Przeczytałem przed chwilą, jak wyglądać będą koszyki przed losowaniem eliminacji Euro 2012 (7 lutego 2010 w Warszawie). Ponieważ przez kilka najbliższych lat nie zamierzam opuszczać Pragi, zakładam, że będę chodził na spotkania Czechów w tych eliminacjach. Wybrałem sobie im więc “grupę marzeń”! :)) Reprezentacja trenera Bílka będzie w koszyku nr 2. Oznacza to m.in. że Czesi nie wpadną na sąsiadów ze Słowacji i – nad czy ubolewam bardziej – reprezentację Turcji. Ciekawych przeciwników jednak nie zabraknie. Z najtrudniejszych rywali chciałbym tu zobaczyć Włochy lub Hiszpanię, bo mecz z mistrzami świata (którzy w momencie rozpoczęcia eliminacji już aktualnymi Mistrzami Świata być nie muszą) lub mistrzami Europy, to jednak… mecz z mistrzami świata lub mistrzami Europy. Z koszyka nr 3 poprosiłbym Irlandię lub Bośnię i Hercegowinę (bo oba zespoły tak dzielnie walczyły w ostatnich kwalifikacjach), bądź ewentualnie Szkocję, która ma świetnych kibiców, z którymi już raz miałem przyjemność spędzić 90 minut. Z koszyka nr 4 życzyłbym sobie zdecydowanie Węgrów, bo chyba powoli zakochuję się w tamtejszym futbolu, a poza tym wielu mych węgierskich znajomych taki wynik losowania przyjęłoby z radością. Z piątki niech będą… mmmmm… powiedzmy Gruzini, a z szóstki nikt, bo moja Czechów “grupa marzeń” będzie jedną z tych trzech 5-zespołowych. Jeśli moja “przepowiednia” (dla Bílka raczej klątwa) się spełni i Czesi trafią do tak ciężkiej (ale za to czyż nie atrakcyjnej?!) grupy, obawiam się, że zostane z tego kraju deportowany…












...................................................................


Brak komentarzy do “Koszyki, czyli koncert życzeń”