Nadszedł dzień, na który czekałem cztery lata. Praca, kobiety, problemy i sprawy dnia codziennego schodzą dziś na dalszy plan. Przez cały miesiąc liczyć się będzie piłka, jeszcze raz piłka i tylko piłka! Rozpoczyna się Mundial, a ja znowu chcę oglądnąć wszystko – od deski do deski. A będą to już moje szóste Mistrzostwa Świata…
Szóste, bo turnieju w Meksyku w roku 1986 mimo wszystko nie liczę. Tamten Mundial pamiętam jedynie przez mgłę, z opowieści rodziców, z którymi jako pięciolatek czasem zasiadałem ponoć przed telewizorem. Nie na długo jednak, bo futbol wtedy najzwyczajniej mnie nudził. Mój pierwszy mundial, mój pierwszy mecz, jaki oglądnąłem od początku do końca, mój pierwszy zachwyt nad tą dyscypliną sportu przyniosła więc dopiero Italia ’90.
Sensacyjne wyniki, szalony René Higuita, niesamowity Sergio Javier Goycochea, boscy Aldo Serena i Salvatore „Toto” Schillaci, płaczący Paul Gascoigne, fenomenalne stadiony w Mediolanie i Genui…
Potem był World Cup w Stanach Zjednoczonych, a ja przed jego rozpoczęciem prawidłowo przewidziałem skład wielkiego finału (pewnie dzięki kilkukrotnej lekturze „Encyklopedii Piłkarskiej FUJI”, którą zakupiłem na długo przed inauguracją imprezy ;p), wygrywając w klasowych zakładach zawrotną kwotę… 5 złotych! Przez cały turniej kibicowałem na równi właśnie obu mym faworytom – Włochom i Brazylii. O tym, dla kogo me serce biło bardziej przekonałem się jednak dopiero po ostatnim rzucie karnym mistrzostw, kiedy to po posłaniu piłki nad poprzeczką przez Roberto Baggio rozpłakałem się. Na pocieszenie kupiłem sobie replikę koszulki z tamtego turnieju. Na plecach kanarkowego trykotu nie widniało jednak nazwisko napastnika z charakterystycznym kucykiem a pseudonim innego snajpera – Brazylijczyka Romario.
Później największe święto futbolu powróciło do Europy. Na francuskich boiskach ściskałem kciuki za Holandię i – z każdym turniejem co raz śmielej sobie poczynające – reprezentacje z Czarnego Lądu. Największe wrażenie zrobił na mnie jednak piłkarz z kadry ówczesnych triumfatorów - Emmanuel Petit. Od lipca 1998 roku ten płowowłosy defensywny pomocnik stał się moim wielkim idolem, wzorem do naśladowania.
Mundial w dalekiej Japonii i Korei śledziłem wraz z kumplami-studentami na wrocławskiej stancji przy ul. Białoruskiej. Zły humor z tak okrutnie słabego, a zarazem tak długo przecież oczekiwanego występu na MŚ Polaków, poprawiła mi reprezentacja Turcji. Przed turniejem mało kto wierzył, że przybysze znad Bosforu mogą dotrzeć aż do półfinałów. Ja typowałem jeszcze odważniej. Typowałem bowiem podium i znów wygrałem kasę, tym razem jednak nieporównywalnie większą niż ta osiem lat wcześniej…
I wreszcie Weltmeisterschaft 2006 u naszych zachodnich sąsiadów. Perfekcyjna organizacja, wspaniały i emocjonujący turniej. Ponownie rozczarowanie klęską Polaków, a dalej zaskoczenie słabą postawą Czechów, żal, że tak szybko z imprezą pożegnać się musiało Wybrzeże Kości Słoniowej i złość po odpadnięciu Meksyku i Australii. Tym, któremu najbardziej kibicowałem był jednak… trener Jürgen Klinsmann. Życzyłem mu sukcesu, choć reprezentacji Niemiec paradoksalnie bardzo nie lubię.
A jak będzie tym razem? Jaki turniej nas czeka? Przewidywać ciężko, ale podobnie jak wielu innych kibiców, stawiam na finał Hiszpania – Argentyna, po którym z tytułu mistrzowskiego cieszyć się będą gracze jeszcze bardziej wtedy BOSKIEGO Diego Maradony. Kto wie, może będą grać słabo, bezbarwnie i wygrywać szczęśliwie po 1:0 – tak jak w eliminacjach. Kto wie, może wielki Messi nie będzie błyszczeć. Tak czy inaczej tytuł jednak zdobędą!
A jeśli chodzi o inne typy, to na początku grudnia zeszłego roku, w komentarzach do notki „Pogadajmy o Mundialu” na blogu Pasjonatki Sportu, na 10 zamieszczonych w tekście pytań odpowiadałem następująco:
-
Wytypuj wszystkich półfinalistów.
-
Który „gigant” nie przebrnie fazy grupowej?
-
Czy Brazylia przegra walkę o tytuł z europejską drużyną?
-
Czy Włosi dotrą do finału?
-
Kto zostanie królem strzelców?
-
Czy Słowenia i Słowacja wyjdą z grupy?
-
Ile bramek średnio padnie w każdym meczu play-off?
-
Czy Cristiano Ronaldo i Leo Messi będą grać choć w 75% tak dobrze, jak grają w klubach?
-
Jak poradzi sobie Argentyna?
-
Czy Henry strzeli gola?
Brazylia, Argentyna, Hiszpania, Niemcy
Francja
Tak
Nie
Fernando Torres
Słowenia nie, Słowacja tak
Dwie
Nie
Zdobędzie Mistrzostwo Świata!
Tak, ręką!
Czy i tym razem będę miał nosa okaże się za miesiąc, kiedy wszystko będzie już jasne.
.
Telewizja
Już od 1998 roku wszystkie piłkarskie turnieje rangi MŚ czy ME śledzę na niemieckich lub czeskich kanałach telewizji publicznej (odpowiednio ARD i ZDF oraz ČT1 i ČT2). Zwłaszcza dziennikarze tych pierwszych pokazują, jak powinno się robić transmisje z takich imprez. Pełny profesjonalizm! Nie muszę zatem oglądać mord typu Maciej „pożal się Boże dziennikarz” Kurzajewski czy Włodzimierz „Pytanie na śniadanie” Szaranowicz i jego świta (Patyra, Babiarz, Kurowski, Sobczyński). Nie jestem również skazany na wywody „ekspertów” z Engelem, Gmochem czy Trzeciakiem na czele (w stacji nSport do fachowców zaliczany jest też… Wojciech Jagoda, widocznie wyjątkowo kiepsko u nich z kasą). Z drugiej jednak strony cieszę się, że właśnie oni plus niezastąpiony Dariusz Szpakowski z Włodzimierzem Lubańskim, plus Maciej Iwański z Michałem Kołodziejczykiem oraz Tomasz Jasina i usypiający widzów Jacek Jońca, czyli komentatorzy TVP, wzbogacą mój blogowy dział „Złote usta” o szereg „trafnych” spostrzeżeń. :)
Stadiony
Choć Mundial jeszcze się nie rozpoczął już teraz wiem, dlaczego będę go długo wspominał. Turniej ten wyryje mi się w pamięci za sprawą stadionów. Od dłuższego czasu śledziłem budowę tych nowo powstających i przebudowę tych już istniejących. Od dłuższego czasu przeglądałem dostępne w necie zdjęcia i filmy. Każdy z obiektów, na które paradoksalnie nie mogłoby sobie pozwolić wiele bardziej rozwiniętych niż RPA państw świata, robi na mnie wielkie wrażenie. Mam tylko nadzieję, że uda się je zapełnić podczas większości spotkań…
Bezpieczeństwo
Kradzieże, napady, wypadki. Media nieustannie trąbią o wielkim niebezpieczeństwie, jakie czyha w Południowej Afryce na piłkarzy, dziennikarzy i kibiców. Żadnego z takich sensacyjnych newsów nawet nie otwieram. Czasem wydaje mi się, że na siłę szuka się sensacji. Niekiedy mam wrażenie, że niektóre pismaki pojechały tam, by bardziej niż o samych mistrzostwach pisać właśnie o tego typu tematach. RPA jest takim a nie innym krajem, borykającym się z takimi a nie innymi problemami. Nie od dziś i nie od wczoraj. Nie wierzę, by podczas turnieju w Stanach Zjednoczonych było o wiele bezpieczniej. Nie wierzę, że bezpieczniej będzie podczas mistrzostw w Brazylii. Zresztą poczekajcie jeszcze dwa lata. Zobaczycie jak będzie pod tym względem wyglądać sytuacja na ulicach polskich miast-gospodarzy Euro 2012. Zobaczycie, że różnica pomiędzy Afryką a krajem Unii Europejskiej w cale nie jest tak wielka, jak mogłoby się wydawać…
Vuvuzele
Nie sądziłem nigdy, że trąbki mogą popsuć wrażenia z najciekawszego nawet meczu. W ostatni weekend na spotkaniu jednej z niższych lig w województwie mazowieckim przekonałem się jednak, jak spory może być tego typu niesmak. Wszystkim afrykańskim tubylcom i wszystkim kibicom przybyłym na turniej z innych kontynentów przypominam więc stare acz jare hasło: „Nie trąb! nie bądź łosiem!”.
Moi faworyci
O tym, za kogo podczas tegorocznego turnieju będę trzymać kciuki dowiecie się z kolejnego wpisu.
Tymczasem trzy, dwa, jeden… Jedziemy! Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem od dawna gotowy!
.
P.S. Na czas trwania mundialu na stronie głównej bloga znajdziecie „Niezbędnik kibica” z linkami do najważniejszych informacji pomagających w śledzeniu turnieju (wyniki na żywo, składy drużyn, terminarz mistrzostw, tabele poszczególnych grup, info o stadionach, wieści z RPA). Możecie teraz być na bieżąco z afrykańskimi wydarzeniami, nie opuszczając MFW.com (a warto, bo w związku z tym, że cały miesiąc będę siedział w domu, by na spokojnie i w całości śledzić turniej, liczba pojawiających się wpisów – nie tylko o mundialowej tematyce – znacznie się zwiększy).




