Pamiętne mecze

Mecze, których nigdy nie zapomnę: Olympique Marseille – Montpellier HSC (Division 1 1998/1999)

om-stade-velodrome (fot. fanclubs.zoo.gr)Do napisania kolejnego tekstu o moich niezapomnianych meczach, przyczyniły się dwa spotkania. Jedno z nich już się odbyło, podczas gdy drugie dopiero się odbędzie… Ten pierwszy mecz to niesamowity remis pomiędzy Angolą i Mali na inaugurację trwającego wciąż Pucharu Narodów Afryki. Ten drugi pojedynek, to z kolei zbliżające się, sobotnie spotkanie we francuskiej Ligue 1…

W pierwszej potyczce mistrzostw Czarnego Lądu gospodarze grali koncertowo, z niespodziewaną łatwością zdobywając gol za golem i w 79. minucie prowadząc z silnym “na papierze” Mali już 4:0. Zaraz potem rywale strzelili wprawdzie bramkę, ale do końca regulaminowego czasu gry pozostawały już tylko trzy minuty i wydawało się, że to trafienie będzie jedynie golem honorowym… Trzy bramki w przeciągu siedmiu minut (sędzia doliczył dodatkowe 300 sekund) sprawiły jednak, że nagle z 1:4 zrobiło się 4:4 i o remisie na Estádio 11 de Novembro w Luandzie mówił cały piłkarski świat!

Niesamowita pogoń za wynikiem, zakończona równie niesamowitym odrobieniem strat przypomniała mi wówczas pewien mecz, który oglądałem 12 lat temu. Najpierw tylko w skrócie, dzięki niezawodnym “Eurogoals” na Eurosporcie, potem w całości -- z odtworzenia.

Dziś jest dobry moment, by przypomnieć tamto spotkanie, bowiem już w nadchodzącą sobotę dojdzie do kolejnej potyczki Montpellier HSC z “Olimpijczykami” z Marsylii. Dojdzie do starcia klubów, które w sierpniu 1998 roku stworzyły jedno z najlepszych i najdramatyczniejszych widowisk w historii ligi francuskiej!

om_vs_hscm

Division 1 (dziś Ligue 1) była wtedy ligą mistrzów świata. W lipcu nad Loarą zakończył się bowiem Mundial, w którego finale Francuzi pokonali Brazylijczyków. Charakterystyczny, położony nad morzem, mogący pomieścić 60 tysięcy widzów stadion Stade Vélodrome był jedną z aren turnieju. To właśnie na obiekcie OM m.in. Brazylia niespodziewanie przegrała z Norwegią a potem wygrała półfinał z Holandią, to tam Holendrzy rozgromili Koreę Południową, Anglicy pokonali Tunezję a gospodarze RPA.

Na pozostałej po wielkim sukcesie sportowym i organizacyjnym Pucharu Świata euforii skorzystała liga (zmodernizowane stadiony + wzrost frekwencji). Przy czym chyba najbardziej widoczne było to właśnie w Marsylii.

Do spotkania III. kolejki pomundialowego sezonu Marsylczycy przystąpili z kompletem sześciu punktów, zdobytych po zwycięstwach z  FC Nantes (2:0 u siebie) i FC Metz (1:0 na wyjeździe). Goście z Montpellier mieli na koncie dwa oczka mniej. W I. kolejce zremisowali na Korsyce z SC Bastia 2:2 a tydzień później, już u siebie, odprawili z bagażem trzech goli Stade Rennes (3:1).

Faworytem meczu byli oczywiście gospodarze -- czwarta drużyna sezonu 1997/98, której włodarze tradycyjnie już brylowali na rynku transferowym i dokonali w letniej przerwie kilku znaczących wzmocnień. Z AS Monaco przyszedł bramkarz Stephane Porato, z Girondins Bordeaux ściągnięto obrońcę Patricka Blondeau i skrzydłowego Petera Luccina. Z FC Nantes pozyskano Jocelyna Gourvenneca, z Lyonu Daniela Bravo a z FC Metz przyszedł Robert Pires. Nowymi twarzami byli również napastnicy Florian Maurice i powracający z zagranicznych wojaży Christophe Dugarry. Przy wszystkich tych nazwiskach wzmocnienia rywala ze stadionu La Mosson wyglądały bardzo ubogo…

om4ever

Tablica świetlna na Stade Vélodrome nie kłamie. 41 minut po rozpoczęciu meczu goście prowadzą 4:0 (fot. om4ever.com)

Ale jak wiadomo nazwiska nie grają i to jednak goście lepiej zaczęli spotkanie, już po kwadransie prowadząc dzięki trafieniu znakomitego Ibrahimy Bakayoko. Cztery minuty później ponad 56 tysięcy widzów na Stade Vélodrome przecierało oczy ze zdumienia. Laurent Robert, ten sam, który potem występować będzie m.in. w PSG, Newcastle i Benfice, zdobywa drugą bramkę i goście prowadzą już 2:0. Podopieczni trenera Jeana-Louisa Gasseta grają ze szwajcarską punktualnością. Mijają bowiem kolejne cztery minuty i pada kolejny gol. Tym razem jego autorem jest szef defensywy MHSC, były gracz OM -- doświadczony Franck Sauzée. Szok! Osiem minut, które wstrząsnęło Marsylią. A jakby tego jeszcze było mało w 34. minucie gry swoją drugą bramkę zdobywa Bakayoko i oto faworyt do zwycięstwa przegrywa już 0:4!

Takim wynikiem zakończyła się I. połowa meczu. Schodzących do szatni piłkarzy w białych strojach i ich szkoleniowca Rolanda Courbisa żegnały ogłuszające gwizdy i buczenie. Bramkarz Porato powiedział później, że ze wstydu i bezradności najchętniej zapadłby się wtedy pod ziemię.

trenerzy (casinoweb.org i girondins.com)

Trener OM Roland Courbis (na fotce u góry) i szkoleniowiec Montpellier Jean-Louis Gasset (na dolnym zdjęciu) mieli jakże odmienne humory w przerwie meczu. Ten pierwszy był załamany, ten drugi szczęśliwy. Po zakończeniu spotkania role się odwróciły... (fot. casinoweb.org i girondins.com)

Co Courbis powiedział do swoich graczy w przerwie jest tajemnicą. Niezależnie jednak od tego, czy zafundował im 15 minut wrzasków, czy też na spokojnie przeanalizował błędy, wyniki spotkania w szatni były imponujące. Po zmianie stron oglądać było można całkiem inne, odmienione Olympique.

Słabego Gourvenneca zmienia w II. połowie Camara a zapowiedzią tego co przyjdzie była znakomita, niewykorzystana jednak okazja Laurenta Blanca, który w swoim stylu wyskoczył najwyżej w polu karnym i po uderzeniu futbolówki głową bramkarza Martiniego od straty bramki uratował słupek…

Courbis widząc, że nadal gra w ofensywie nie układa się po jego myśli, decyduje się na wprowadzenie na murawę napastnika za pomocnika. I tak na placu gry pojawia się Christophe Dugarry. To właśnie po jego wejściu zaczęła się walka z czasem. Z czasem a nie przeciwnikiem, bowiem gracze Montpellier grali w II. odsłonie meczu bardzo słabo, zwyczajnie spoczęli na laurach i to nie oni, ale uciekające minuty były największym przeciwnikiem OM.

Dugarry, mistrz świata i Europy pojawił się na placu gry dopiero w 60. minucie, ale już kilkadziesiąt sekund później asystował przy pierwszym trafieniu Marsylczyków (po podaniu kapitana Blanca wrzucił futbolówkę prosto na głowę Floriana Maurice’a), by później w przeciągu zaledwie siedmiu minut samemu zdobyć dwa gole, oba głową. Najpierw wykorzystał dośrodkowanie Piresa z rzutu wolnego a później podanie  “Tity” Camary z rzutu rożnego.

Była więc bramka kontaktowa i jeszcze ponad kwadrans zmagań!

Przychodzi 84. minuta zawodów i bierną postawę obrońców w polu karnym wykorzystuje Eric Roy. Piłkarze, działacze a przede wszystkim kibice OM szaleją z radości. Będąc wdzięczni za to, czego dokonali ich pupile nie spodziewają się, że to jeszcze nie koniec…

Zbliża się ostatnia minuta spotkania. Na indywidualną akcję i dynamiczne wejście w pole karne decyduje się ustawiony na prawym skrzydle Robert Pires. Pomocnik gości, Cyril Serredszum spóźnia się ze wślizgiem i zamiast trafić w piłkę, trafia w nogi późniejszej gwiazdy Arsenalu Londyn i Villarreal. Rzut karny!!!

Na tętniącym radością Stade Vélodrome nagle zapada cisza. Piłkę na białym punkcie oddalonym o 11 metrów od bramki strzeżonej przez Bruna Martiniego ustawia kapitan Marsylczyków -- “Le Président” Laurent Blanc. Golkiper MHSC, rzucając się we właściwą stronę nie jest  wprawdzie daleki od zatrzymania strzału swojego słynnego rodaka, ale uderzenie Blanca jest zbyt silne! Trener Courbis uniósł ręce w geście triumfu, po czym się przeżegnał…

Przegrywać po godzinie gry 0:4, by ostatecznie wygrać 5:4. NIE-SA-MO-WI-TE!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bohater meczu

PANORAMIC/00001359/000172Napastnik reprezentacji Francji, Christophe Jérôme Dugarry! To on był ojcem zwycięstwa, to on dał sygnał do odrabiania strat.

Dugarry urodził się 24 marca 1972 roku w Lormont w południowo-zachodniej Francji, 21-tysięcznym mieście położonym niedaleko Bordeaux. Nic więc dziwnego, że to właśnie w klubach z obu tych miejscowości (najpierw US Lormont a potem Girondins Bordeaux) rozpoczynał piłkarską karierę. Dla “Żyrondystów”, z którymi zadebiutował w ekstraklasie i zdobył swoje jedyne w karierze mistrzostwo Francji, strzelił 45 bramek w 228 meczach. Nie jest to może bardzo imponujące osiągnięcie, jak na napastnika, ale trzeba pamiętać, że ten sympatyczny zawodnik bardzo często ustawiany był także w drugiej linii.

W 1996 roku Dugarry przechodzi do AC Milan, gdzie spędza zaledwie jeden sezon (6 goli w 24 spotkaniach), na połowę kolejnego przenosząc się do Barcelony (zaledwie 12 występów bez zdobyczy bramkowej). To właśnie stamtąd trafia w grudniu 1997 roku do OM, by na południu Francji odzyskać dobrą formę.

W Marsylii gra od grudnia 1997 do grudnia 1999 roku (73 występy i 14 bramek), by później przywdziewać jeszcze koszulki “swojego” Bordeaux, angielskiego Birmingham City i -- niejako na piłkarskiej emeryturze -- katarskiego Quatar Sports Club.

W reprezentacji w Francji, w latach 1994 -- 2000 rozegrał 55 spotkań, zdobywając 8 goli. Był uczestnikiem Euro 1996 i Euro 2000 oraz MŚ 1998 i 2002. Jak już wspominałem, na imprezach w 1998 i 2000 roku zdobywał z kolegami z kadry Tricolores złote medale.

Karierę zakończył w 2005 roku. Od kilku lat jest cenionym komentatorem telewizyjnym.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Co było dalej?

Tydzień po fantastycznym zwycięstwie z MHSC, Olympique Marsylia tylko bezbramkowo zremisowało w lidze na boisku słabego Le Havre AC. Jak widać, chłopcy Courbisa, zdobywając 7 dni wcześniej pięć goli, wypróżnili swój magazynek. Montpellier natomiast dość szybko i łatwo podniosło się po traumatycznym przeżyciu i pokonało Toulouse FC 3:0 (dwa gole Bakayoko plus trafienie Delaye).

Warto także dodać, że OM wygrało mecz w rundzie rewanżowej w Montpellier. W XIX. kolejce spotkań rozegranej awansem już 16. grudnia 1998, Blanc i spółka pokonali gospodarzy 1:0.

OM9899Blanc

Olympique Marsylia przed finałem Pucharu UEFA z AC Parma (fot. om4ever.com)

Ligowy sezon 1998/1999 OM zakończył ostatecznie w glorii wicemistrza Francji. Marsylczycy przegrali tytuł z Girondins Bordeaux tylko jednym jedynym punktem. Pocieszeniem był jednak bezpośredni awans do Ligi Mistrzów. Natomiast Montpellier zamknęło zmagania na 8. pozycji i w kolejnym sezonie wzięło udział w Pucharze Intertoto, który zresztą… wygrało!

A jeśli już o europejskich pucharach mowa, to nie można zapomnieć, że kilka miesięcy wcześniej (19. maja 1999) Marsylia przegrała finał Pucharu UEFA (pamiętam, że oglądałem ten mecz w jednym z pensjonatów w Zakopanem). Na moskiewskich Łużnikach biało-niebiescy musieli uznać wyższość włoskiej Parmy (polegli 0:3). Po drodze do wielkiego finału piłkarze OM eliminowali kolejno Sigmę Olomouc, Werder Bremę, AS Monaco, Celtę Vigo i FC Bolognę.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Trzy łyki statystyki:

Mecz III. kolejki francuskiej Division 1 (sezon 1998/1999). 22 sierpień 1998 (godzina 20:00), Stade Vélodrome w Marsylii

Olympique Marseille -- Montpellier HSC 5:4 (0:4)
Bramki: 61′ -- Florian Maurice, 64′ i 71′ -- Christophe Dugarry, 84′ -- Eric Roy, 90′ -- Laurent Blanc (rzut karny) — 15′ i 34′ -- Ibrahima Bakayoko, 19′ -- Laurent Robert, 23′ -- Franck Sauzée

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

MARSEILLE (4-4-2):
16. Stéphane Porato (1973, Francja) -- 23. William Gallas (1977, Francja), 5. Laurent Blanc (1965, Francja), 17. Cyril Domoraud (1971, Wybrzeże Kości Słoniowej), 2. Patrick Blondeau (1968, Francja) -- 6. Eric Roy (1967, Francja), 10. Jocelyn Gourvennec (1972, Francja), 27. Daniel Bravo (1963, Francja), 7. Robert Pirès (1973, Francja) -- 9. Florian Maurice (1974, Francja), 11. Fabrizio Ravanelli (1968, Włochy).

Zmiany:
46′ — 13. Aboubacar “Titi” Camara (1972, Gwinea) za Gourvennec
60′ — 21.
Christophe Dugarry (1972, Francja) za Bravo

Trener: Roland Courbis (1953, Francja)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

MONTPELLIER (4-3-3):
1. Bruno Martini (1962, Francja) -- 2. Pascal Baills (1964, Francja), 5. Franck Sauzée (1965, Francja), 4. Franck Silvestre (1967, Francja), 23. Pascal Fugier (1968, Francja) -- 7. Cyril Serredszum (1971, Francja), 6. Jean-Christophe Rouviere (1974, Francja), 3. Manuel Dos Santos (1974, Francja) -- 10. Xavier Gravelaine (1968, Francja), 22. Ibrahima Bakayoko (1976, Wybrzeże Kości Słoniowej), 11. Laurent Robert (1975, Francja).

Zmiany:
65′ —
19. Marcel Mahouve (1973, Kamerun) za Fugiera
73′ — 17. Philippe Delaye
(1975, Francja) za Bakayoko

Trener: Jean-Louis Gasset (1953, Francja)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Sędziował: Alain Sars (Francja)

Żółte kartki: Blondeau (22′) — Silvestre (33′), Robert (69′), Baills (80′)
Czerwone kartki: -

Widzów: 56.070

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

/źródła: om4ever.com, mhscfoot.com, rsssf.com, wikipedia.org i własne/

Brak komentarzy do “Mecze, których nigdy nie zapomnę: Olympique Marseille – Montpellier HSC (Division 1 1998/1999)”


Dodaj komentarz

Subskrypcja via RSS

Nie wiesz o co biega? Zajrzyj tutaj!
...................................................................

Złote usta

"Jaki prezes, jaki minister sportu, taka liga. Czyli do dupy."

Jan Tomaszewski

Polecam




...................................................................

Pozdrawiam PZPN!


...................................................................

Najnowsze komentarze

Bohemka je jen jedna!


...................................................................

Partner bloga

...................................................................

Archiwum bloga

Popieram i walczę


...................................................................

Nie samą piłką żyję…