Kończący się właśnie Mundial w Republice Południowej Afryki, był turniejem pełnym niespodzianek. Zaskakujących wyników nie brakowało jednak także w 1994 roku, kiedy najlepsze reprezentacje globu zawitały do Stanów Zjednoczonych. W jednym z ćwierćfinałów spotkali się wówczas obrońcy tytułu Niemcy z autsajderami z Bułgarii. Dziś mija dokładnie 16 lat od tamtego pojedynku…
Nasi zachodni sąsiedzi należeli do faworytów turnieju. Byli przecież obrońcami tytułu sprzed czterech lat (selekcjoner Berti Vogts zabrał do USA 12 graczy, którzy zdobyli złoto ma Mundialu w 1990 roku), a dodatkowo doszli aż do finału szwedzkiego Euro ’92, w którym to (niespodziewanie) ulegli Duńczykom. Mieli silny zespół. Bramkarze Illgner i Köpke, obrońcy Matthäus, Kohler, Brehme, Buchwald i Berthold, pomocnicy Hässler, Möller i Effenberg, czy wreszcie napastnicy Riedle, Völler i Klinsmann. Wszyscy oni byli piłkarzami nie tylko doświadczonymi i zaprawionymi w bojach, ale i nietuzinkowymi. Byli graczami, którzy mieli jasno nakreślony cel: pragnęli drugi raz z rzędu podbić piłkarski świat! DFB-Kader była więc jedną z tych reprezentacji, na które zwrócone były oczy całego świata. Zwłaszcza pod nieobecność innych etatowych reprezentantów Starego kontynentu – Anglii i Francji.
A jeśli już o Francuzach mowa, to niespodziewany brak na amerykańskich boiskach Cantony, Papina, Blanca i spółki był głównie właśnie dziełem Bułgarów. To oni jako jedyni w grupie eliminacyjnej pokonali „Tricolores” dwukrotnie. Najpierw wygrali 2:0 w Sofii, by potem triumfować także w Paryżu, gdzie dwa gole Emila Kostadinova, w tym jeden w ostatniej minucie pojedynku, dające zwycięstwo 2:1, oznaczały sensacyjny awans Bułgarów kosztem Francji! Szósty awans w historii. Dość jednak powiedzieć, że nigdy dotąd podczas imprezy tej rangi piłkarze z Bałkanów nie wygrali meczu! W 1962, 1966, 1970 i 1974 kończyli zmagania już po pierwszej fazie. W roku 1986 w Meksyku dwa remisy w grupie dały im wprawdzie promocję do fazy pucharowej, ale tam od razu w 1/8 finału nie sprostali gospodarzom…

Miałem 13 lat. Finały MŚ w 1994 roku były drugimi, które w mym życiu oglądałem, ale po raz pierwszy w pełni rozumiałem, co się dzieje i o co w tym całym zamieszaniu chodzi. Również po praz pierwszy, starałem się oglądać wszystkie spotkania – od meczu otwarcia aż po finał. Pamiętam, też że potyczki 1/4 finału śledziłem siedząc samotnie w pokoju gościnnym mieszkania mojej babci, w niewielkim Złotym Stoku. Na skóropodobnej kanapie, z poświeconą Mundialowi „Encyklopedią Piłkarską FUJI” w ręku, zgłębiałem tajniki tego wielkiego piłkarskiego święta…
Niemcy zaczęli Mundial ospale. Bardziej efektywnie niż efektownie. W meczu otwarcia pokonali na stadionie Soldier Field w Chicago po golu Jürgena Klinsmanna 1:0 Boliwię. Potem był remis 1:1 z Hiszpanią (ponownie trafienie „Klinsiego”, który na turnieju reprezentował jeszcze AS Monaco, ale po jego zakończeniu przeniósł się do Tottenhamu) i na koniec wygrana 3:2 z Koreą Południową (Niemcy prowadzili juz 3:0 po dwóch bramkach Klinsmanna i golu Karla-Heinza Riedle). Trzy spotkania, siedem punktów, stosunek bramek 5:3 i pierwsze miejsce w grupie. W 1/8 finału rywalem podopiecznych Vogtsa byli Belgowie. Tym razem dwukrotnie ze zdobyczy bramkowej cieszył się Rudi „Tante Käthe” Völler (to jego trzeci Mundial!), jedno trafienie dorzucił Klinsmann, i choć piłka po strzałach rywali dwukrotnie znajdywała drogę do niemieckiej siatki, ostatecznie to nasi zachodni sąsiedzi cieszyli się z awansu do ćwierćfinału.

Rzut karny! Lothar Matthäus kontra Borislav Michailov (fot. wikipedia.org)
Tam przyszło się im zmierzyć z Bułgarami. Piłkarze trenera Dimitara Penewa zaczęli turniej fatalnie, od wysokiej porażki 0:3 z debiutującą na imprezie tej rangi Nigerią. Pięć dni później podnieśli się jednak, gromiąc 4:0 Grecję (historyczne, pierwsze i od razu tak okazałe zwycięstwo na MŚ, stało się faktem dzięki dwóm jedenastkom wykorzystanym przez Hristo Stoichkova oraz golom Yordana Lechkova i Daniela Borimirova). W ostatnim meczu Bułgarzy sprawili niespodziankę. Pokonali bowiem jednego z faworytów, mającą już zapewniony awans z grupy i „naznaczoną” skandalem z Maradoną Argentynę (2:0, po bramkach Stoichkova i Nasko Sirakova), i to pomimo, iż ostatnie 25 minut grali w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Tsanko Tsvetanova (dziś jeden z asystentów selekcjonera bułgarskiej reprezentacji). Podbudowani tym sukcesem Bułgarzy w pierwszym meczu fazy play-off zmierzyli się z Meksykiem. Po 90 nudnych minutach, podobnie jak i po zakończeniu dogrywki tablica świetlna na Giants Stadium w East Rutherford pokazywała jednobramkowy podział punktów (na gola Stoichkova odpowiedział z rzutu karnego Alberto García Aspe). O tym, który z zespołów (oba kończyły zawody w dziesiątkę) spotka się z Niemcami, zadecydowała więc seria jedenastek, w której lepsi okazali się Bułgarzy (3:1 – choć strzał Krassimira Balakova obronił Jorge Campos, to potem nie mylili się już kolejno Boncho Genchev, Borimirov i Lechkov).
Mecz z Niemcami również rozgrywany był na obiekcie nowojorskich „Gigantów”. Pierwsza połowa nie przyniosła wielkich emocji. Niemcy zdawali sobie sprawę, że jakiekolwiek zlekceważenie przeciwnika może się dla nich źle skończyć, Bułgarzy doceniali i szanowali klasę rywala. Obie jedenastki grały ostrożnie, uważnie w obronie. Żaden z zespołów nie chciał popełnić błędu. Na początku lepsi byli Bułgarzy (już po 10 minutach gry akcja Letchkov – Ivankov zakończona strzałem z ostrego kąta tego ostatniego oraz uderzenie Balakova w słupek zaraz potem), z czasem jednak optyczną przewagę zyskali Niemcy (piękny „szczupak” Klinsmanna w 24. minucie obroniony przez Michailova, bombowe uderzenie Möllera kilkanaście minut później).
Ku uciesze ponad 72 tysięcy widzów na stadionie i milionów przed telewizorami, po zmianie stron skończyły się piłkarskie szachy. Już dwie minuty po przerwie futbolowe podchody przerwało długie podanie Martina Wagnera do Klinsmanna, który wraz z Guido Buchwaldem wpadł w pole karne i został zahaczony nogą przez Jordana Letchkova. A przynajmniej tak twierdzili Niemcy i kolumbijski arbiter Torres Cárdena, który gwizdnął i wskazał ręką na punkt oddalony o 11 metrów od bramki Michailova. Bo choć doszło do kontaktu między łysiejącym pomocnikiem HSV a cieszącym się kudłatą blond-włosą czupryną niemieckim snajperem, to jednak „Klinsi” znacznie pomógł szczęściu i padając na murawę ostro „przyaktorzył”. Z kontrowersyjnego prezentu skorzystał kapitan Niemców – Lothar Matthäus, który nie popełnił błędu i z zimną krwią posłał golkipera rywali w jedną stronę, posyłając zarazem futbolówkę w stronę przeciwną…

Bramki dla Bułgarii. Z lewej: Hristo Stoichkov i jego rzut wolny. Z prawej: "główka" Jordana Letchkova (fot. expertfootball.com oraz bulgarian-team.com)
Po stracie gola, czujący się pokrzywdzonymi Bułgarzy zwiększyli tempo swoich akcji. To jednak nie oni, a rutynowani rywale mieli kolejne okazje do zdobycia bramki. Najpierw jednak Michailov świetnie poradził sobie z kąśliwym uderzeniem Thomasa Hässlera a potem Bułgarom dopisało szczęście, po ładnej trójkowej akcji Völler – Klinsmann – Helmer. Kilka chwil później ten pierwszy zdobył nawet gola, dobijając atomowe uderzenie w słupek Möllera, ale sędziowie nie uznali jego bramki, bo przy strzale kolegi Rudi był na spalonym.
Sytuacja ta zemściła się na Niemcach. A w zemście pomógł geniusz Stoichkova – być może najlepszego grajka, jaki kiedykolwiek urodził się na bułgarskiej ziemi… Zawodnik Barcelony na kwadrans przed końcem został faulowany w odległości mniej więcej 30 metrów od światyni Bodo Illgnera. Własnoręcznie a właściwie własnonożnie ukarał przeciwnika. Uderzył piłkę lewą nogą, idealnie nad 6-osobowym murem, nie dając niemieckiemu bramkarzowi najmniejszych szans na reakcję. Wyrównujacy gol, niespodziewany niczym grom z jasnego nieba, natchnął jego kolegów wiarą w swoje siły i wiarą w korzystny rezultat.
Niemcy byli jeszcze w szoku, kiedy Bułgarzy uderzyli po raz drugi. Z prawej strony piłkę dośrodkował Zlatko Yankov. Futbolówka stosunkowo długo zmierzała w środek „szesnastki”, gdzie w powietrznym pojedynku jeszcze przed jej przylotem walczyć o jak najlepszą pozycję zaczęli Hässler i… „chodzący w innej wadze”, o 20 cm wyższy Letchkov. Świetnie grający głową „Air” Jordan był szybszy od mierzącego tylko 165 centymetrów piłkarza Romy (gdzie w tym czasie był odpowiedzialny za Bułgara Jürgen Kohler?!). Letchkov Popisuje się ekwilibrystycznym wyskokiem i piekielnie mocną „główką” z 12 metrów. Wyciagniętemu jak struna Illgnerowi do obrony tego strzału brakuje kilkunastu centymetrów. Tak oto, w przeciągu trzech minut 0:1 Bułgarzy zamieniają w 2:1!
Bramki z bułgarskim komentarzem:
Niemieccy piłkarze są całkowicie zaskoczeni. Mimo, iż do końca pojedynku pozostaje ponad 10 minut, nie są w stanie wytworzyć presji na bułgarskich defensorów. Po pierwsze dlatego, że kierowana przez Petara Hubcheva i najbardziej chyba charakterystycznego (obok Kolumbijczyka Carlosa Valderramy) piłkarza tych mistrzostw – Trifona Ivanova, linia obronna zawodników w czerwonych koszulkach, stała się nagle monilitem nie do przejścia. Po drugie dlatego, że z każdą minutą co raz bardziej we znaki dawał się Niemcom upał, w którym rozgrywane było to spotkanie (pod względem kondycji górą w ostatnich minutach byli Bułgarzy). A po trzecie dlatego, iż trener Vogts nie zaregował mym zdaniem dobrze na rozwój wypadków na boisku. Po stracie drugiego gola, kiedy zespół miał jeszcze ponad 12 minut, by doprowadzić do remisu, niemiecki szkoleniowiec zdjął z boiska ofensywnego pomocnika, zastępując go defensywnym, grającym nawet co raz częściej jako obrońca (Andreas Brehme za Hässlera). Poza tym – choć miał na ławce jeszcze m.in. trójkę napastników (Riedle, Kuntz i Kirsten) oraz bramkostrzelnego gracza II. linii Mario Baslera – nie zdecydował się na wykorzystanie limitu zmian i wprowadzenie „świeżego” gracza. Także dlatego Niemcy nie stworzyli już sobie żadnej dogodnej do zdobycia bramki okazji.
Radość po zakończeniu meczu (na boisku i w Bułgarii):
Dzień później angielski Independent nazwał to spotkanie „a genuine giant-killing at Giants Stadium”, porównując poświęcenie i ambicję graczy Penewa do piłkarzy innej reprezentacji ze wschodniej Europy, która równie dobrze radziła sobie w tych finałach – do prowadzonej do boju przez Gheorge Hagiego Rumunii. Dla Niemców była to pierwsza od 1986 roku porażka w finałach MŚ i dopiero drugi od 1962 roku brak awansu do ćwierćfinałów. Dla Bułgarii ten sukces był… wszystkim! Letchkova, Balakova, Kostadinova, Yankova i Stoichkova okrzyknięto „Złotą generacją” bułgarskiej piłki. Ten ostatni, świecący ze wszystkich najjaśniej, wraz z rosjaninem Olegiem Salenko dostanie później „Złotego buta”, tj. nagrodę dla najlepszego strzelca turnieju. Dodatkowo, dziennikarze wybiorą go (wraz z kolegą z zespołu – znakomitym rozgrywającym Krassimirem Bałakowem) do najlepszej jedenastki Mundialu. Pół roku później w jego ręce powędruje też „Złota piłka” France Football dla nejlepszego piłkarza europejskich klubów…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kim był bohater?
Hristo Stoichkov był największą gwiazdą bułgarskiej reprezentacji i najlepszym oraz najskuteczniejszym jej graczem podczas finałów MŚ w USA. Ale bohaterem meczu z Bułgarami był dla mnie Jordan Letchkov (bułg. Йордан Лечков)!

Jak widać Bułgarzy też mieli swojego "Air" Jordana (fot. bulgarian-team.com)
Ten urodził się 9. lipca 1967 roku (wczoraj obchodził urodziny!) w miejscowości Straldja (Straldza) w południowo-wchodzniej części kraju. W wieku 10 lat zaczął uczęszczać na treningi zespołu FK Sliven. To właśnie z tym klubem osiem lat później związał się swoim pierwszym profesjonalnym kontraktem, kończąc w międzyczasie techniczną szkołę wyższą (specjalność: kontrola programowania cyfrowego). W 1991 roku, tuż po zdobyciu z FK Sliven Pucharu Bułgarii, Letchkov przeniósł się do stołecznego CSKA, w barwach którego rok później sięgnął po mistrzostwo kraju. W latach 1992 – 1996 z powodzeniem gra w Hamburger SV, stając się pierwszym bułgarskim piłkarzem, któremu udało się zrobić karierę w Bundeslidze. Potem spędza jeszcze sezon w Olympique Marsylia, sezon w Besiktasie Stambuł, po czym w lutym 1998 roku wraca do kraju, by ponownie grać najpierw w CSKA Sofia a później w FK Sliven. W 2004 roku kończy piłkarską karierę.
Po zawieszeniu piłkarskich butów na kołku, ojciec dwóch synów rozkręca swój własny restauracyjno-hotelarski biznes oraz (w 2007 roku) kończy Akademię Wychowania Fizycznego im. Vassila Levskiego w Sofii, zdobywając w ten sposób uprawnienia trenerskie, a także… odnosi sukcesy w polityce, będąc dwukrotnie z rzędu wybranym burmistrzem miejscowości Sliven. Od 16 lat jest honorowym obywatelem tego miasta, a od niedawna dodatkowo również wiceprezesem Bułgarskiego Związku Piłki Nożnej, prezydentem klubu FK Sliven oraz twórcą piłkarskiej akademii dla młodych graczy. Jego bilans w reprezentacji Bułgarii zamyka się na 45 meczach i 5 golach. Za to, że nie jest imponujący, Letchkov może obwiniać tylko samego siebie. Często bowiem nie brał udziału w meczach kadry narodowej, będąc skłóconym z jej selekcjonerami czy z władzami piłkarskiego związku…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Co było dalej?
Dla Bułgarów awans do półfinału MŚ był największym sukcesem w historii futbolu w ich kraju. Marzących o wielkim finale Mundialu Stoichkova i spółkę szybko jednak na ziemię sprowadzili Włosi, a konkretniej rzecz biorąc genialny Robberto Baggio, który w półfinale dwiema bramkami w przeciągu 5 minut postawił Bułgarów pod ścianą. Kontaktowy gol do szatni autorstwa Stoichkova (z rzutu karnego po faulu na Nasko Sirakowie), zapowiadał emocje w II. połowie. Te przyszły, ale wynik już się nie zmienił. Bułgarzy musieli więc grać w „finale pocieszenia”, czyli meczu o 3. miejsce, a co za tym idzie – prezenieść się ze wschodniego na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Podróż ta najwyraźniej nie wpłynęła na nich najlepiej. Szwedzi w meczu o brąz rozprawili się z nimi wyjątkowo gładko. Wygrali 4:0, zdobywając wszystkie gole jeszcze w I. odsłonie spotkania…
Niemcy z kolei musieli zapomnieć o obronie mistrzowskiego tytułu. Wrócili do kraju i zaczęli przygotowania do eliminacji Euro ’96. Los sprawił, że jednym z ich grupowych rywali byli… Bułgarzy, którzy w „bitwie o Anglię” znowu poradzili sobie ze sławniejszym przeciwnikiem, zwyciężając w Sofii 3:2. W rewanżu górą byli jednak Niemcy (3:1), a że prócz porażki z Bułgarią nikt inny nie był ich w stanie w tych kwalifikacjach pokonać, zajęli ostatecznie pierwsze miejsce i awansowali do finałów (Bułgaria skończyła druga i także wywalczyła awans). Na stadionach Anglii, wciąż dowodzeni przez trenera Vogtsa Niemcy zdobyli złoto. Bułgaria, pomimo zyskania 4 punktów, nie przebrnęła przez fazę grupową…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Trzy łyki statystyki
Ćwierćfinał MŚ USA ’94. 10 lipiec 1994 (godzina 12:00 czasu lokalnego), Giants Stadium w East Rutherford
Niemcy – Bułgaria 1:2 (0:0)
Bramki: 47′ Lothar Matthäus (rzut karny) – 75′ Hristo Stoichkov, 78′ Yordan Letchkov
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
NIEMCY (1-4-3-2):
1. Bodo Illgner (1967, 1. FC Köln) – 10. Lothar Matthäus (1961, Bayern Monachium) – 14. Thomas Berthold (1964, VfB Stuttgart), 4. Jürgen Kohler (1965, Juventus Turyn), 5. Thomas Helmer (1965, Bayern Monachium), 17. Martin Wagner (1968, 1. FC Kaiserslautern) – 8. Thomas Hässler (1966, AS Roma), 6. Guido Buchwald (1961, VfB Stuttgart), 7. Andreas Möller (1967, Juventus Turyn) – 13. Rudi Völler (1960, Olympique Marsylia), 18. Jürgen Klinsmann (1964, AS Monaco).
Zmiany:
59′ – 2. Thomas Strunz (1968, VfB Stuttgart) za Wagnera
83′ – 3. Andreas Brehme (1960, 1. FC Kaiserslautern) za Hässlera
Selekcjoner: Berti Vogts (1946, Niemcy)
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
BUŁGARIA (1-4-3-2):
1. Borislav Mihailov (1963, FC Mulhouse) – 5. Petar Hubchev (1964, Levski Sofia) – 16. Ilian Kiryakov (1967, UE Lleida), 3. Trifon Ivanov (1965, Neuchatel Xamax), 4. Tsanko Tsvetanov (1970, Levski Sofia), 6. Zlatko Yankov (1966, Levski Sofia) – 9. Jordan Letchkov (1967, Hamburger SV), 20. Krassimir Balakov (1966, Sporting Lizbona), 10. Nasko Sirakov (1962, Levski Sofia) – 7. Emil Kostadinov (1967, FC Porto), 8. Hristo Stoichkov (1966, FC Barcelona).
Zmiany:
85′ – 13. Ivaylo Yordanov (1968, Sporting Lizbona) za Stoichkova
90′ – 14. Boncho Genchev (1964, Ipswich Town) za Kostadinova
Selekcjoner: Dimitar Penev (1945, Bułgaria)
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trójka arbitrów: José Joaquin Torres Cárdena (Kolumbia) – Venancio Concepcion Zarate (Paragwaj), Sandor Marton (Węgry)
Żółte kartki: Helmer (14′), Wagner (15′), Hässler (49′), Klinsmann (50′), Völler (89′) – Ivanov (22′), Stoichkov (82′), Mihailov (85′)
Widzów: 72.400
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To już mój czwarty tekst z serii „Pamiętne mecze”. Wcześniejsze poświęciłem spotkaniom Argentyny z Kamerunem (MŚ 1990), AS Monaco z Deportivo La Coruña (Liga Mistrzów 2003/2004) oraz ligowej potyczce Olympique Marseille – Montpellier HSC (1998/1999).
.
/źródła: fifa.com, independent.co.uk, fourfourtwo.com, footballfanaticos.blogspot.com, wikipedia.org i własne/




