Borussia Dortmund pokonała w sobotę nie tylko TSG 1899 Hoffenheim (czy ktoś z Was wie, gdzie ta wieś leży?!), ale wygrała też malutką, maciupką, maluteńką bitwę w wielkiej wojnie przeciwko nowoczesnemu futbolowi. Gdyby taką bitwę wygrał teraz każdy z kolejnych ligowych przeciwników tego zespołu (tak, wiem – unreal), to kto wie, może ten śmieszny klubik opuściłby 1. Bundesligę, bo zdecydowanie nie tam jego miejsce! Bo wieśniak – moi drodzy – taki, który tytuł szlachecki kupił a nie odziedziczył, nawet gdy jest dobrze ubrany, nawet gdy zarabia krocie, nawet jeśli bywa na salonach, i tak na zawsze zostanie wieśniakiem! Jestem więc wdzięczny strzelcom bramek dla BVB: naszemu Kubie Błaszczykowskiemu i Nuri Sahinowi (z rzutu karnego) za tę miłą niespodziankę. Skład gości: Weidenfeller – Schmelzer, Hummels, Subotic, Owomoyela – Sahin, Bender – Großkreutz, Zidan (80. Feulner), Kuba (90. Santana) – Barrios. Dzięki zwycięstwu Borussia nawiązała kontakt z pierwszą szóstką w ligowej tabeli. I gdyby tak jeszcze za tydzień pyknąć na Westfalenstadion 1. FC Nürnberg…




