„Robert Lewandowski, były napastnik Lecha Poznań, podpisał kontrakt z Borussią Dortmund. Reprezentant Polski związał się z niemieckim klubem na cztery lata – poinformowała oficjalna strona piątej drużyny Bundesligi.” – komunikat o tej treści przeczytałem wczoraj na portalu 90minut.pl. Nie była to dla mnie niespodzianka, bo negocjacje pomiędzy oboma klubami trwały już od dłuższego czasu, ale miałem mimo wszystko cichą nadzieję, że… transfer ten nie dojdzie do skutku. Cieszę się wprawdzie, że moja ukochana Borussia (jestem jej kibicem już 17 lat!) robi się co raz bardziej „polskim” klubem, ale o ile przyjście Łukasza Piszczka uznaję za wzmocnienie, o tyle ściągnięcie „Lewego” już nie za bardzo… Uważam, że za te same pieniądze można byłoby kupić znacznie lepszego napastnika. Chciałbym się oczywiście mylić, chciałbym, żeby okazało się, że Lewandowski stworzy wraz z już (tylko) Paragwajczykiem Lucasem Barriosem wspaniały duet napastników, którzy będą postrachem bramkarzy klubów Bundesligi i Ligi Europy, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć. Tygodnik „Piłka nożna” prognozuje, że polski napastnik stanie się gwiazdą ligi niemieckiej. Dyrektor sportowy BVB Michael Zorc również jest wniebowzięty. Moja radość jest natomiast (na razie?) bardzo umiarkowana…