Na Suchych Stawach w Krakowie działy się w miniony piątek na inaugurację piłkarskiej wiosny rzeczy niezwykłe. Cracovia była lepsza, Cracovia miała golową okazję za okazją, Cracovia prowadziła, Cracovia grała z przewagą jednego zawodnika (czerwień dla Choto już w 26. minucie) a… a i tak przegrała! A wszystko dzięki wejściu na boisko Sebastiana Szałachowskiego i magicznym trzem minutom. Teraz tylko wygrać z Odrą i jesteśmy liderem!
Cracovia Kraków – Legia Warszawa 1:2 (1:0)
11. Pawlusiński – 68. Szałachowski, 71. Grzelak
Legia: Mucha – Rzeźniczak, Szala, Choto, Wawrzyniak – Radović, Borysiuk (75. Giza), Iwański, Rybus (67. Szałachowski) – Grzelak, Mięciel (35. Kiełbowicz).
P.S. Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał tego wpisu, do przypomnienia, że klub, który na mecie sezonu zajmuje MIEJSCE SPADKOWE, powinien w sezonie następnym grać w NIŻSZEJ lidze…




