Leżący na zachód od wybrzeży Kornwalii (Wielka Brytania) malutki archipelag Scilly słynie z… piłki nożnej. Tak, tak -- to nie pomyłka! Tamtejsza “Isles of Scilly Football League” szczyci się tym, że jest najprawdopodobniej najmniejszą piłkarską ligą na świecie. W jej rozgrywkach biorą udział zaledwie… dwa kluby.
Pomimo tego sezon ma aż 16 kolejek a dodatkowo istnieją dwa puchary: Wholesalers Cup (Puchar hurtowników) oraz Foredeck Cup (dosłownie Puchar pokładu dziobowego). Ten drugi rozgrywany jest nawet według systemu mecz + rewanż, choć oba spotkania rozgrywane są w tym samym miejscu, gdyż kluby korzystają z tego samego boiska -- Garrison Field (takie miejscowe San Siro).
Poza tym przed rozpoczęciem każdego sezonu odbywa się też pojedynek o Superpuchar (Charity Shield, tj. Tarczę dobroczynności), w którym spotyka się aktualny mistrz ze zwycięzcą Foredeck Cup (nie trudno zgadnąć, że to kolejna potyczka tych samych drużyn), a w II. dzień Świąt Bożego Narodzenia rozgrywany jest mecz, cytuję, Old Men versus the Youngsters, czyli seniorzy kontra juniorzy -- młodzi kontra starzy.
Rozgrywki, w których udział biorą jedynie kluby Garrison Gunners (Artylerzyści/Kanonierzy z Garnizonu) oraz Woolpack Wanderers (dosłownie Wędrowne paczki wełny!) organizowane są w zimie, po zakończeniu sezonu turystycznego. Początek przypada przeważnie na połowę listopada, koniec następuje wraz z końcem marca. Ogromna większość spotkań rozgrywanych jest w niedzielę. Patronat nad rozgrywkami na wyspie St. Mary’s objęła angielska Football Association. Organizatorzy poczynili już pierwsze kroki, by ich liga zapisana została w Księdze rekordów Guinnessa, jako “oficjalnie najmniejsza piłkarska liga na świecie”.
koniec
Trochę geografii i historii

Archipelag Scilly - dwie mapki (wikipedia.org)
Niezwykle malowniczy archipelag Scilly, złożony z ok. 140 wysp o łącznej powierzchni 16,33 km² jest zaludniony -- w zależności od pory roku -- przez 1700 do 2000 osób. Największą wyspą archipelagu jest St Mary’s a największym ośrodkiem leżący na niej Hugh Town. Mieszkańcy wysp utrzymują się obecnie przede wszystkim z obsługi turystyki (85 % wszystkich przychodów), a także tradycyjnie z rybołówstwa i rolnictwa.
Mecze piłkarskie odbywały się tu już w czasach I wojny światowej. I tak np. w roku 1920 w rozgrywkach Lionnesse Inter-Island Cup, brały udział zespoły reprezentujące jedyne pięć zamieszkanych wysp: St. Mary’s, Tresco, St. Martins, Bryher i St. Agnes. W latach 50-tych piłkarski “dobrobyt” się jednak skończył. Pozostały tylko dwa kluby, o tradycyjnych brytyjskich nazwach: Rangers i Rovers. W 1984 roku natomiast obie drużyny zmieniły nazwy. Rangers na Garrison Gunners (od zawsze “czerwoni”) a Rovers na Woolpack Wanderers (od początku “żółci”).
Tak czy inaczej, futbol był tu zawsze sportem numer jeden, choć w przeszłości bardzo dużą popularnością cieszyły się także wyścigi drewnianych łodzi, tzw. Cornish pilot gig. Ponadto co rok odbywają się lokalne mistrzostwa w maratonie.
Ale wróćmy do piłki. Jeżeli chodzi o podział sił i sukcesy w ostatnich latach, to Woolpack Wanderers aż siedmiokrotnie zdobyli Charity Shield (2002, 2004, 2005, 2006 , 2007, 2008, 2009) i dwukrotnie sięgnęli po Lioness Shield, czyli wygrali ligę (2006 i 2007). Garrison Gunners są w ostatnich sezonach znacznie mniej utytułowani. Prócz dwóch tytułów ligowych (2005 i 2008) mogą poszczycić się wygraniem pierwszej edycji Wholesalers Cup (oba puchary wprowadzono w sezonie 2007/2008; pierwszy Foredeck Cup zdobyli Woolpack Wanderers).
Zapewne dla piłkarzy obu klubów pocieszające jest to, że nigdy nie zakończą sezonu poza podium. To bowiem fizycznie niemożliwe! :)
Jedynym problemem może być jednak “kiszenie się” we własnym sosie. Co tydzień przychodzi przecież grajkom ze Scilly walczyć przeciwko temu samemu rywalowi, na tym samym boisku. Terminarz na trwający właśnie sezon wygląda następująco: 22. listopada -- Garrison Gunners kontra Woolpack Wanderers; 29. listopada -- Woolpack Wanderers kontra Garrison Gunners; 6. grudnia -- Garrison Gunners kontra Woolpack Wanderers… i tak w kółko. Zdecydowanie najczęstsze derby na świecie!
Zresztą zobaczcie sami. Oto jak dla przykładu wyglądał kalendarz na sezon 2008/2009:
16.11. -- mecz o Charity Shield
23.11. -- liga
30.11. -- liga
07.12. -- liga
14.12. -- liga
21.12. -- liga
26.12. -- mecz seniorzy kontra juniorzy
28.12. -- liga
04.01. -- Wholesalers Cup
11.01. -- liga
18.01. -- liga
25.01. -- liga
01.02. -- liga
08.02. -- liga
15.02. -- liga
22.02. -- Foredeck Cup (pierwszy mecz)
01.03. -- Foredeck Cup (rewanż)
08.03. -- liga
15.03. -- liga
22.03. -- liga
29.03. -- liga
Taki system ponoć doskonale jednak spełnia swoją rolę. Prezes rozgrywek, niejaki Chas Wood, chwali się, że rzadko kiedy liga rozstrzygnięta jest na kilka kolejek przed końcem sezonu. Zazwyczaj losy tytułu ważą się aż do ostatniego spotkania, a w przeszłości o triumfatorze decydował niekiedy nawet stosunek bramek. Wiele meczów jest bardzo zaciętych. Wyniki typu 5:4 lub 6:5 nie należą tu do rzadkości, choć ostatnio zdarzył się i rezultat 13:3.
Tylko raz na jakiś czas najlepsi zawodnicy z obu drużyn tworzą coś na wzór reprezentacji wysp Scilly, by zmierzyć się z innymi przeciwnikami. Ostatnio na Garrison Field (boisko dysponuje sześcioma miejscami siedzącymi, co w większości wypadków oczywiście wystarcza) gościł np. zespół Newlyn Non Athletico, występujący na codzień w 14. pod względem hierarchii lidze angielskiej. Ot, taki miły przerywnik.
koniec
Choć kłopotów nie brakuje, najważniejsza jest dobra zabawa

Na górnym zdjęciu szatnie, na środkowym ławka rezerwowych a na dolnym sędzia David Grottick gotowy do rozpoczęcia kolejnego meczu (fot. worldssmallestleague.co.uk)
Ktoś mógłby zatem pomyśleć, że spotykanie się co tydzień (przez pięć miesięcy!) z tym samym rywalem to nuda i rutyna (przecież ten sam skrzydłowy będzie się starał minąć tego samego obrońcę, a ten sam napastnik pokonać tego samego bramkarza). Trzeba jednak pamiętać, że składy obu drużyn nieustannie się zmieniają i tak na prawdę nigdy do końca nie wiadomo, kto będzie mógł zagrać w następnym meczu… A to bowiem bramkarz musi jechać do Plymouth do szkoły, a to czołowy defensywny pomocnik musi zostać w pracy, a to najlepszy strzelec ma akurat grypę… Poza tym na niemal każdy mecz znaczący wpływ mają warunki atmosferyczne, które zmieniają się na archipelagu jak w kalejdoskopie. Najwięcej kłopotów podczas meczów na Garrison Field (boisko położone jest na wzgórzu) sprawia graczom silny wiatr.
Ożywieniem dla rozgrywek są też nowe twarze -- gracze, którzy pojawiają się na wyspie i zamierzają tam zostać na dłużej. Jednym z takich przybyszów jest choćby Brazylijczyk (jak widać, jeśli chodzi o futbol, piłkarze z Kraju kawy rzeczywiście są już wszędzie) Samuel Campos. Poza nim trudno w składach obu klubów znaleźć cudzoziemców (jeśli za takich nie uznamy Walijczyków, Szkotów i Irlandczyków z Północy, ale i ich jest tu niewielu).
A jeśli już o personaliach mowa, to przed rozpoczęciem sezonu w pubie Scillonian Club spotykają się kapitanowie obu zespołów -- Andy Hicks i Mark Mavers, by dosłownie podzielić się chętnymi i dostępnymi do gry zawodnikami i stworzyć w ten sposób -- możliwie jak najbardziej wyrównane -- mniej więcej 20-osobowe składy na nadchodzące rozgrywki. Większość graczy w przeciągu ostatnich lat już kilkakrotnie zmieniało barwy. O pieniądzach w przypadku tych transferów oczywiście nie może być mowy…
I w ten sposób przechodzimy do największego kłopotu organizatorów całej zabawy. Podobnie jak wiele innych wyspiarskich społeczności, także i na Scilly młodzi ludzie nie są w stanie dłużej zagrzać miejsca. Na żadnej z wysp archipelagu nie ma szkoły średniej, więc młodzież, by kontynuować naukę musi wyjechać. Dodatkowo młodzi ludzie nie za bardzo mają tu po co wracać po maturze czy (tym bardziej!) ukończeniu studiów. Pracy poza sezonem turystycznym jest bowiem jak na lekarstwo. Dodatkowo coraz ciężej jest tu o wolną działkę (a jeśli już się uda ceny przewyższają możliwości młodych osób), na której można by wybudować dom, gdyż większość wykupiona została przez bogatych Anglików, którzy stawiają na St. Mary’s i pozostałych wyspach archipelagu swoje domki letniskowe.
Także dlatego średnia wieku zawodników biorących udział w rozgrywkach to ok. 35 lat. Praktycznie nie ma tu jednak granicy wiekowej. W tej samej drużynie grają nastolatkowie i zawodnicy przed czterdziestką. W jednym z poprzednich sezonów różnica wieku pomiędzy najmłodszym a najstarszym graczem, jaki wziął udział w rozgrywkach wynosiła aż 54 lata.
Jednym z tych, którzy na Scilly wrócili jest największa chyba miejscowa gwiazda, lokalny patriota, wspomniany już Andy Hicks, na codzień budowniczy łodzi (nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że wszyscy tutejsi piłkarze to amatorzy; w obu zespołach aż roi się od uczniów, sprzedawców, kucharzy, hotelarzy, strażaków, rybaków…). Hicks -- aktualnie jest graczem Wanderers, ale w przeszłości reprezentował barwy Gunners -- od kilku lat zalicza się do najlepszych strzelców rozgrywek a do tego odpowiedzialny jest m.in. za przygotowanie boiska i trenowanie najmłodszych latorośli. Taki człowiek-instytucja, których jest zresztą na St. Mary’s znacznie więcej. Gdyby bowiem nie ludzie z pasją, kto wie, czy dziś w miejscu Garrison Field nie stałyby kolejne domy letniskowe…
62-letni obecnie David Grottick, który od ponad 15 lat jest arbitrem wszystkich niemal spotkań, zaznacza że wszystko tu opiera się na specyficznej koleżeńskiej atmosferze. Atmosferze, jaką nie jeden z nas zna pewnie z rozgrywek amatorskich, w których samemu uczestniczy: najpierw bezwzględna walka do upadłego przez 90 minut a potem, po ostatnim gwizdku, dotychczasowi rywale ponownie stają są najlepszymi przyjaciółmi i wszyscy razem kończą w pubie (na St. Mary’s oczywiście we wspomnianym już Scillonian Club), gdzie przy piwku do późnych godzin wieczornych rozbiera się na czynniki pierwsze właśnie zakończony pojedynek.

O te trofea walczą piłkarze. Od lewej: Charity Shield, Foredeck Cup, Wholesalers Cup i najważniejsza - Lioness Shield (fot. worldssmallestleague.co.uk)
koniec
Dream Big

Fotki z wizyty piłkarskich gwiazd na wyspie St. Mary's. Dzieciom towarzyszą Anglicy Steven Gerrard (u góry) oraz David Beckham (na dole).
Do rozsławienia najmniejszej ligi świata przyczyniła się też… firma Adidas, kręcąc tu jedną ze swoich reklam przed turniejem Euro 2008. Chodziło o stworzony przez holenderską agencję 180 Amsterdam projekt/kampanię pt. “Dream Big” z udziałem kilkunastu znanych piłkarzy, należących do “stajni” niemieckiego producenta sportowej odzieży .
W sumie nakręcono trzy krótkie filmy, z czego każdy miał cztery odcinki. Pomysł był prosty: gwiazdy futbolu odwiedzały kopciuszków europejskiego futbolu -- San Marino, Andorę i Scilly właśnie, by spędzić trochę czasu z miejscowymi dzieciakami, wspólnie potrenować i porozmawiać o futbolu.
I tak do San Marino pojechali Kaká, Van Persie, Gourcuff, Xabi Alonso i Lahm. Do Andory zawitał portugalski trener José Mourinho a podczas późniejszej wycieczki do Madrytu na Estadio Santiago Bernabeu młodzi adepci piłkarskiego rzemiosła spotkali się z Messim, Villą, Podolskim i Robbenem.
Z kolei na Garrison Field przybyły gwiazdy angielskiej reprezentacji Steven Gerrard i David Beckham, a także występujący w Anglii Niemiec Michael Ballack, Francuz Patrick Vieira, Brazylijczyk Anderson i Ukrainiec Andrij Voronin, plus Włoch Daniele De Rossi z Romy. W telewizji pojawiły się jedynie 60-sekundowe spoty, ale całe, nagrane z humorem filmiki można było obejrzeć w Internecie. We wszystkich częściach narratorem był Mourinho.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wideoteka
Niespodzianka na koniec! :) Dzięki poniższym pięciu filmom możecie na własne oczy zobaczyć niemal wszystko to, o czym powyżej napisałem. Pierwszy film to 8-minutowy dokument/reportaż o najmniejszej lidze świata przygotowany przez autorów programu FIFA Futbol Mundial. Cztery kolejne są natomiast poszczególnymi częściami reklamy Adidas Dream Big, nakręconej na wyspie St. Mary’s, o której przed chwilą wspominałem. Enjoy!
Isles of Scilly Football League w “FIFA Futbol Mundial”
koniec
Isles of Scilly Football League w “Adidas Dream Big”
cz. 1
cz. 2
cz. 3
cz. 4
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Linki
Scilly w angielskiej Wikipedii
koniec
/źródła: worldssmallestleague.co.uk, 11freunde.de, wikipedia.org, guardian.co.uk, telegraph.co.uk, out-of-football.blogspot.com/
















Ciekawe czy kiedyś te dwie drużyny znajdą sobie konkurencję?
@M
Mamy tu do czynienia z fenomenem, którego wydaje mi się i oni sami nie potrafią tak do końca pojąć…
@Rzeźniki
Oj, Panie. Przygotowując ten tekst o tym samym myślałem! :) Już widziałem siebie jako jednego z trzech osób obserwujących ten mecz zza linii bocznej. Garrison Gunners – Woolpack Wanderers 8:4! A po meczu krótki wywiad z Andy Hicksem specjalnie dla polskich kibiców a potem razem z wszystkimi na piwo do Scillonian Club. :)) Podejrzewam, że nawet “słynni” Groundhopperzy ze Szwecji jeszcze tam nie byli… ;p
P.S. Wysłałem Ci maila.
oj niezle niezle, sie napalilem na te derby
to kiedy panie lecim na Scilly :)?
niesamowity tekst. Wielu rzeczy u tych ludzi nie rozumiem, ale doceniam :)