach miasta a w pełnej gotowości będą również tzw. „zespół antykonfliktowy” (spottersi) oraz specjalnie wyszkolona jednostka prewencji (uuu, strach się bać!). Nad miastem będzie też krążył policyjny śmigłowiec a policjanci będą towarzyszyć Lechitom podczas ich pochodu z rynku Starego Miasta na stadion (polscy fani przemaszerują niemal identyczną trasą, jaką w zeszłym roku przebyli kibice naszej reprezentacji przed meczem z Czechami).
Oczywiście, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, media w temacie kibiców z Poznania (w języku czeskim to ta Poznaň, czyli rodzaj żeński) ośmieszają się na każdym kroku. Z jednej strony podgrzewają atmosferę, wprowadzają stan istnej psychozy, strasząc mieszkańców Złotego miasta przyjazdem bezwzględnych hord polskich barbarzyńców (między wierszami wyczytać można, że przybysze ci będą zapewne gwałcić czeskie kobiety i zjadać czeskie dzieci) i prosząc, by Prażanie mieszkający w pobliżu stadionu nie parkowali na ulicach swoich samochodów. Z drugiej strony, jak zwykle większość pismaków myli podstawowe pojęcia, wykazując się całkowitym brakiem rozeznania w kibicowskiej tematyce (np. według aktualne.cz, do najbardziej brutalnych hools w naszym kraju należą… chłopcy z Konwiktorskiej). Ale skąd my to znamy?
Na najpopularniejszym piłkarskim portalu w kraju – fotbal.idnes.cz, pojawił się dziś „okraszony” filmami wideo artykuł o kibicach Lecha. Możemy się z niego np. dowiedzieć, że sympatycy „Kolejorza” nie lękają sie żadnego przeciwnika, ani policji, że chętnie biją się kiedykolwiek i z kimkolwiek, że do Pragi przyjadą uzbrojeni w noże i siekiery (?!), których używają podczas pojedynków z chuliganami innych klubów, że w 2008 roku podczas meczu z Feyenoordem w Rotterdamie, bardziej niż kibicowaniem zainteresowani byli… niszczeniem miejscowego stadionu, i że w związku z tym, iż nie wszyscy dostaną się wieczorem na stadion, przed bramami pozostanie wielu bardzo rozzłoszczonych tym faktem kibiców (dziennikarzyna sugeruje w ten sposób, że ci nieszczęśnicy bez biletu będą prawdopodobnie wyładowywać swą złość na mieszkańcach metropolii).
Autorem tego steku bzdur jest niejaki Petr Šedivý (taki czeski odpowiednik naszych „specjalistów od spraw kibicowskich” – panów Szadkowskiego, Leniarskiego i Sarzały), dziennikarzyna Mladé Fronty Dnes (wersji online). Niestety nie znalazłem ani numeru telefonu tego typa, ani jego adresu mailowego, ale jeśli ktoś czuje silną wewnętrzną potrzebę wyrażenia swojej dezaprobaty w związku z bredniami, które ten koleś wypisuje, może posłużyć się tym formularzem kontaktowym (ja już to z wielką przyjemnością uczyniłem). Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak dodać, że autor cytuje też słowa rzecznika prasowego poznańskiej policji – Andrzeja Borowiaka, mówiącego o tym, że „w Poznaniu, zarówno na stadionie, jak i poza nim, z kibicami Lecha nie było już od wielu lat żadnych problemów”, pisząc zarazem, że Lechici potrafią stworzyć znakomitą atmosferę i we wspaniały sposób dopingować swoją drużynę.
Sedláček o siekierze, Sionko o Legii
W „Blesku” (brukowiec, coś pomiędzy naszym „Faktem” a „Super Expressem”), a konkretniej na jego stronach internetowych, możemy znaleźć także – paradoksalnie całkiem pozytywne – wypowiedzi na temat kibiców Lecha Radosława Nawrota, dziennikarza poznańskiej GW oraz – i tu ta pozytywność już nie dziwi – reprezentującego Wiarę Lecha Jarosława Pucka. A wszystko w tekście pt. „Praga nie musi się bać kibiców”. Obaj panowie, plus wspomniany Borowiak (jak widać pierwsze A w skrócie ACAB nie zawsze bywa uzasadnione) poprawiają w znaczący sposób obraz sympatyków z Poznania (tekst znajdziecie tutaj). Szkoda tylko, że tego typu artykułów pojawiło się w ostatnich dniach w Czechach wyjątkowo mało…
Ciekawostką jest, że internetowa wersja Lidovych Novin (lidovky.cz) opatrzyła jedną w wypocin poświęconych polskim kibicom fotką fanów… Bohemians 1905 (wypraszam sobie! ;p) i Slavii Praha, pochodzącą z niedawnego pochodu sympatyków obu klubów w ramach bojkotu meczów na stadionie Eden. W tekście tym panikę sieje… czeski trener Bohumil Páník (jak widać nazwisko nie jest przypadkowe). Były szkoleniowiec Lecha twierdzi np., że za jego czasów w Poznaniu klubem rządzili nie działacze a ultras Lecha. Ni z gruchy ni z pietruchy, w artykule pojawia się także znany z występów w polskiej ekstraklasie Lumír Sedláček, który mówi chrzani coś bez ładu i składu o „kibicu z siekierą w głowie” po jednym z derby Krakowa…
Ale po co sie denerwować. Przejdźmy lepiej do piłkarskiej strony meczu.
W dobry wynik swojego zespołu w pierwszym spotkaniu wierzy pomocnik Sparty Libor Sionko: „Jeśli podejdziemy do pojedynku stuprocentowo skoncentrowani i zmobilizowani, powinniśmy uzyskać korzystny rezultat przed rewanżem.” Pytany o doświadczenia z polskim futbolem, Sionko odpowiada: „Grałem tylko raz w barwach Austrii Wiedeń przeciwko Legii Warszawa, więc o stylu gry polskich klubów ciężko mi jest cokolwiek powiedzieć, ale wydaje mi się, że opierają grę głównie na waleczności i poświęceniu. W żadnym wypadku nie możemy więc zaprezentować się tak słabo, jak w pierwszej ligowej kolejce w Hradcu Králové”. Oceniając szanse obu drużyn na awans Sionko stwierdza: „Podobnie jak menedżer Chovanec uważam, że w tym momencie, szanse są wyrównane – pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. My musimy jednak zrobić wszystko, by po dzisiejszym meczu nasze szanse na awans wyraźnie wzrosły”.
Z kolei Bronislav Červenka, czeski zawodnik, który w barwach Interu Baku zmierzył się z Lechem w poprzedniej rundzie eliminacyjnej, poproszony o ocenę szans Sparty w meczu z polskim klubem powiedział: „Więcej piłkarskich zalet ma z pewnością Sparta, ale trzeba pamiętać, że te pucharowe mecze rządzą się własnymi prawami. My nieoczekiwanie przegraliśmy z Poznaniem u siebie i potem już tych strat nie odrobiliśmy.” Bronkowi, jak widać, ostatnie upały nie służyły najlepiej…
Gwiazda? Wichniarek!
Wszyscy tu zdają sobie sprawę, że Lech to inny – większy kaliber niż mistrz Łotwy Metalurg Liepaja, z którym Spartanie mierzyli siły w poprzedniej rundzie i są zgodni, że by pokonać polski zespół, piłkarze ACS będą musieli zaprezentować się znacznie lepiej, niż w ostatnich pojedynkach ligowych.
Dużo miejsca poświęca się oczywiście problemom zdrowotnym w kadrze Sparty. Gazety i serwisy internetowe, pisząc o kontuzjowanych piłkarzach, próbują oceniać czyja nieobecność byłaby największym osłabieniem dla mistrzów Czech i jak wielkie są szanse występu poszczególnych graczy w wieczornym meczu. Zdaniem Czeskiej Agencji Prasowej składy obu drużyn będą wyglądać następująco:
Sparta: Blažek – Kladrubský, Řepka, Brabec, Pamič – Sionko, Hoheneder, Kucka, Matějovský – Kadlec, Wilfried.
Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Arboleda, Bosacki, Gancarczyk – Peško, Stilič, Djurdjevič, Injac, Krivec – Wichniarek.
Wierzy się wiec w „cudowne” uzdrowienie Wilfrieda i Kucki, jednocześnie nie dając szans na szybki powrót do zdrowia Kamilowi Vackowi.
Menedżer Chovanec oczekuje dziś od rywala Sparty „otwartego futbolu”, zapowiadając, że jego podopieczni będą sie starać zapewnić sobie jak najlepszą pozycję wyjściową przed rewanżem. Kluczem do sukcesu będzie jego zdaniem koncentracja. Pytany, czy przewagą jego graczy jest fakt, że liga czeska ma za sobą już dwie kolejki a sezon w Polsce jeszcze się nie rozpoczął, Chovanec odpowiada, że paradoksalnie może to być plus dla Lecha, bowiem starcia z ligowymi rywalami przyniosły Sparcie kontuzje.
Czescy dziennikarze nie rozpisują się za bardzo o zawodnikach Lecha. Pada mało nazwisk a częściej mówi się o tym, że w Poznaniu grają piłkarze z różnych zakątków świata. Przypomina się wynik ostatniego meczu sparingowego Lecha z Górnikiem Zabrze, porażkę „Kolejorza” w meczu towarzyskim z praską Slavią oraz „męczarnie” w rewanżowym spotkaniu z Interem Baku. Co ciekawe można też znaleźć teksty mówiące o tym, że Lech dokonał przed tym sezonem… bardzo poważnych wzmocnień. Jednym z nich ma być Artur Wichniarek – przez większość mediów uznawany za największą gwiazdę zespołu (niektórzy ważniejszego dla KKS gracza widzą w osobie Sławomira Peszki). Są krótkie wzmianki o historii klubu, pojawiają się też akapity o nowoczesnym stadionie przy ul. Bułgarskiej.
Przytaczane są również (np. na portalu efotbal.cz) nadzwyczaj buńczuczne wypowiedzi trenera Lecha Jacka Zielińskiego. „Nie boimy się Sparty, choć wiemy, że ma silny zespół” – mówi polski szkoleniowiec. Poproszony o wymienienie kluczowych jego zdaniem piłkarzy mistrza Czech, Zieliński wskazuje na Wilfrieda, Kuckę i Matějovskiego, dodając do tego tria jeszcze Libora Sionko.
Bardziej ostrożny w wywiadach dla czeskich mediów jest drugi trener Lecha Ryszard Kuźma. Ten był bowiem na meczu Sparty w Hradcu Králové i twierdzi, że Sparta jest „papierowym faworytem dwumeczu”. Kuźma ocenia Spartę, jako „bardzo niebezpiecznego rywala”.
Co tam u buków?
Zarówno czescy bukmacherzy, jak i korzystający z ich usług amatorzy zakładów wierzą, że w III. rundzie eliminacyjnej Sparta wyeliminuje Lecha. Np. najczęściej typowane rozstrzygnięcia przez graczy Fortuny, to zwycięstwo ACS w dzisiejszym spotkaniu i sukces praskiego klubu w dwumeczu. Potwierdził to Michal Peterka, reprezentujący firmę Tipsport, który w wywiadzie dla fotbal.idnes.cz powiedział, że aż ponad 90 procent typujących postawiło na zwycięstwo czeskiego mistrza w dzisiejszej potyczce.
Kursy na dzisiejszy mecz:
Tisport: 1,62 3,5 4,81 1,11 2,03
Fortuna: 1,66 3,4 4,66 1,13 1,97
Chance: 1,72 3,4 4,25 1,14 1,88
Sazka: 1,6 3,45 4,75 1,09 2
Synot-Tip: 1,7 3,4 4,4 1,14 1,9
Bwin: 1,55 3,6 5,35 1,08 2,2
Kolejno: 1 – x – 2 – 1x – x2.
Kursy na dwumecz:
Awans Sparty: 1,57 – 1,55 – 1,50 – 1,40
Awans Lecha: 2,11 – 2,15 – 2,25 – 2,70
Kolejność kursów: Fortuna – Tipsport – Synot Tip – Bwin.
W swój klub wierzą też kibice Sparty. W sondzie na oficjalnej stronie internetowej ACS aż 85 % ankietowanych stwierdziło, że to ich zespół awansuje do kolejnej rundy. Ci, którzy wybierają się na mecz rewanżowy do Poznania, już nie mogą się doczekać wyjazdu. Cieszy ich zwłaszcza niewielka odległość, jaka dzieli Pragę od Poznania, odwiedziny pięknego stadionu – jednej z aren Euro 2012, znakomita atmosfera, która będzie nań panować (o której dotąd tylko czytali w sieci i mogli podziwiać na filmikach na YouTube) oraz.. polskie piwo (kto by pomyślał!). Podróż do Polski kosztować będzie członków fan klubu 650 koron (około 100 złotych), pozostałych kibiców 850 koron. Bilety na spotkanie dla wszystkich za tę samą cenę – 260 koron, tj. 40 złotych.
.
/źródła: fotbal.idnes.cz, efotbal.cz, sparta.cz, deniksport.blesk.cz, sport.cz, ČTK i własne/







4 komentarze
krzychu81
lip 28, 2010
No właśnie, to jest pewien paradoks. :) Rozpisuję się o Sparcie, tylko i wyłącznie w związku z dwumeczem z Lechem Poznań. W innym wypadku, uwierz mi, nigdy nie poświęciłbym jej aż czterech tekstów w przeciągu 4 dni :)
A co do meczu, to jego poziom nie porywał. Spodziewałem się lepszego widowiska. Lech grał lepiej niż w ostatnich spotkaniach, dlatego szkoda, że spuchli a przede wszystkim, że dali sobie strzelić bramkę. Choć porażkę 0:1 brałbym przed meczem w ciemno, bo wydawało mi się, że Sparta zaprezentuje się znacznie lepiej. Najważniejsze, że nie wszystko jeszcze stracone. A gdyby punkty przyznawano również za doping kibiców, mistrz Polski wygrałby wczoraj 2:1! ;p
grzybu
lip 28, 2010
Rozumiem… w pierwszej chwili czytając Twojego bloga można by pomyśleć, że trzymasz kciuki za Sparte bo się o niej tak rozpisujesz.. :)
A wracając do meczu… To jak się podobał? Jakie wrażenia?
krzychu81
lip 28, 2010
Kibicowałem oczywiście Lechowi, bo:
1) chciałbym znowu zobaczyć polski klub w LM,
2) nienawidzę Sparty,
grzybu
lip 27, 2010
Witam
Z tego co piszesz widzę że w Czechach zresztą tak samo jak i w Polsce nie radzą sobie z rozbrykanymi polskimi „kibicami”. I dochodzi do takich samych kuriozalnych sytuacji jak w naszym kraju.
Swoją drogą to za kogo trzymasz kciuki w tym meczu?? :D