Bohemka z Vršovic

Pielgrzymka

swiniePielgrzymka jest podjętą z pobudek religijnych podróżą do miejsc świętych. Motyw pielgrzymowania może być różny: chęć wyrażenia prośby lub wdzięczności, czy też zadośćuczynienie za popełnione grzechy…  W pierwszą niedzielę października wyznawcy Bohemki  pielgrzymowali na Strahov, by pokazać światu swoją siłę, jedność i oddaność. Pokazać, że jest tylko jeden klub o nazwie Bohemians Praha!

Pochód na stadion im. Evžena Rošického zorganizowano przed derbowym meczem z FC Střížkov Praha 9, klubem, którego właściciele, działacze, piłkarze i nieliczni kibicem (łącznie jakieś 100 osób) myślą, że – odpowiednio – kierują, pracują, grają i kibicują sławnemu Bohemians Praha. Tymczasem prawdziwa Bohemka jest tylko jedna! Ta od Botiče.

Pisałem kiedyś na tym blogu: “Neserte se do Bohemky, neserte se do Bohemky! Bohemka je jenom jedna, Bohemka je z Vršovic!”. Mam nawet piękną zieloną koszulkę z białym napisem “There’s only one Bohemka”, stworzoną z myślą o cudzoziemcach. :) Historia z trzema (tak, niestety już trzema, o czy więcej przy najbliższej okazji) Bohemkami jest zamotana i skomplikowana (…)

Ale najkrócej rzecz biorąc: w 2005 roku jedyna wtedy, nasza Bohemka, zbankrutowała. Paru bogatych cwaniaków (w tym paradoksalnie ludzie, którzy najpierw do bankructwa Bohemians się przyczynili) pomyślało: “Na tej nazwie i z taką rzeszą kibiców możnaby nieźle zarobić!”. Założyli więc “nową” Bohemkę, a konkretnie rzecz biorąc przemianowali istniejący już klub FC Střížkov Praha 9 na Bohemians Praha (wbrew niektórym źródłom, nazwy tej, herbu i barw nie kupili a jedynie na rok WYNAJĘLI!). Tymczasem wierni kibice “starego” klubu dokonali rzeczy niespotykanej: zorganizowali zbiórkę pieniędzy i zreanimowali swą ukochaną Bohemkę, zgłaszając ją do gry w jednej z niższych lig!!! Respect! Ponieważ wcześniejsza nazwa była już zajęta klub zmartwychwstał pod nową – Bohemians 1905 (Praha). 1905 to rok, w którym “Klokani” powstali (wówczas pod nazwą AFK Vršovice).

z_Tondą

Kilkanaście minut przed startem pochodu: autor bloga (z lewej) z żywą legendą i prezydentem Bohemians 1905 - Antonínem Panenką. Obu panów łączą piwne brzuszki... (fot. Iain Thomson)

Teraz w pierwszej lidze jest Bohemians 1905, czyli “moja” Bohemka i FC Střížkov Praha 9, czyli zespół, który wielu BŁĘDNIE nazywa Bohemians Praha lub Bohemians Střížkov. My mamy tysiące kibiców w całej Republice, Ďolíček – stadion, na którym Bohemka od zawsze grała a za prezydenta klubu Antonína Panenkę, będącego największą legendą klubu (a autor słynnego rzutu karnego podczas finału ME w Belgradzie chyba wie, dla kogo w przeszłości grał!). Ponadto to z nami identyfikuje się 98% byłych graczy zielono-biało-zielonych! To za nami jest większość mediów i większość kibiców innych pierwszo- i drugoligowców.

Oni z kolei nie mają nic!!! Nic prócz miejsca w Gambrinus Lidze. Nazwę, barwy i logo wynajęli, a że termin minął w czerwcu 2006, są więc kradzione. Nie mają stadionu, nie mają tradycji, nie mają historii, a przede wszystkim nie mają wstydu… Nie mają też kibiców. Na ich mecze – mimo, iż wstęp jest darmowy – chodzi najmniej ludzi w całej historii czeskiej ekstraklasy. Działacze fałszują oficjalne informacje o liczbie publiczności. Kiedyś sadzali nawet na trybunach – dla efektu optycznego podczas jednego z meczów transmitowanych w TV– kartonowych kibiców! :) Muszą też płacić kwartetowi dętemu, by siedział w ich “młynie” i grał na trąbkach. Rozdają bilety po barach, restauracjach i akademikach. Gdy grali w azylu na stadionie Viktorii Žižkov, jeden z działaczy chodził po całej dzielnicy i (niczym pedofil) namawiał dzieci, by przyszły na mecz, w zamian za co dostaną klubowe szaliki. Efekt? Na jednym ze spotkań w zeszłym sezonie w “młynie” gospodarzy pojawiła się kilkunastoosobowa grupa nieletnich cyganów! :D

Ale jednego dnia przyjdzie ich kres, bo w piłkę nożną gra się dla kibiców. Skończą tak samo jak klubiki typu polski TS Miliarder Pniewy. Za parę lat nikt nawet nie będzie pamiętał, że istnieli… Tego dnia będziemy pić i bawić się do białego rana!!! :)

p051009_0935_IMG_0180

Media pisały o pojedynku dwóch Bohemek. Ludzie w Czechach wiedzieli jednak, że Bohemka jest tylko jedna! Sławomir Szymański na swoim blogu Sphaeristerium nazwał tę potyczkę “najgłupszymi derbami nowoczesnej Europy”, poświęcając zresztą całemu problemowi dwa teksty. Derby rzeczywiście głupie, ale tylko dlatego, że pozwala na to jeszcze głupsze czeskie prawo…

Wróćmy jednak do spraw czysto piłkarskich (i kibicowskich).

Spotkaliśmy się w parku na Vítězném náměstí (placu Zwycięstwa – nazwa jakże symboliczna), w okolicy, którą zapewne dobrze znają wszyscy ci, którzy przylecieli kiedyś do Pragi samolotem. Pierwsi dotarli na miejsce zbiórki już o 14:00. Godzinę później wyruszyć miał pochód. Duża część kibiców miała na sobie przygotowane specjalnie na tę okazję żółte koszulki z napisem MY JSME BOHEMKA. Nasza drużyna miała bowiem w tym meczu grać w wyjazdowych kompletach strojów – czarnych spodenkach, żółtych getrach io koszulkach. Niemal każdy zatem z czterotysięcznego tłumu chciał mieć na sobie coś żółtego (jeśli nie wspomniany t-shirt przygotowany przez klub, to jakąś inną koszulkę w tym kolorze, jak np. kumpel z Rosji, który założył na siebie trykot… Roberta Carlosa z MŚ w 1998 roku we Francji), by w ten sposób odróżniać się od garstki miejscowych. Ci którzy koszulek jeszcze nie posiadali, mogli je zakupić w parku, przed rozpoczęciem pochodu. Uczynił tak i Antonín Panenka, który przed startem całej akcji przemówił do zgromadzonych.

pauza

Znajdź Krzycha, czyli tradycyjna zabawa dla spostrzegawczych!

Tym razem zadanie nie należy do najłatwiejszych: klik!

pauza

Szliśmy na strahovskie wzgórze jakieś 30 może 40 minut, cały czas wyśpiewując pieśni z naszego bogatego repertuaru. Aż miło było patrzeć, jak długi żółty wąż stworzony przez wyznawców B1905 ciągnie się ulicami Pragi! Dookoła pełno dziennikarzy, sporo kamerzystów i fotografów, co nas bardzo cieszyło, bo chcieliśmy, żeby konfrontację kilku tysięcy fanów z garstką “złodzieji” widziała cała Republika.

Dochodzimy do bram stadionu a tam kolejna z prowokacji. Po tym, jak wcześniej ustalili ceny biletów dla nas na 300 koron, mimo, że na każdy z ich dotychczasowych meczów można było wejść za darmo (sprawą zajęła się Komisja Ochrony Praw Konsumenta) i ogłaszali wszem i wobec, że nasz klub z prawnego punktu widzenia… nie istnieje (WTF?!), teraz na czas meczu zatrudnili w roli członków służby porządkowej… hooligans Slavii Praga. Tych samych, którzy tydzień wcześniej odgrywali główną rolę podczas “harców” przed i po vršovickim derby. Niektórzy nie mieli na sobie nawet żółtych kamizelek. Czy to normalne?! Szkoda, że jeden jedyny raz tamtego popołudnia daliśmy się wtedy sprowokować i doszło do przepychanek, bójki, a w obie strony latały różnego rodzaju przedmioty…

aziz_hand

Napastnik Aziz Ibragimov bezskutecznie reklamuje zagranie ręką jednego z obrońców rywala (fot. bohemians.cz)

Na stadion dostaliśmy się z opóźnieniem (na naszej trybunie jedna budka z piwem na ponad 3 tysiące osób! Browar skończył się w przerwie meczu!), ale i tak zdążyliśmy na pierwszy gwizdek.

Sam mecz do najciekawszych widowisk nie należał. Na obu zespołach było widać presję. Oba robiły wszystko głównie żeby bramki nie stracić a atak był dal nich sprawą drugorzędną. Walczono o każdą piłkę, niezależnie od strefy boiska. Najlepszą okazję  do zdobycia gola dla Bohemki zmarnował w II. połowie Aziz Ibragimov. Choć słowo zmarnował nie jest chyba najlepszym w sytuacji, kiedy piłkę przed linią bramkową zatrzymuje ręką obrońca rywala. Aziz wpadł bowiem w swoim stylu w pole karne, minął jednego z defensorów, “położył” bramkarza i strzelił… A futbolówka w drodze do pustej bramki natrafiła na rękę jednego ze Střížkovaków. Jak zwkle widzieli to wszyscy prócz samego sędziego…

Obiektywnie jednak patrząc remis był wynikiem sprawiedliwym. Punkt z terenu rywala  nie jest zły. Na wiosnę zagramy u siebie. Zjemy ich kibiców jeszcze przed wejściem na sektor. Połkniemy ich graczy jeszcze w czasie rozgrzewki. A potem nasi piłkarze zleją ich 3:0! :) Oby!

Oby też to wiosenne zwycięstwo przyczyniło się do tego, że za 3-4 lata ten śmieszny klubik zniknie z piłkarskiej mapy Czech. Zniknięcie to przyspieszyłby spadek do II. ligi, który mam nadzieję nastąpi już po zakończeniu tego sezonu. Jak na razie Střížkov jest ku temu na najlepszej drodze. Na półmetku sezonu zajmuje bowiem ostatnie miejsce w tabeli…

A po meczu jak zwykle melanż, jak zwykle w stałym, międzynarodowym składzie. Tym razem w restauracji “U Zelené brány” (znowu symboliczna nazwa). A potem już tylko równie długa droga do domu…

Przepraszam za brak obiektywizmu.

“Střížkov zajebanej je, Střížkov zajebanej je!!! Střížkov zajebanej je, Střížkov zajebanej je!!!”

Smrt Kaprum, Jicha je buzna!!!

Stadion Evžena Rošického (Strahov), 4.10.2009

Bohemians 1905 – FC Střížkov Praha 9  0:0

Střížkov: Beláň – Macháček, Turtenwald, Dobeš (82. Podaný), Jeslínek (66. Fenyk), Zoubek, Ibe, Lencevič, Grznár, Andronic (77. Gerasimov), Horáček. Trener: Jaromír Jindráček.
Bohemka:
Sňozík – Jindřišek, Cseh, Nikl, Rychlík – Štohanzl, Dian, Hrdlička, Róth (75. Janek) – Ibragimov (67. Hartig, 85. Kaufman), Škoda. Trener: Pavel Hoftych.

Żółte kartki: Turtenwald, Horáček, Fenyk, Lencevič – Hrdlička
Sędziował: Příhoda
Widzów: 4414 (w tym jakieś 4364 kibiców gości!)

f051009_0935_IMG_0387. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Słowniczek:
Střížkov - 1) dzielnica Pragi, 2) od paru lat synonim słowa złodzieje
U Zelené brány
– koło/pod zieloną bramą
neserte se - nie czepiajcie się
Botič – rzeczka przepływająca tuż obok stadionu Bohemki
Klokani - kangury
vrchol trapnosti – szczyt żenady
Vršovice – dzielnica Pragi

Wszystkie te wspaniałe, wielkie (w oryginale jeszcze większe!) fotki pochodzą ze strony www.fc-bohemians.cz. Ich autorem jest oficjalny fotograf Bohemians 1905 (a prywatnie mój sąsiad) Dimír Šťastný.

3 komentarze do “Pielgrzymka”

  1. emocje są dobre, w końcu piszesz w sowim imieniu :)

    Co do Aziza – please, przecież my nie piszemy o piłce ;)

    Wielkie dzięki – jak zwykle.

    Dodany przez: M | 9 Grudzień, 2009, 14:35
  2. @M
    Czy ja wiem, czy świetny… Za dużo emocji, chyba :)

    A co do zdjęć, to Dimír nigdy nie ma nic przeciwko, by je wykorzystywać. Ważne tylko, aby podać źródło. Nie bierz tylko zdjęcia Aziza (jeśli chcesz prześlę Ci inną jego fotkę z tego meczu), bo robiła je inna, już niestety nie tak “chojna” osoba.

    Dodany przez: krzychu81 | 8 Grudzień, 2009, 21:50
  3. Panie Krzychu – świetny je to tekst. Czy mógłbyś zapytać sąsiada o pozwolenie na użycie zdjęć przy przedruku? :)

    Dodany przez: M | 8 Grudzień, 2009, 19:35

Dodaj komentarz

Subskrypcja via RSS

Nie wiesz o co biega? Zajrzyj tutaj!
...................................................................

Złote usta

"Źle wyrzucony wyrzut piłki z autu."

Tomasz Zimoch

Polecam




...................................................................

Pozdrawiam PZPN!


...................................................................

Najnowsze komentarze

Bohemka je jen jedna!


...................................................................

Partner bloga

...................................................................

Archiwum bloga

Popieram i walczę


...................................................................

Nie samą piłką żyję…