<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: W Krakowie jako pierwsi, w Pradze jako ostatni</title>
	<atom:link href="http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/</link>
	<description>Against Modern Football &#124; Krzycha bardzo subiektywne spojrzenie na futbol</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 19:56:08 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
	<item>
		<title>Autor: kubal</title>
		<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/#comment-382</link>
		<dc:creator>kubal</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 21:31:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.myfootballway.com/?p=3111#comment-382</guid>
		<description>Teraz dopiero zauważyłem popełnione błędy. Oczywiście powinno być nie &quot;ale&quot;, a &quot;albo&quot; i nie &quot;tom k...&quot;. Czyli ten fragment powinien wyglądać następująco: &quot;albo wreszcie śpiewania (pod adresem Legii) słynnego walczyka Legia to... &quot; Dalej nawet nie piszę, bo się z tym oczywiście nie zgadzam, poza tym uważam, że ładniejszy jest walczyk pt.&quot;Mistrzem Polski jest Legia...&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Teraz dopiero zauważyłem popełnione błędy. Oczywiście powinno być nie &#8222;ale&#8221;, a &#8222;albo&#8221; i nie &#8222;tom k&#8230;&#8221;. Czyli ten fragment powinien wyglądać następująco: &#8222;albo wreszcie śpiewania (pod adresem Legii) słynnego walczyka Legia to&#8230; &#8221; Dalej nawet nie piszę, bo się z tym oczywiście nie zgadzam, poza tym uważam, że ładniejszy jest walczyk pt.&#8221;Mistrzem Polski jest Legia&#8230;&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kubal</title>
		<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/#comment-379</link>
		<dc:creator>kubal</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 19:14:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.myfootballway.com/?p=3111#comment-379</guid>
		<description>Otóż to, dobrze to ująłeś &quot;fanatyzm w rozsądnych granicach&quot; - to super sprawa! Jeśli ktoś przez dwie godziny kibicuje do upadłego, śpiewa i krzyczy, a potem idzie na piwko obgadać z kolesiami mecz, to w porządku. Jeśli jednak po drodze na mecz niszczy pociąg czy dworzec, następnie demoluje stadion, albo koncentruje się jedynie na obrażaniu przeciwnika, czy to poprzez chamskie lub rasistowskie okrzyki, a na koniec próbuje jeszcze przerwać mecz - taki człowiek nie ma czego szukać na stadionie! Lubie atmosferę stadionu, śpiewam na meczach, ale nigdy nie stoję w kotle. Dlaczego? Bo trudno mi przezwyciężyć opór przez wykrzykiwaniem ciągłego w kierunku gości &quot;wyp...&#039;&quot;, albo &quot;strzelcie kur...&quot; gola, albo (pod adresem Widzewa) &quot;Jude,Jude&quot;, ale wreszcie śpiewania (pod adresem Legii) &quot;słynnego&quot; walczyka &quot;Legia tom k...&quot;. Dlatego też nie dziwie się niektórym &quot;piknikom&quot;, że rzadko śpiewają - przychodzą na mecze z małymi dziećmi - a często połowa tekstów jest niecenzuralna... Marzy mi się (pewnie utopia!), taki mecz np.Legia-Lech czy Wisła-Cracovia, gdzie kibice obu drużyn najpierw się nawzajem pozdrowią (brawami, dziękując za przybycie!), a następnie rozpoczną dwugodzinny doping do upadłego. A przed i po meczu (nie zależnie od wyniku) brawa dla rywala obiektywnej publiczności... Marzenia...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Otóż to, dobrze to ująłeś &#8222;fanatyzm w rozsądnych granicach&#8221; &#8211; to super sprawa! Jeśli ktoś przez dwie godziny kibicuje do upadłego, śpiewa i krzyczy, a potem idzie na piwko obgadać z kolesiami mecz, to w porządku. Jeśli jednak po drodze na mecz niszczy pociąg czy dworzec, następnie demoluje stadion, albo koncentruje się jedynie na obrażaniu przeciwnika, czy to poprzez chamskie lub rasistowskie okrzyki, a na koniec próbuje jeszcze przerwać mecz &#8211; taki człowiek nie ma czego szukać na stadionie! Lubie atmosferę stadionu, śpiewam na meczach, ale nigdy nie stoję w kotle. Dlaczego? Bo trudno mi przezwyciężyć opór przez wykrzykiwaniem ciągłego w kierunku gości &#8222;wyp&#8230;&#8217;&#8221;, albo &#8222;strzelcie kur&#8230;&#8221; gola, albo (pod adresem Widzewa) &#8222;Jude,Jude&#8221;, ale wreszcie śpiewania (pod adresem Legii) &#8222;słynnego&#8221; walczyka &#8222;Legia tom k&#8230;&#8221;. Dlatego też nie dziwie się niektórym &#8222;piknikom&#8221;, że rzadko śpiewają &#8211; przychodzą na mecze z małymi dziećmi &#8211; a często połowa tekstów jest niecenzuralna&#8230; Marzy mi się (pewnie utopia!), taki mecz np.Legia-Lech czy Wisła-Cracovia, gdzie kibice obu drużyn najpierw się nawzajem pozdrowią (brawami, dziękując za przybycie!), a następnie rozpoczną dwugodzinny doping do upadłego. A przed i po meczu (nie zależnie od wyniku) brawa dla rywala obiektywnej publiczności&#8230; Marzenia&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: krzychu81</title>
		<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/#comment-378</link>
		<dc:creator>krzychu81</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 00:04:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.myfootballway.com/?p=3111#comment-378</guid>
		<description>@KubaL 
Jest rzeczywiście dość spora różnica w mentalności kibiców-Polaków i kibiców-Czechów. Oni są &quot;tylko&quot; pasjonatami, obserwatorami, my w większości wypadków fanatykami (osobiście uważam, że fanatyzm w rozsądnych granicach, to super sprawa!). W przypadku tych tradycyjnych derbów, którym poświęciłem ten wpis, to akurat zaleta Czechów. Na takie spotkania chodzi się z całą rodziną. Tam musi być miło, sielankowo i bezpiecznie. ALE już w &quot;normalnych&quot; meczach, spotkaniach o wysoką stawkę, w pojedynkach ligowych, w których ważne są punkty a nie dobra zabawa, tego polskiego fanatyzmu (choćby szczypty) mi u Czechów bardzo brakuje. 

&quot;Na tym tle widać choćby różnice w poziomie kibicowania – porównanie wypada dla nas wprost koszmarnie!&quot; 

I tak i nie. Znowu to o czym wspomniałem wcześniej. Czasem zdaża się, że ta ich dziwna &quot;ospałość&quot; i &quot;piknikowatosć&quot; mi odpowiada, bo w niektórych meczach jest jak znalazł, do niektórych spotkań najzwyczajniej pasuje. ALE jednak znacznie częściej mnie irytuje i tęsknie za atmosferą, jaka panuje w Polsce. Pierwszy z brzegu przykład: kibice jeżdżący za polską reprezentacją po całym Świecie są istotnymi współtwórcami każdego widowiska piłkarskiego. Wspaniały, nieustanny, fanatyczny doping, pokaz patriotyzmu... Czesi na meczach reprezentacji nie potrafią kibicować. Odśpiewają wspólnie hymn a potem mają dwa okrzyki na krzyż. W ogóle &quot;nie czują bluesa&quot;. Skoro są takie różnice w mentalności, nie ma się potem co dziwić, że u nas (w Grecji, Turcji, Rosji, Chorwacji czy Serbii) jest zadyma za zadymą a w Czechach większe &quot;spięcia&quot; są rzadkością. Tak jak mówię - jak zwykle są plusy i minusy.

Parafrazując hasło ze znanej reklamy, Czesi są jak... pragnienie, a Polacy jak Sprite. Pragnienie nie ma szans! :))
 
&quot;w laickich Czechach, gdzie nikt nie pogardzi przed meczem dobrym browarkiem&quot;
A i w czasie meczu, bo sprzedaż alkoholu podczas spotkań piłkarskich, jest w Czechach jak najbardziej dozwolona! 

&quot;A swoją drogą to może i Bohemka mogłaby wprowadzić jakiś swój tradycyjny zwyczaj, choćby na mniejszą skalę?&quot;
Podobnego, meczowego zwyczaju raczej nie będzie, ale mamy inne. Jest np. &quot;Lato z kangurem&quot; czy &quot;Boże Narodzenie z kangurem&quot;, jest mecz hokejowy, w którym wystepują piłkarze Bohemki (praktycznie każdy Czech potrafi jeździć na łyżwach i trzymał w ręku już nie raz hokejowy kij, więc problemy mają tylko cudzoziemcy). Pewnie jeszcze o czymś zapomniałem...

A tak w ogóle to strasznie ciekawa lista zawodników “oldbojów” – ci stosunkowo młodzi, gracze urodzeni w latach 90-tych, jak Hornak, Smicer czy Zelenka, na moich oczach stali się nagle oldbojami!&quot;

Czas niestety leci baaardzo szybko... Co raz częściej podziwiać nam przychodzi nie starszych a młodszych od nas piłkarzy. :)

&quot;Wydaje mi się, iż podział wiekowy obydwu drużyn “starszych Panów” jest nieco umowny, bowiem Ivo Knoflicek urodził się chyba w 1962 roku, zatem w dniu rozegrania meczu miał ukończone “ledwie” 47lat! A może nie chciało mu za dużo biegać i wolał grać w starszej kategorii?&quot;

Organizatorzy często naginają próg wieku. Wszystko zależy od liczebności zawodników w danych kategoriach wiekowych. Możliwe są więc &quot;transfery&quot; ze starszego zespołu do młodszego lub odwrotnie...

Pozdrawiam!!!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@KubaL<br />
Jest rzeczywiście dość spora różnica w mentalności kibiców-Polaków i kibiców-Czechów. Oni są &#8222;tylko&#8221; pasjonatami, obserwatorami, my w większości wypadków fanatykami (osobiście uważam, że fanatyzm w rozsądnych granicach, to super sprawa!). W przypadku tych tradycyjnych derbów, którym poświęciłem ten wpis, to akurat zaleta Czechów. Na takie spotkania chodzi się z całą rodziną. Tam musi być miło, sielankowo i bezpiecznie. ALE już w &#8222;normalnych&#8221; meczach, spotkaniach o wysoką stawkę, w pojedynkach ligowych, w których ważne są punkty a nie dobra zabawa, tego polskiego fanatyzmu (choćby szczypty) mi u Czechów bardzo brakuje. </p>
<p>&#8222;Na tym tle widać choćby różnice w poziomie kibicowania – porównanie wypada dla nas wprost koszmarnie!&#8221; </p>
<p>I tak i nie. Znowu to o czym wspomniałem wcześniej. Czasem zdaża się, że ta ich dziwna &#8222;ospałość&#8221; i &#8222;piknikowatosć&#8221; mi odpowiada, bo w niektórych meczach jest jak znalazł, do niektórych spotkań najzwyczajniej pasuje. ALE jednak znacznie częściej mnie irytuje i tęsknie za atmosferą, jaka panuje w Polsce. Pierwszy z brzegu przykład: kibice jeżdżący za polską reprezentacją po całym Świecie są istotnymi współtwórcami każdego widowiska piłkarskiego. Wspaniały, nieustanny, fanatyczny doping, pokaz patriotyzmu&#8230; Czesi na meczach reprezentacji nie potrafią kibicować. Odśpiewają wspólnie hymn a potem mają dwa okrzyki na krzyż. W ogóle &#8222;nie czują bluesa&#8221;. Skoro są takie różnice w mentalności, nie ma się potem co dziwić, że u nas (w Grecji, Turcji, Rosji, Chorwacji czy Serbii) jest zadyma za zadymą a w Czechach większe &#8222;spięcia&#8221; są rzadkością. Tak jak mówię &#8211; jak zwykle są plusy i minusy.</p>
<p>Parafrazując hasło ze znanej reklamy, Czesi są jak&#8230; pragnienie, a Polacy jak Sprite. Pragnienie nie ma szans! :))</p>
<p>&#8222;w laickich Czechach, gdzie nikt nie pogardzi przed meczem dobrym browarkiem&#8221;<br />
A i w czasie meczu, bo sprzedaż alkoholu podczas spotkań piłkarskich, jest w Czechach jak najbardziej dozwolona! </p>
<p>&#8222;A swoją drogą to może i Bohemka mogłaby wprowadzić jakiś swój tradycyjny zwyczaj, choćby na mniejszą skalę?&#8221;<br />
Podobnego, meczowego zwyczaju raczej nie będzie, ale mamy inne. Jest np. &#8222;Lato z kangurem&#8221; czy &#8222;Boże Narodzenie z kangurem&#8221;, jest mecz hokejowy, w którym wystepują piłkarze Bohemki (praktycznie każdy Czech potrafi jeździć na łyżwach i trzymał w ręku już nie raz hokejowy kij, więc problemy mają tylko cudzoziemcy). Pewnie jeszcze o czymś zapomniałem&#8230;</p>
<p>A tak w ogóle to strasznie ciekawa lista zawodników “oldbojów” – ci stosunkowo młodzi, gracze urodzeni w latach 90-tych, jak Hornak, Smicer czy Zelenka, na moich oczach stali się nagle oldbojami!&#8221;</p>
<p>Czas niestety leci baaardzo szybko&#8230; Co raz częściej podziwiać nam przychodzi nie starszych a młodszych od nas piłkarzy. :)</p>
<p>&#8222;Wydaje mi się, iż podział wiekowy obydwu drużyn “starszych Panów” jest nieco umowny, bowiem Ivo Knoflicek urodził się chyba w 1962 roku, zatem w dniu rozegrania meczu miał ukończone “ledwie” 47lat! A może nie chciało mu za dużo biegać i wolał grać w starszej kategorii?&#8221;</p>
<p>Organizatorzy często naginają próg wieku. Wszystko zależy od liczebności zawodników w danych kategoriach wiekowych. Możliwe są więc &#8222;transfery&#8221; ze starszego zespołu do młodszego lub odwrotnie&#8230;</p>
<p>Pozdrawiam!!!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kubal</title>
		<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/#comment-370</link>
		<dc:creator>kubal</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 14:06:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.myfootballway.com/?p=3111#comment-370</guid>
		<description>Takie właśnie z powodu &quot;drobne&quot; mecze ukazują najpełniej różnice czeskiego i polskiego futbolu. Choć tradycja stosunkowo krótka(25 lat), to pięknie trwa i jest znakomicie reklamowana. 3 mecze o stałej od lat godzinie, z udziałem najmłodszych adeptów futbolu i byłych gwiazd, w miłej i sympatycznej atmosferze, bez chamstwa i przemocy - jaka to znakomita propaganda futbolu! Wprost nie do wyobrażenia jest taki mecz np. w Krakowie czy Warszawie - już wyobrażam sobie co by to się działo i jak to &quot; kibice&quot; obu drużyn serdecznie się witali, ile by trzeba policji, ochrony i Bóg wie czego...A przecież można by takim spotkaniom nadać odpowiednią rangę, przypomnieć dawne sławy, a cały dochód przeznaczyć na jakiś piękny cel charytatywny... I na takim meczu np. Wisła-Pasy, byłyby całe tłumy, w przeciwieństwie do meczu Cracovia-Młoda Ekstraklasa! Ale o czym marzyć... Póki nie zdechnie ostatni stadionowy bandyta, a na trybunach nie będą śpiewać (nie siedzieć!) normalni kibice, póty takie pomysły będą obumierać. Na tym tle widać choćby różnice w poziomie kibicowania - porównanie wypada dla nas wprost koszmarnie! Pamiętam, jak chyba 2 lata temu pseudokibice Katowic przerwali mecz Baniku - zszokowani Czesi pokazywali to przez kilka dni niemal w każdym serwisie informacyjnym! A więc różnica w jakiejś mentalności czy kulturze....I to jest ciekawe i zarazem smutne - w &quot;katolickiej&quot; Polsce, po śmierci Papieża, 3 dni kibicowskiej zgody, a potem mordobicie na noże - w laickich Czechach, gdzie nikt nie pogardzi przed meczem dobrym browarkiem i kibice lubią twardą, ostrą walkę (na boisku-rzecz jasna)i gdzie też zdarzają się grupy debili, to jednak jest inaczej, nikt nikogo nie zarzyna, a w ruch nie idą kastety...W każdym razie te &quot;sylwestrowe&quot; mecze Sparta-Slavia zaimponowały mi, zresztą jak i cały artykuł. Tak trzymać! A swoją drogą to może i Bohemka mogłaby wprowadzić jakiś swój tradycyjny zwyczaj, choćby na mniejszą skalę? Nie wiem, może jakieś mecze oldbojów na początek/koniec sezonu, np. Bohemians 1905-Żiżkov, albo coś podobnego. Sądzę, iż przy okazji byłaby to znakomita reklama klubu, tworzyła dodatkowy jego splendor, ułatwiała pozyskiwanie sponsorów,itd. A tak w ogóle to strasznie ciekawa lista zawodników &quot;oldbojów&quot; - ci stosunkowo młodzi, gracze urodzeni w latach 90-tych, jak Hornak, Smicer czy Zelenka, na moich oczach stali się nagle oldbojami! Zdumiewające, wszakże tak niedawno było Euro 96 czy mecze praskich klubów w europejskich pucharach drugiej połowy lat 90-tych... Żal tylko, że zabrakło jednego z najlepszych, wielkiego gracza wielkiego klubu i wielkiej (wtedy!) reprezentacji Czechosłowacji... Frantisek Vesely - bo o Nim mowa - jeden z futbolowych gigantów naszych południowych sąsiadów - Cześć Jego Pamięci!                                          
  P.S. Wydaje mi się, iż podział wiekowy obydwu drużyn &quot;starszych Panów&quot; jest nieco umowny, bowiem Ivo Knoflicek urodził się chyba w 1962 roku, zatem w dniu rozegrania meczu miał ukończone &quot;ledwie&quot; 47lat! A może nie chciało mu za dużo biegać i wolał grać w starszej kategorii? Hm.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Takie właśnie z powodu &#8222;drobne&#8221; mecze ukazują najpełniej różnice czeskiego i polskiego futbolu. Choć tradycja stosunkowo krótka(25 lat), to pięknie trwa i jest znakomicie reklamowana. 3 mecze o stałej od lat godzinie, z udziałem najmłodszych adeptów futbolu i byłych gwiazd, w miłej i sympatycznej atmosferze, bez chamstwa i przemocy &#8211; jaka to znakomita propaganda futbolu! Wprost nie do wyobrażenia jest taki mecz np. w Krakowie czy Warszawie &#8211; już wyobrażam sobie co by to się działo i jak to &#8221; kibice&#8221; obu drużyn serdecznie się witali, ile by trzeba policji, ochrony i Bóg wie czego&#8230;A przecież można by takim spotkaniom nadać odpowiednią rangę, przypomnieć dawne sławy, a cały dochód przeznaczyć na jakiś piękny cel charytatywny&#8230; I na takim meczu np. Wisła-Pasy, byłyby całe tłumy, w przeciwieństwie do meczu Cracovia-Młoda Ekstraklasa! Ale o czym marzyć&#8230; Póki nie zdechnie ostatni stadionowy bandyta, a na trybunach nie będą śpiewać (nie siedzieć!) normalni kibice, póty takie pomysły będą obumierać. Na tym tle widać choćby różnice w poziomie kibicowania &#8211; porównanie wypada dla nas wprost koszmarnie! Pamiętam, jak chyba 2 lata temu pseudokibice Katowic przerwali mecz Baniku &#8211; zszokowani Czesi pokazywali to przez kilka dni niemal w każdym serwisie informacyjnym! A więc różnica w jakiejś mentalności czy kulturze&#8230;.I to jest ciekawe i zarazem smutne &#8211; w &#8222;katolickiej&#8221; Polsce, po śmierci Papieża, 3 dni kibicowskiej zgody, a potem mordobicie na noże &#8211; w laickich Czechach, gdzie nikt nie pogardzi przed meczem dobrym browarkiem i kibice lubią twardą, ostrą walkę (na boisku-rzecz jasna)i gdzie też zdarzają się grupy debili, to jednak jest inaczej, nikt nikogo nie zarzyna, a w ruch nie idą kastety&#8230;W każdym razie te &#8222;sylwestrowe&#8221; mecze Sparta-Slavia zaimponowały mi, zresztą jak i cały artykuł. Tak trzymać! A swoją drogą to może i Bohemka mogłaby wprowadzić jakiś swój tradycyjny zwyczaj, choćby na mniejszą skalę? Nie wiem, może jakieś mecze oldbojów na początek/koniec sezonu, np. Bohemians 1905-Żiżkov, albo coś podobnego. Sądzę, iż przy okazji byłaby to znakomita reklama klubu, tworzyła dodatkowy jego splendor, ułatwiała pozyskiwanie sponsorów,itd. A tak w ogóle to strasznie ciekawa lista zawodników &#8222;oldbojów&#8221; &#8211; ci stosunkowo młodzi, gracze urodzeni w latach 90-tych, jak Hornak, Smicer czy Zelenka, na moich oczach stali się nagle oldbojami! Zdumiewające, wszakże tak niedawno było Euro 96 czy mecze praskich klubów w europejskich pucharach drugiej połowy lat 90-tych&#8230; Żal tylko, że zabrakło jednego z najlepszych, wielkiego gracza wielkiego klubu i wielkiej (wtedy!) reprezentacji Czechosłowacji&#8230; Frantisek Vesely &#8211; bo o Nim mowa &#8211; jeden z futbolowych gigantów naszych południowych sąsiadów &#8211; Cześć Jego Pamięci!<br />
  P.S. Wydaje mi się, iż podział wiekowy obydwu drużyn &#8222;starszych Panów&#8221; jest nieco umowny, bowiem Ivo Knoflicek urodził się chyba w 1962 roku, zatem w dniu rozegrania meczu miał ukończone &#8222;ledwie&#8221; 47lat! A może nie chciało mu za dużo biegać i wolał grać w starszej kategorii? Hm.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: krzychu81</title>
		<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/#comment-346</link>
		<dc:creator>krzychu81</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 19:15:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.myfootballway.com/?p=3111#comment-346</guid>
		<description>Liczbą klubów i rywalizacją pomiędzy nimi, stolica Czech rzeczywiście przypomina dawną stolicę Polski. Dresiarze są, ale bez sprzętu i nie tacy kozacy, jak u nas :)) O &quot;świętej wojnie&quot; pomiędzy Spartą a Slavią mówić więc jeszcze - jak sam piszes NA SZCZĘŚCIE - nie można.

Tekst o mniejszych praskich klubach planuję. Będzie cały cykl, jak tylko zakończy się seria o czeskich talentach.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Liczbą klubów i rywalizacją pomiędzy nimi, stolica Czech rzeczywiście przypomina dawną stolicę Polski. Dresiarze są, ale bez sprzętu i nie tacy kozacy, jak u nas :)) O &#8222;świętej wojnie&#8221; pomiędzy Spartą a Slavią mówić więc jeszcze &#8211; jak sam piszes NA SZCZĘŚCIE &#8211; nie można.</p>
<p>Tekst o mniejszych praskich klubach planuję. Będzie cały cykl, jak tylko zakończy się seria o czeskich talentach.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: 787</title>
		<link>http://www.myfootballway.com/2010/01/03/w-krakowie-jako-pierwsi-w-pradze-jako-ostatni/#comment-344</link>
		<dc:creator>787</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 11:47:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.myfootballway.com/?p=3111#comment-344</guid>
		<description>Praga chyba w ogólności prezentuje się pod względem futbolowym podobnie do Krakowa. Brak tylko dresów z siekierami i całe szczęście. A moża liczyć na jakiś tekst o tych naprawdę małych praskich klubach, jakichś Admirach, Krcach i im podobnych?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Praga chyba w ogólności prezentuje się pod względem futbolowym podobnie do Krakowa. Brak tylko dresów z siekierami i całe szczęście. A moża liczyć na jakiś tekst o tych naprawdę małych praskich klubach, jakichś Admirach, Krcach i im podobnych?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

