W dzień finału piłkarskich Mistrzostw Świata nie sposób czegoś o tym wydarzeniu nie napisać. Zamiast jednak tworzyć kolejny w sieci tekst o wieczornym boju Hiszpanii z Holandią, powrócę do roku 1966 i MŚ w Anglii, kiedy to w decydującej batalii Mundialu reprezentacja gospodarzy spotkała się zespołem Zachodnich Niemiec…
Od razu uprzedzam, że spojrzymy na tamto wydarzenie inaczej, niż to było dotąd w zwyczaju.
„Futbol jest sztuką, tak samo jak taniec – jednak, musi być dobrze wykonany, abyśmy mogli nazwać go spektaklem. Jeśli widzisz mój obraz, nie możesz nazwać tego arcydziełem, jednak gdy zobaczysz obraz namalowany przez moją żonę, wtedy możesz powiedzieć, że to sztuka” – stwierdził kiedyś w jednym z wywiadów francuski menedżer Arsenalu, Arsene Wenger.
Tak, jak „Słowacki wielkim poetą był”, tak i piłka nożna bez wątpienia sztuką jest! Zresztą regularnie udowadniają nam to zarówno artyści na boisku, jak i artyści na trybunach. Przekonują nas o tym również co jakiś czas reżyserzy, pisarze, piosenkarze, malarze… dla których futbol bywa inspiracją lub głównym tematem twórczości. Jedną z takich osób jest 31-letni Anglik David Marsh.
Wyobraźcie sobie, że dżentelmen ten spędził 92 długie godziny najpierw dokładnym na śledzeniu a potem na wiernym odzwierciedleniu boiskowych ruchów wszystkich 22 uczestników wspomnianego meczu finałowego na Wembley. Efektem tej niezwykle mozolnej pracy jest powstanie 332 abstrakcyjnych obrazów, będących – przynajmniej zdaniem autora – niesamowicie wiernym „portretem” największego sukcesu w historii angielskiej piłki. Obrazy te tworzą ekspozycję zatytyłowaną „Some People Are On The Pitch”.

Wielki finał pomiędzy Anglią a reprezentacją Niemiec Zachodnich (4:2 dla Anglików) przeszedł do historii głównie za sprawą kontrowersyjnej bramki na 3:2 autorstwa Geoffa Hursta, zdobytej w 11. minucie dogrywki. Marsh jednak zapronował inne spojrzenie na wielki triumf „Synów Albionu”.
„- Projekt stworzyłem oglądając oryginalną transmisję stacji BBC z tego spotkania, puszczoną w zwolnionym tempie, tak jak na powtórkach telewizyjnych. Problemem było dla mnie np. to, że relacja zrealizowana była przy użyciu znacznie mniejszej liczby kamer, niż to ma miejsce dzisiaj. (…) Na taki pomysł wpadłem już kilka lat temu. Teraz jednak nie mogę uwierzyć, że w końcu udało mi się go zrealizować. To przecież tak słynny mecz, o którym jednak wielu młodych ludzi – moja generacja i te późniejsze, a jestem z rocznika ’79 – zbyt wiele nie jest w stanie powiedzieć…” – mówi artysta.

Marsh oglądając transmisję „zmapował” ruchy wszystkich piłkarzy, którzy pojawili się na boisku (możemy więc prześledzić jak poruszali się po murawie np. Bobby Charlton czy Franz Beckenbauer) oraz dodatkowo poruszanie się poszczególnych linii obu zespołów (obrona, pomoc, atak). Potem, dzięki różnym kombinacjom i sposobom nałożenia na siebie tych obrazów, uzyskał kompletną mapę „tras” graczy obu reprezentacji, które mógł dodatkowo podzielić w czasie. Mamy więc ruchy tylko w pierwszej połowie, te zarejestrowane tylko w drugiej odsłonie, te w dogrywce, a także całość, tj. wszystkie z całych 120 minut.
Marsh, z małymi wyjątkami, oznaczył wszystkie „ślady” Anglików kolorem czerwonym (od koloru ich koszulek w tamtym pojedynku), natomiast Niemców kolorem czarnym (od barwy ich spodenek w tamtej potyczce), przy czym grube kreski to droga przebyta z piłką, a kreski cienkie, to droga przebyta bez piłki.

Jakiś czas temu prace Davida Marsha (140 wybranych pozycji ) można było podziwiać w The Gallery in Redchurch Street w Londynie (była to pierwsza „solowa” wystawa autora). Teraz jednak ekspozycja już sie zakończyła, ale zainteresowani mogą kupić sobie pod tym adresem któryś z obrazów artysty.
Mym zdaniem genialny pomysł i zarazem pierwszorzędny dowód na to, że futbol to jedna ze sztuk pięknych!

.
/źródło: davidmarsh.info, blog.umbro.com, gq-magazine.co.uk i thof.ch/




