krzychu_heimRówno rok temu – 1. lipca 2009, na MyFootballWay.com pojawił się pierwszy post. Miniblogowy tekst zatytułowany „Wielki Real?”, w ślad którego jeszcze tego samego dnia podążyły dwa kolejne, juz bardziej obszerniejsze wpisy: „Welcome, (Football) World!” oraz Mecze, których nigdy nie zapomnę: Argentyna – Kamerun (MŚ Italia 1990). Posty te zapoczątkowały me piłkarskie blogowanie…

Ten debiutancki tekst („Kaká, Cristiano Ronaldo, Raúl Albiol, a teraz być może i Karim Benzema… Wielkie nazwiska, wielkie transfery, wielkie pieniądze, wielki szum, wielkie nadzieje… Ale czy wszystko to przełoży się na wielki Real?! Odebrać mistrzostwo Hiszpanii Barcelonie i wygrać Ligę Mistrzów – takie są plany. A jaka będzie rzeczywistość? Poczekamy, zobaczymy. Ale nie od dziś wiadomo, że pieniądze gwiazdy szczęścia nie dają nie gwarantują!”) był proroczy, bo „Biały balet” (nie wiem, jak Wy, ale ja nigdy nie traktowałem zbyt serio chłopców uczęszczających na lekcje baletu…) w zeszłym sezonie nie zdobył ani tytułu mistrza Hiszpanii, ani nie zawojował Ligi Mistrzów (nie żeby mi to przeszkadzało – wręcz przeciwnie). Dwa kolejne posty, należą z kolei do tych najpopularniejszych i najczęściej po dziś dzień czytanych publikacji (brzmi dumnie! ;p) na blogu.

Tych trzech tytułów nigdy w życiu nie zapomnę także z innego powodu. Otóż każdy z tych tekstów powstawał w… samolocie. Tym środkiem transportu podróżowałem wtedy bowiem służbowo z Pragi do Warszawy. Pamiętam, że start bloga zaplanowany był na koniec czerwca, ale w związku z problemami z Internetem w hotelu, w którym się w stolYcy zatrzymałem, nowe wpisy dodałem z jednej ze stołecznych restauracjo-kawiarnii (nazwy niestety nie pamiętam) na rogu ulic Świętokrzyskiej i Emilli Plater, gdzie – dziękuję piłkarskim Bogom – prócz smacznego schabowego mieli też WiFi.

“Ci, którzy mogą, robią to. Ci, którzy nie mogą i dość długo cierpią, że nie mogą, ci o tym piszą…”

/William Faulkner/

Od tamtego czasu na blogu pojawiły sie 244 wpisy (w tym 70 w Miniblogu) w 40 kategoriach, opisane przez 1228 róznych tagów. Goście strony pozostawili tu 301 komentarzy. Mogło, oj, mogło być lepiej… Ale w sumie nie mam też prawa do narzekań. W tej chwili blog notuje codziennie średnio 150-180 wejść, co nie jest wcale najgorszą liczbą. Gdyby tak jeszcze goszczący tu częściej decydowali się na skomentowanie mych wypocin, byłoby (już niemal) idealnie…

W związku z pierwszymi urodzinami na blogu pojawi się w przeciągu najbliższych tygo(dni) kilka zmian. Niektóre będą dość istotne, inne będą tylko i wyłącznie kosmetyczne, ale wszystkie stali czytelnicy z pewnością szybko zarejestrują, nawet bez moich podpowiedzi.

Ogólnie taktyka pozostaje ta sama. Nie chcę pisać o tym, o czym piszą inni. Chcę pisać o tym, o czym w polskiej blogosferze nie pisze nikt, lub pisze niewielu… Nadal więc stawiać będę na czeską piłkę, od tutejszej ligi poczynając, a na reprezentacji kończąc, stawiać będę na groundhopping (od momentu powstania MFW.com coś niecoś w tej kwestii w Polsce się ruszyło drgnęło. I fajnie!), na Bohemkę i walkę z nowoczesnym futbolem. Więcej niż dotychczas miejsca poświęcać będę kibicom, zwłaszcza tym przez duże „K”, pełnowartościowym, najlepszym z najlepszych – Ultras.

A tymczasem dziękuję wszystkim, którzy (mniej lub bardziej) regularnie tu zaglądają, a zwłaszcza tym, którzy pozostawiają tu po sobie ślady w postaci swoich komentarzy i opinii.

Kończę i idę spać. Rozpiszę się dopiero za 9 lat, gdy memu skromnemu blogowi stuknie okrągła dycha. A jeśli chcecie mi czegoś życzyć, życzcie WYTRWAŁOŚCI. W związku z zastojem mej drugiej witryny wiem, jak bardzo jest potrzebna…

A teraz czas na jakąś nutkę…

- Maestro, muzyka! Dawać tu jakiegoś hiciora! Put your hands up in the air! Jeeeeedziemyyyyyy!!!

No to jak będzie? Zostaniecie?! :)

.

Z piłkarskim pozdrowieniem,
One & Only krzychu81