Już w niedzielę startuje XXVII. edycja Pucharu Narodów Afryki, turnieju mającego o trzy lata dłuższą historię i tradycję niż “nasze” Mistrzostwa Europy. Przedstawiam trzy powody, a właściwie to trzy osoby, dla których będę podczas tegorocznej imprezy kibicować gospodarzom – reprezentacji Angoli.
Turniej o prymat na Czarnym Lądzie należy do moich ulubionych. Odbywa się często, bo – w przeciwieństwie do Mundialu czy Euro – nie co cztery, a tylko co dwa lata, poza tym zazwyczaj w styczniu i/lub w lutym, kiedy na nadmiar piłkarskich wrażeń w Europie (zwłaszcza środkowej i wschodniej) narzekać raczej nie można, a jego uczestnicy (nie rzadko bardzo egzotyczni) prezentują futbol radosny – “płkę na tak”.
I nadchodzący turniej zapowiada się niezwykle ciekawie. Dodatkowo odnoszę wrażenie (przydałoby się to sprawdzić w jakiś statystykach), ze z roku na rok w PNA bierze udział coraz więcej piłkarzy z Europy. A co ważne, nie są to już w większości podrzędni gracze francuskich drugo- i trzecioligowców, ale często czołowe postacie najlepszych klubów Anglii, Hiszpanii, Włoch czy Niemiec.
Na stadionach Angoli w jednej grupie spotkają się Ghana, Wybrzeże Kości Słoniowej i Togo (pojedynek Drogba vs Adebayor!), Egipt z Nigerią czy Kamerun z Tunezją. A do tego na liście startowej uczestnik tegorocznych MŚ – Algieria, mogące okazać się “czarnym koniem” turnieju Mali, jak zwykle nieobliczalna Zambia, gotowe do sprawienia niespodzianki Burkina Faso i gospodarze, którzy też dysponują ciekawym zespołem!
No właśnie – gospodarze. Czarne antylopy (Palancas Negras) trafiły do grupy ze wspomnianymi Mali i Algierią (koledzy z pracy – Hakim i Lyes, Algierczycy z krwi i kości, już nie mogą się doczekać!) oraz outsiderem Malawi. W ostatnim czasie bardzo fajne teksty na temat reprezentacji tego ostatniego państwa popełnili na swoich blogach panowie Czado (“Czarna Mamba”) oraz Karpiński (“Czarne płomienie”).
Wracając do Angoli, to będzie piąty występ reprezentacji tego kraju na PNA. Z czterech poprzednich najlepiej, bo na ćwierćfinale zakończył się udział w ostatnim z turniejów, dwa lata temu. Tym razem dzięki Angoli – po raz pierwszy odkąd śledzę te rozgrywki (dziękuję Ci, Boże za Eurosport!) – mam swojego cichego faworyta. Będę trzymał kciuki właśnie za Mantorasa i spółkę. A oto, zgodnie z obietnicą, trzy ku temu powody:
Po znajomości, czyli powód pierwszy

United Colors of Bohemka: Polish - Angolan connection /fot. kvocna11/
Isaac vel Izzy. Rocznik 1961 (prawdopodobnie). Angolańczyk, mój dobry kolega, kibic Bohemki, znawca piwa, wielbiciel płci pięknej. W Pradze mieszka już od kilkunastu lat. Przyjechał tu studiować chemię na Uniwersytecie Karola. Zawsze miło wspomina (jak chyba wszyscy zresztą) czasy studenckie, w tym życie w akademiku. Mieszkał w pokoju z Polakiem i… do dziś robi nam dobrą reklamę, rozpowiadając wszem i wobec, iż ludzi z kraju nad Wisłą w piciu wódki ponoć pokonać się nie da! :) Izzy na codzień pracuje jako chemik kontrolujący jakość piwa w różnych czeskich browarach (alkoholizm to w jego wypadku byłaby choroba zawodowa) a – że znawcą futbolu jest tęgim – uczęszcza na mecze Bohemki i Viktorii Žižkov. To właśnie przed małym praskim derby się poznaliśmy. Dochodziła właśnie 10 rano dnia 12. listopada 2006 roku ( II. liga, sezonu 2006/2007). Ale o tym może innym razem. To bowiem ciekawa historia na całkiem oddzielne opowiadanie. Historia, którą mogła napisać tylko piłka! A z Izzym przeprowadzę kiedyś wywiad i zamieszczę go na łamach mego bloga. Wierzcie mi, że ten wesoły człowiek ma o czym opowiadać.

loco
Za pseudonim i fryzurę, czyli powód drugi

Temat na doktorat na Uniwersytecie w Luandzie: "Wpływ specyficznej grzywki Loco na uderzanie przez niego piłki głową" /fot. telecinco.es/
Manuel Antonio Cange Morais – LOCO. Rocznik 1984. Loco, czyli szalony. Prawy obrońca reprezentacji Angoli. Wzrost 180 centymetrów i waga 79 kilogramów sprawiają, że dysponuje identycznymi niemal “parametrami”, jak piszący te słowa (jestem o centymetr wyższy i o 1-2 kilo lżejszy). Podobnie jak Izzy, Loco urodził się w Luandzie. Nie dość, że ma tak ciekawy pseudonim, to jeszcze nietypową fryzurę, przypominającą tarantulę grzywkę, będącą jego znakiem rozpoznawczym (prawdopodobnie wzorował się na piłkarzu, którego zdjęcie również pozwoliłem sobie zamieścić). Loco był uczestnikiem Mistrzostw Świata w Niemczech w 2006 roku (to właśnie dzięki tej imprezie zobaczyłem go po raz pierwszy). Na turnieju rozegrał po 90 minut we wszystkich meczach swojej drużyny, czyli grupowych pojedynkach z Portugalią (0:1), Meksykiem (0:0) i Iranem (1:1), dwukrotnie wpisując się do sędziowskiego protokołu, po otrzymaniu żółtych kartek. Loco bronił wtedy barw Primeiro Agosto a wcześniej grał dla Benfiki Luanda oraz Petro Atletico. W reprezentacji wdziewał zazwyczaj koszulkę z numerem 13 lub 20. W rozpoczynającym się w niedzielę meczem Angola – Mali turnieju niestety nie zagra, nad czym bardzo ubolewam…

Reis
Za walorów bez liku, czyli powód trzeci

Patrząc na fotki z radością stwierdzam, że powodów, by kibicować Angoli jest więcej niż trzy. Sama Micaela jest bowiem dumną właścicielką dwóch kolejnych! ;) /fot. FHM/
Micaela Patrícia Reis. Rocznik 1988. Last but not least! Najpiękniejszy (Izzy, brachu, wybacz) ze wszystkich trzech powodów. Modelka. Miss Angola 2007, która wybrana została I. wicemiss World 2007 (przegrała tylko z reprezentantką gospodarzy konkursu – Chinką Zhang Zilin, ale jak wiadomo z nimi na ich terenie wygrać raczej trudno) i – na tej samej imprezie – Miss World Continental Queen of Africa, tj “Królową Piękności Afryki”. A dodatkowo, w tym samym roku, siódma w konkursie Miss Universe, który odbywał się w Mexico City. Niemal równie wielką sławę, jak sukces podczas konkursu Miss World przyniosła jej sesja zdjęciowa dla portugalskiej wersji czasopisma FHM. Jej ojciec był Portugalczykiem (to właśnie tam spędziła większość życia) a matka pochodziła z Angoli. Aktualnie mieszka podobno w w stolicy tego kraju, ale planuje powrót do Portugalii, by rozpocząć studia (wymarzony kierunek: administracja w biznesie). Prawda, że to dobry powód?!
Dobranoc. Słodkich snów!

koniec
P.S. Jaka szkoda, że reprezentacja Angoli nie zakwalifikowała się do czerwcowych Mistrzostw Świata w RPA…
/zdjęcia pochodzą ze stron: zimbio.com, ebookee.com, skyscrapercity.com, sports.espn.go.com, qorldcupblog.org, football-wallpapers.com oraz zbiorów własnych/
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Puchar Narodów Afryki – Angola 2010 (10 – 31 stycznia)
start
>>> Oficjalna strona turnieju <<<
plan
TERMINARZ:
Faza grupowa
01-10-2010
Angola – Mali (20:00)
01-11-2010
Malawi – Algieria (14:45)
Wybrzeże Kości Słoniowej – Burkina Faso (17:00)
Ghana – Togo (19:30)
01-12-2010
Egipt - Nigeria (17:00)
Mozambik – Benin (19:30)
01-13-2010
Kamerun – Gabon (17:00)
Zambia – Tunezja (19:30)
01-14-2010
Mali – Algieria (17:00)
Angola – Malawi (19:30)
01-15-2010
Burkina Faso – Togo (17:00)
Wybrzeże Kości Słoniowej – Ghana (19:30)
01-16-2010
Nigeria – Benin (17:00)
Egipt - Mozambik (19:30)
01-17-2010
Gabon - Tunezja (17:00)
Kamerun – Zambia (19:30)
01-18-2010
Angola – Algieria (17:00)
Mali – Malawi (17:00)
01-19-2010
Burkina Faso – Ghana (17:00)
Wybrzeże Kości Słoniowej – Togo (17:00)
01-20-2010
Egipt – Benin (17:00)
Nigeria – Mozambik (17:00)
01-21-2010
Kamerun – Tunezja (17:00)
Gabon – Zambia (17:00)
1/4 finału
01-24-2010
1A – 2B (17:00)
1B – 2A (20:30)
01-25-2010
1C – 2D (17:00)
1D – 2C (20:30)
1/2 finału
01-28-2010
(17:00)
(20:30)
Mecz o 3. miejsce
01-30-2010
(17:00)
Finał
01-31-2010
(17:00)
areny
ARENY MISTRZOSTW
Estádio 11 de Novembro, Luanda (pojemność 50.000)
Complexo da Sr. da Graça, Benguela (35.000)
Cabinda, Estádio Chimandela (20.000)
Lubango, Estádio Alto da Chela (25.000)
















Brak komentarzy do “Trzy osoby, trzy powody”