Na jednym z polskich piłkarskich portali ukazuje się wiadomość o przegranym przez Koronę Kielce sparingu z czeskim FK Jablonec. Pod newsem szybko pojawiają się komentarze. Dwa z nich, dwóch różnych kibiców – jeden to zapewne fan Korony, drugi z kolei najwyraźniej źle życzy klubowi z Kielc – pokazują, jak diametralnie różnie postrzega się w Polsce ligę czeską. Ten pierwszy, używający nicku AdamCK pisze o rywalu Korony: „w minionym sezonie sięgnęli po wicemistrzostwo Gambrinus Ligi, zagrali też w finale krajowego pucharu (porażka 1:2 z Viktorią Pilzno). Jablonec od kilku sezonów to regularny uczestnik europejskich pucharach. – Bardzo solidny i doświadczony zespół. Zresztą wicemistrzostwa Czech nie zdobywa się przez przypadek.(tekst został wytłuszczony przeze mnie). Pomijając to, że Adaś przesadza pisząc, iż Jablonec jest „regularnym uczestnikiem europejskich pucharów” (w przeciagu ostatnich 10 lat zakwalifikował się do nich tylko raz), wszystko inne się zgadza. Widać, że w jego oczach czeska ekstraklasa jest całkiem dobrą ligą. Godzinę później pojawia się jednak komentarz niejakiego (niejakiej?) mada: „co to za roznica jest wicemistrz czech, czy III lig niemiecka? Czlowieku liga czeska bankrutuje z powodu braku sponsorow, wplywow z telewizji i kibicow. Tam na mecze po 1000 ludzi chodzi.” (pisownia oryginalna; tekst wytłuszczony przeze mnie). Komentujący próbuje zdyskredytować sparingowego rywala Korony, pisząc totalne pierdoły, nie mające (na całe szczęście!) zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością… A prawda o lidze naszych sąsiadów z południa, jak to zwykle bywa, leży gdzieś po środku…