„Robert Lewandowski, były napastnik Lecha Poznań, podpisał kontrakt z Borussią Dortmund. Reprezentant Polski związał się z niemieckim klubem na cztery lata – poinformowała oficjalna strona piątej drużyny Bundesligi.” – komunikat o tej treści przeczytałem wczoraj na portalu 90minut.pl. Nie była to dla mnie niespodzianka, bo negocjacje pomiędzy oboma klubami trwały już od dłuższego czasu, ale miałem mimo wszystko cichą nadzieję, że… transfer ten nie dojdzie do skutku. Cieszę się wprawdzie, że moja ukochana Borussia (jestem jej kibicem już 17 lat!) robi się co raz bardziej „polskim” klubem, ale o ile przyjście Łukasza Piszczka uznaję za wzmocnienie, o tyle ściągnięcie „Lewego” już nie za bardzo… Uważam, że za te same pieniądze można byłoby kupić znacznie lepszego napastnika. Chciałbym się oczywiście mylić, chciałbym, żeby okazało się, że Lewandowski stworzy wraz z już (tylko) Paragwajczykiem Lucasem Barriosem wspaniały duet napastników, którzy będą postrachem bramkarzy klubów Bundesligi i Ligi Europy, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć. Tygodnik „Piłka nożna” prognozuje, że polski napastnik stanie się gwiazdą ligi niemieckiej. Dyrektor sportowy BVB Michael Zorc również jest wniebowzięty. Moja radość jest natomiast (na razie?) bardzo umiarkowana…





2 komentarze
My Football Way | Taki piątek to ja rozumiem!
paź 16, 2010
[...] dzięki bramce Jakuba Błaszczykowskiego (a “Lewy” wciąż nie strzela – niestety miałem rację) i golowi w doliczonym czasie gry pokonała na wyjeździe 1. FC Köln 2:1 i ZOSTAŁA LIDEREM [...]
kubal
cze 21, 2010
Wyrazy współczucia. Jestem prawie na każdym meczu na Bułgarskiej i powiem tyle – Robert ze świetnego grajka którym był jeszcze w 2008 roku stał się kompletnym anty piłkarzem, kolesiem który przestał się rozwijać, ba zaczął się nawet cofać w rozwoju! Owszem strzela gole, ale tylko dlatego, że po odejściu Rengifo taktyka Lecha polega na ustawieniu 4-5-1 i graniu wszystkich piłek na Roberta. A że polska liga słaba, to Lewy coś tam strzela… Nie dość, że kupę sytuacji marnuje (a kiedyś to jedna piłeczka wystarczyła…)to również prawie nie zdobywa bramek mniej po udanych dryblingach – z reguły tak się ustawia w polu karnym by dołożyć nogę lub głowę; wykładają mu przy tym piłkę jak na tacy i starczy… Wystarczy obejrzeć zresztą jego gole na necie!Chciałbym się bardzo mylić, ale uważam, że w Bundeslidze zetrą go w pył!