Rozpoczął się kolejny weekend, który spędzam na niemieckich stadionach. Przyszedł bowiem czas na powrót do Berlina. Dziś tuż po przyjeździe, odwiedziliśmy wraz z kolegą Rzeźnikiem stadion Herthy 03 Zehlendorf a wieczorem mecz SV Babelsberg 03 – SV Wilhelmshaven w niemieckiej Regionallidze Nord. Gospodarze, lider rozgrywek pokonali przedostatni zespół w tabeli 2:0…
Podberliński Babelsberg zaliczam do mojej grupy klubów „kultowych”. Wśród nich są też 1. FC Union Berlin i FC St. Pauli Hamburg. To właśnie wizytę na pojedynku między tymi klubami mieliśmy w planach na sobotę. Niestety obudziliśmy się „z ręką w nocniku” (na szczęście był pusty ;p) i w momencie, w którym chieliśmy kupić bilety, atrakcyjny pojedynek w 2. Bundeslidze był już wyprzedany. :(
Prawdziwi groundhopperzy mają jednak zawsze jakiś plan „B”. W naszym przypadku i ten jednak nie wypalił. Na biało-zielone derby VfL Wolfsburg – Werder Brema też zabrakło dla nas wejściówek…
Wymyślony na prędce plan „C” to wizyta w Szczecinie i spotkanie miejscowej Pogoni z Górnikiem Zabrze, tj. pierwszoligowy szlagier, gwarantujący emocje na boisku i trybunach. Tym razem jednak szyki pokrzyżowała nam nie pusta kasa a żałoba narodowa, z powodu której mecz się nie odbędzie.
Nie poddaliśmy się jednak i wykluł się plan „D”. Zamiast zaplecza polskiej ekstraklasy będzie zaplecze tej niemieckiej. I też nad morzem! Hansa Rostock podejmuje jutro FSV Frankfurt. Oba kluby zgromadziły w tym sezonie tylko po 32 punkty i cały czas wisi nad nimi widmo spadku. Zapowiada się więc ciekawy pojedynek o przetrwanie a my (plus podobno do 20 tysięcy innych sympatyków futbolu, jak podaje oficjalna strona klubu) będziemy tego naocznymi świadkami. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo o plan „E” byłoby już naprawdę ciężko…
Po meczu piwo z jakimś miejscowym ziomalem (czasem mam wrażenie, że wszędzie, gdzie jesteśmy mamy jakiś kumpli) i powrót do stolicy, gdzie jest nasza baza noclegowa. Wracamy jednak nie z uwagi na „metę” a na dwa niedzielne spotkania. Rano BFC Preussen kontra Mariendorfer SV 06 (Berlin-Liga) lub Berliner SC kontra Club Italia Berlino 1980 (Landesliga Berlin Staffel 1) a popołudniu najprawdopodobniej Hertha BSC II – 1.FC Magdeburg (Regionalliga Nord) na ciekawym architektonicznie stadionie Friedrich-Ludwig-Jahn-Sportpark.
Powrót do Pragi – wierzę, że zmęczony lecz zadowolony – planuję na w pół do dziesiątej w niedzielę wieczorem.
Oczywiście przez cały wyjazd obowiązują dwa hasła: „Nie ma futbolu bez alkoholu!”, a także „Co to za wczasy bez grillowanej kiełbasy?!”. A któregoś dnia przeczytacie tu relację z tej wyprawy (tą z poprzedniego pobytu w stolicy Niemiec znajdziecie tutaj).
Miłego weekendu!




