Groundhopping

Krzychu on tour: Dynamo Dresden – SpVgg Unterhaching

ultras_dynamo_insideCzasami mam tak silną potrzebę obejrzenia piłkarskiego meczu na żywo, z trybun stadionu, że w jego poszukiwaniu jestem gotowy pokonać dziesiątki a nawet setki kilometrów! Taki futbolowy głód przytrafił mi się chociażby ostatniego dnia października, kiedy to w związku z brakiem ciekawego spotkania w Pradze wybrałem się do niemieckiego Drezna…

Ze stolicy Czech do położonej nad Łabą stolicy Saksonii nie jest daleko. Pomiędzy oboma miastami jest bowiem autostrada oraz świetne połączenie kolejowe. To właśnie podróż pociągiem wybrałem. EuroCity “Carl Maria von Weber” z praskiego dworca Holešovice wiózł mnie tam zaledwie 2 godziny!

Zwinger, Sempeoper, Frauenkirche i inne zabytki pięknego, historycznego centrum miasta znam. Byłem tam już bowiem dwukrotnie. Nigdy jednak nie gościłem na nowoczesnym stadionie im. Rudolfa Harbiga (znakomity niegdyś niemiecki lekkoatleta). W ostatnich miesiącach, za każdym razem, gdy miałem ochotę wybrać się na mecz Dynama, powstawał problem z biletami. Stadion był bowiem w przebudowie i jego pojemność była przez dłuższy czas ograniczona, a w związku z tym wszystkie spotkania beznadziejnie wyprzedane…

Po 14 3-ligowych kolejkach, Dynamo zajmujowało dopiero 17. miejsce (teraz jest ostatnie) a Unterhaching (nie tak dawno przecież 1. Bundesliga!) z 10 punktami w dorobku więcej był na 6. pozycji (teraz jest ósmy). Bardziej jednak niż na oszałamiający futbol pojechałem tam popatrzeć na nowy stadion a przede wszystkim na świetnych kibiców gospodarzy.

Na urokliwym dworcu główny w Dreźnie zameldowałem się na kwadrans przed godziną 13:00, czyli na godzinę i 15 minut do rozpoczęcia spotkania. Ponieważ Rudolf-Harbig-Stadion leży całkiem blisko centrum miasta, a pogoda w Niemczech była tego dnia znacznie lepsza niż w Czechach (8° C plus bezchmurne niebo), postanowiłem więc, że ta dwa kilometry pokonam pieszo.

Po drodze spotykałem wielu fanów Dynama w różnym wieku. Prócz klubowych barw łączyło ich wszystkich coś jeszcze. Każdy trzymał w ręku butelkę z piwem. Wiedziałem, że oznaczać to mogło, iż albo na stadionie nie sprzedaje się piwa, albo -- wersja bardziej prawdopodobna, która zresztą okazała się prawdziwą -- w sprzedaży jest tam tylko browar bezalkoholowy. Radeberger Alkoholfrei nie smakuje tak dobrze, jak ten “zwykły”, ale co zrobić… Niemcy to nie Czechy. Nawet grzane wino mieli tu bez procentów.

Im bliżej stadionu, tym więcej psów. Dziwne to trochę, bowiem rywalem gospodarzy miał być tego dnia klub, który pod względem kibiców możnaby porównać do naszych klubów typu Amica Wronki czy Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski z lat 90-tych, tj. wieś tańczy i śpiewa -- pikniki i Janusze all around.

Do usytuowanych niemal na rogu stadionu, tuż obok nowo tego dnia otwartego fanshopu, czterech kas były już dość spore kolejki. W dwóch sprzedawano bilety na miejsca stojące, w dwóch kolejnych na siedzące. Trochę głupi podział, zważywszy na to, że tych pierwszych jest mniej więcej 5 razy mniej niż tych drugich. Ale i tak chwała za to włodarzom SGD, że w dzisiejszych czasach zdecydowali się całą trybunę za jedną z bramek (młyn gospodarzy) pozbawić plastykowych siedzisk!

Fischbrötchen

Choć nie widać może dość dobrze (zdjęcie robione przez szybę), oto Fischbrötchen, czyli bułka ze... śledziem (cebulą i sałatą). Musiałem zrobić fotkę, bo dla mnie to na piłkarskich stadionach przysmak nie znany. Po powrocie do Pragi, bywalcy trybun w Eindhoven i Rostocku stwierdzili, że to normalka, w Niemczech i Holandii przekąska całkiem ponoć popularna (niestety nie sprzedaje się do niej wódki).

Na szczęście babeczki w kasach były dość sprawne i szybko znalazłem się przy okienku. Krótkie spojrzenie na plan trybun i było jasne, w którym miejscu tego dnia zasiądę: sektor D3 w rogu boiska, po stronie głównej trybuny. Po pierwsze dobry widok na plac gry, po drugie świetne miejsce do obserwacji młyna gospodarzy, po trzecie niezły widok na sektor gości (naiwnie wierzyłem jeszcze, że będzie na co patrzeć), i po czwarte w końcu -- w miarę niedrogi bilet (jedynie 15,50 euro, czyli jakieś 64 zł).

Wejście na mój sektor zaraz obok kas po długim betonowym (widać, że nowym) podejściu. Otwarte tylko dwie bramki. Za nimi spora grupa ubranych na niebiesko ochroniarzy. Kontrole takie sobie, niezbyt dokładne, chyba że ktoś “wygląda podejrzanie”. Ja do tej grupy należałem (łysa głowa i bluza dresowa jednak robią swoje).

Przed wejściem na trybuny czas na szczoszka i posiłek (w końcu pora obiadowa!). Hamburgery, hot-dogi, pizzę i inne jankeskie gówienka w dwóch sklepach olewam i od razu kieruję się do stojącego na uboczu grilla. Klasyczną Bratwurst w bułeczce sprzedaje mi koleś mówiący po niemiecku z amerykańskim akcentem (- Pomyliłeś stoiska -- myślę). Do tego Radeberger 0,4 l w plastyku (ten bezalkoholowy, ale co zrobić) i mam obiad jak się patrzy! ;p

Wchodzę na trybunę. Wszystko tu jeszcze “pachnie nowością”. Trybuna za bramką, choć już gotowa, nadal pozostaje zamknięta dla widzów. Na boisku trwa rozgrzewka. Z głośników idzie jakieś disco. Za chwilę orientuję się, że sektor, w którym siedzę, to coś na wzór nieoficjalnego sektoru rodzinnego -- sporo rodzin/tatusiów z dziećmi. Niemal wszyscy oczywiście odziani od stóp do głów w żółto-czarne gadżety. Czuję się wśród nich dobrze, bo przecież -- dzięki Borussii Dortmund -- to kolory tak bliskie memu sercu. :)

Na murawie kilka znajomych twarzy. Pośród gości urodzony w Kędzierzynie-Koźlu, ale mający niemieckie obywatelstwo bramkarz Darius Kampa (wcześniej m.in. 1. FC Nürnberg i Borussia Mönchengladbach), Czech Roman Týce, który spędził aż 9 lat w TSV 1860 Monachium i ma na swoim koncie 25 występów w czeskiej reprezentacji, Tobias Schweinsteiger (starszy brat znacznie bardziej znanego Bastiana), czy wreszcie austracki trener Ralph Hasenhüttl, świetny jeszcze nie tak dawno snajper m.in. Austrii Wiedeń.

Z zespołu gospodarzy mówią mi coś tylko trzy nazwiska: golkiper Axel Keller, obrońca René Trehkopf i czeski napastnik Pavel Dobrý. Inni gracze Dynama, których kojarzę -- Lars Jungnickel i Ronny Nikol, tego dnia nie grali. Sądząc jednak po ilości sprzedanych koszulek, największą gwiazdą zespołu i ulubieńcem publiczności wydaje się być Włoch Cataldo Cozza, kuzyn Gennaro Gattuso.

Zaczyna mi doskwierać zimno (to po tym piwie!). Nic dziwnego jednak, skoro większość mych sąsiadów ma na sobie zimowe kurtki i buty a jak przyjechałem tylko w dresowej bluzie. Czekają mnie ciężkie dwie godziny!

Dynamo gra słabo, bardzo słabo. W duchu cieszę się, że dane jest mi w końcu oglądać zespół, który prezentuje się gorzej niż moja Bohemka. Długo bowiem uważałem, że taka drużyna zwyczajnie nie istnieje…  :D Powolne akcje, mnóstwo niedokładnych podań, proste błędy, częste kiksy, brak pomysłu na grę. Nie dziwię się, że gospodarze zajmują w tabeli przedostatnie miejsce. Haching prezentuje się przynajmniej o dwie klasy lepiej. Dwa razy wypunktowuje rywala a pierwsze skrzypce w szeregach przybyszów z Bawarii grają wspomniani już przeze mnie Kampa, Týce i Schweinsteiger Najlepszym miejscowym jest bramkarz Keller.

Dynamo Dresden -- SpVgg Unterhaching

Za to kibice zajebiści! Gdyby o pozycji w tabeli decydowała w Niemczech postawa młynów poszczególnych klubów, śmiem twierdzić, że dzięki swoim Ultras SG Dynamo pukałoby dziś do bram 1. Bundesligi. Doping zaczęli na długo przed rozpoczęciem spotkania. Nie żałowali gardeł przez całe 90 minut, nie słabnąc nawet po drugim golu gości. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego, najpierw gwizdami i środkowymi palcami, a zaraz później okrzykami, których niestety nie byłem w stanie na odległość rozszyfrować, żegnali opuszczających stadion przed końcem meczu kibiców z głównej i przeciwległej jej trybuny. Tyle dobrego o nich słyszałem i teraz się to tylko potwierdziło! Choć przyznam, że liczyłem na coś więcej jeśli chodzi o choreografię (jedna duża sektorówka + mnóstwo różnej wielkości flag to jednak mało). W sumie stadion zapełnił się prawie dokładnie w połowie. Kibice gości: jakieś 40-45 głów.

Po meczu (zmarznięty ale szczęśliwy) jeszcze wizyta w sklepie kibica i -- tym razem nie z buta, ale tramwajem (żółto-czarnym, jakby mnogło być inaczej!) -- z powrotem na dworzec. Spora grupa kibiców gości (dojeżdżają z dziesiątek różnych miejscowości, położonych w całej Saksonii i nie tylko) okupowała już tamtejszego Burger Kinga (jakiś pomeczowy rytuał chyba). Jeszcze tylko zakup piwek na drogę powrotną (EC o 17:10) i zurück nach Prag. A do Drezna jeszcze kiedyś wrócę…

statystyki

Sobota, 31.10.2009; XV. kolejka 3. Ligi (Rudolf-Harbig-Stadion)

Dynamo Dresden -- SpVgg Unterhaching 0:2 (0:1)
13. Steegmann, 64. Zillner

Dynamo: Keller, Oppitz, Hübener, Klippel, Trehkopf, Cozza, Petrović (67. Kastrati), Müller (64. Röttger), Strifler (78. Zeiger), Savran, Dobry. Trener: Matthias Maucksch.
Haching: Kampa, Brysch, Hain, Konrad, Susak (53. Ziegler), Tyce, Schweinsteiger (89. Kancar), Mittelhuber (90. Schwabl), Zillner, Grech, Steegmann. Trener: Ralph Hasenhüttl.

Żółte kartki: Petrović, Röttger, Kastrati, Oppitz -- Steegmann, Hain
Sędziował: Tim Sönder
Widzów: 16.015

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Mecz na zdjęciach

Pierwsza część to 6 moich fotek, zrobionych aparatem w telefonie komórkowym, więc wybaczcie proszę ich słabą jakość. Druga partia to natomiast foty ze stron www.die-fans.de oraz www.erlebnis-stadion.de.

31-10-09_1602

31-10-09_1328

31-10-09_1330

31-10-09_1358

31-10-09_1516

31-10-09_1552

,,384978,,,,,northeast

,,384987,,,,,northeast

,,384996,,,,,northeast

dd3

dd5

dd6

dd7

Brak komentarzy do “Krzychu on tour: Dynamo Dresden – SpVgg Unterhaching”


Dodaj komentarz

Subskrypcja via RSS

Nie wiesz o co biega? Zajrzyj tutaj!
...................................................................

Złote usta

"Nigdy nie będę przydupasem żadnego prezesa, działacza, dziennikarza, a nawet ministra."

Orest Lenczyk

Polecam



...................................................................

Pozdrawiam PZPN!

...................................................................

Najnowsze komentarze

Bohemka je jen jedna!

...................................................................

Partner bloga

...................................................................

Archiwum bloga

Popieram i walczę

...................................................................

Nie samą piłką żyję…