30. września tego roku miałem przyjemność gościć na meczu Ligi Mistrzów pomiędzy monachijskim Bayernem a Juventusem Turyn. Pomimo, iż żadnemu z tych klubów nie kibicuję, Allianz-Arena – choć efektowna – jest niestety mekką nowoczesnego, skażonego pieniędzmi futbolu, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem, wycieczkę do stolicy Bawarii uważam za w pełni udaną!
Z Pragi do Monachium jest bardzo blisko. Autobus Student Agency, którym jechaliśmy, potrzebuje na pokonanie tej trasy pięciu godzin z hakiem. W wyprawie towarzyszyli mi znajomi Martina i Peter, czesko-słowacka para, będąca też autorami większości z poniższych prawie 60 (!) fotek.
Dla całej trójki była to pierwsza wizyta na Allianz-Arena, którą – pozwólcie – w dalszej części relacji nazywać będę Fussball-Areną (Against Modern Football!). Przed meczem wspólnie ofwiedziliśmy plac Theresienwiese w centrum miast i słynny Oktobertfest. Moją relację z tej imprezy, rówież bardzo bogato okraszoną fotkami, znaleźć możecie na mym drugim blogu.
Tu będzie tylko i wyłącznie o futbolu!
I jesteśmy! Parę minut po 14:00, czyli na ponad 6,5 godziny do meczu, nasz autobus zatrzymał się na jednym z Parkingów w pobliżu stadionu. Mój towarzysz podróży jest niestety kibicem Bayernu...
Nasze bilety na wieczorny pojedynek. Sektor nr 240, rząd 24, miejsca 20-22. Widniejąca na nich cena 50 euro (ponad 200 zł) oznacza, iż - jeśli dobrze pamiętam - była to najdroższa wejściówka na mecz, jaką kiedykolwiek kupiłem.
"Ponton", jak mawiają Niemcy o stadionie, otwarto 30 maja 2005 roku. Co ciekawe, w inauguracyjnym meczu nie wystąpił Bayern, ale drugi z gospodarzy - TSV 1860 Monachium, którego rywalem w wygranym 3:2 spotkaniu towarzyskim był wówczas 1.FC Nürnberg. A na pierwszym planie siódemka naszych towarzyszy podróży - członków jednego z czeskich fan klubów Juventusu.
Jedno ze stoisk z pamiątkami monachijskiego klubu, niedaleko stadionu. Trzeba przyznać, że oferta imponująca.
Są i gadżety "okazjonalne", jak np. łączony szal Bayern - Juventus, szaliki włoskiego klubu, czy szal Oktoberfest.
Wchodzimy na stację metra (kolejki miejskiej) Fröttmaning . To ją za cel mają kibice FCB i TSV 1860, którzy podróżują na mecze swoich zespołów komunikacją miejską.
Na peronie spotykamy pierwsze osoby w tradycyjnych bawarskich strojach. To znak, że w mieście cały czas trwa Oktoberfest.
Pociąg wieżdżający na stacje metra Fröttmaning. Stąd do stadionu jest już tylko 5 minut drogi. My po przyjeździe udalismy się jednak w przeciwnym kierunku. Wzywał nas bowiem głód piwa!
Świecąca Fussball-Arena wieczorową porą naprawdę robi wrażenie. Obiecałem sobie, że gdy przyjadę tu po raz kolejny, stadion będzie świecić na niebiesko...
Widok na kilkupoziomowy parking podziemny usytuowany pod stadionem. Trzeba przyznać, że wokół obiektu na brak miejsca do parkowania narzekać nie można.
Dmuchana maskotka Bawarczyków - niedźwiadek Berni.
Fasada stadionu zbudowana jest z 2.874 bardzo cienkich (zaledwie 0,2 mm) foliowych poduszek napełnionych suchym powietrzem o łącznej powierzchni 64.000 m². Jest to największa foliowa konstrukcja świata. Powietrze jest stale pompowane przez wentylatory umieszczone pod stadionem. Każda z poduszek może zostać oddzielnie podświetlona na inny kolor.
"Fan-Mobil", czyli sklep kibica na kółkach. Dochód jaki przynosi klubowi co sezon sama tylko sprzedaż pamiątek nie mieści się w głowie...
Fani obu klubów zostawili też mnóstwo euro w restauracjach i sklepikach z fast-foodem. Na stadionie nie używa się gotówki, ale płaci specjalną kartą. Piwo oczywiście bezalkoholowe.
W drodze na na nasze miejsca. Siedzimy w środkowym "pierścieniu" a nad nami będziemy mieś sektor włoskich "tifosi". Młyn gospodarzy będzie po przeciwnej stronie boiska. I całe szczęście!!!
Kibice "Starej Damy". Po całodniowym melanżu na Oktoberfest powoli zbierają się na stadionie (część z nich nigdy nań nie dotrze). Sorry za jakość fotki.
A oto widok, jaki mieliśmy z naszych krzesełek. Twórcy stadionu mieli rację twierdząc, iż "jest skonstruowany tak, by zapewnić doskonałą widoczność z każdego miejsca".
Rozgrzewa się Gianluigi Buffon - bezsprzecznie jeden z najlepszych golkiperów świata. Jak się potem okaże, będzie także jednym z najlepszych piłkarzy meczu.
50 metrów dalej trwa rozgrzewka pozostałej części włoskiego zespołu.
W tym samym czasie po drugiej stronie boiska strzelecki trening urządzili sobie gracze gospodarzy. Podczas rozgrzewki zdobyli łącznie jakieś 30-35 bramek. W czasie meczu ani jednej...
Gra Bayern z Juventusem. Wcześniej gościły tu m.in. Real Madryt, FC Barcelona, Manchester United i oba wielkie kluby z Mediolanu, a także reprezentacje Niemiec, Brazylii, Francji czy Portugalii... Ale czym są jednak wszystkie te zespoły wobec Bohemians 1905?! Czym jest Fussball-Arena wobec praskiego Ďolíčku?! :)
A jeśli już o Bohemce mowa, to na tej samej trybunie, w tym samym sektorze, w tym samym rzędzie, na miejscach obok mojego siedzieli inni kibice "Klokanów". Pana w okularach (i jego małżonkę, której na fotce nie uwidoczniono) znałem dotąd tylko z widzenia.
Zaraz się zacznie! Obie jedenastki już na murawie. Rozbrzmiewa hymn Ligi Mistrzów.
"Wczoraj Holandia, dzisiaj Włochy, jutro my. Nie dla kibicowskich dowodów tożsamości" - transparentem tym młyn gospodarzy "wsparł" kibiców gości, którzy być może już wkrótce będą na spotkania wyjazdowe Serie A jeździć tylko i wyłącznie ze specjalnymi "paszportami", które - w razie potrzeby - mają psom ułatwić identyfikację każdego z kibiców. Mój komentarz: No il calcio moderno & A.C.A.B.
Już tylko dziesiątki sekund dzielą nas od pierwszego gwizdka.
Wyjściowy skład Juventusu Turyn.

Realizator pokazuje największą chyba obecnie gwiazdę FCB - Francuza Francka Ribery.
A to już nazwiska jego kolegów, którzy zasiedli tamtego wieczoru na ławce rezerwowych. Każdym z tych piłkarzy nie pogardziłoby tysiące trenerów innych klubów...
Pierwsza okazja dla gospodarzy. Rzut rożny. W narożniku boiska Holender Arjen Robben.
I kolejny groxny atak Bayernu. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie byli znacznie lepsi od przeciwnika.
Niestety znany nam dobrze angielski sędzia Howard Webb przez całych 90 minut za wszelką cenę chciał być w centrum uwagi i przyćmić wszystkie piłkarskie gwiazdy spektaklu...
I znowu gorąco pod bramką gospodarzy. Gdyby nie Buffon...
"Trybuna południowa - serce i dusza naszej drużyny" widnieje na transparencie. Byłem jednak niemile zaskoczony. Jak na taką ilość kibiców doping miejscowych przerażająco słaby. Takiej wielkości młyn mają w Czechach Slavia czy Baník. Do młynów polskich klubów nawet nie ma co porównywać. Wstyd!
Jedna z niewielu w pierwszej odasłonie okazji Juventusu.
Raz jeszcze widok na boisko z miejsca, w którym siedziałem. Przy pełnym stadionie efekt jest znacznie lepszy!
Buffon swą efektowną paradą ponownie ratuje Juve! Strzelał Schweinsteiger.
Najlepszy na placu gry w pierwszej połowie Arjen Robben nie doczekał do jej końca. Który to już jego uraz?
Kontuzjowanego Robbena zmienia Chorwat Ivica Olić. Choć wielu z Was będzie zdziwionych, uważam, że to jeden z najlepszych napastników, jakich dane mi było w życiu oglądać. W tym meczu niestety tego nie potwierdził.
Jeden z kilku mniejszych Fan-Shopów Bayernu. Prócz nich otwarty był jeszcze znacznie większy (800 m²) "Megastore". Sklep z pamiątkami TSV 1860 był niestety zamknięty.
Szkoda, że efektowny ubiór (od stóp do główn w barwach Bayernu) tego i innych bywalców Südkurve nie przekłada się na równie efektowny doping...
Zaczynamy drugą połowę. Na swe miejsca powróciła już cała miejscowa śmietanka. A mnie ponownie rozmazało się zdjęcie...
Choć Brazylijczyk Diego należał do wyróżniających się postaci w barwach Juve, to jednak spodziewałem się po nim czegoś więcej... Wejście znacznie bardziej defensynie usposobionego Duńczyka Poulsena mówi wszystko o taktyce Juventusu na ostatnie pół godziny meczu: "przede wszystkim nie stracić gola".
Mecz oglądał komplet (w przypadku Champions League) 66 tysięcy widzów. Po cenie biletów to mój drugi rekord. Nigdy jeszcze bowiem nie byłem na spotkaniu, na które przybyłoby tylu sympatyków futbolu!
Zmiana stron lecz obraz gry pozostaje ten sam: kolejna zmarnowana golowa okazja gospodarzy.
Im bliżej końca meczu, tym na więcej pozwalają sobie przybysze z Italii.

Nawet wymiana superstrzelców dokonana przez van Gaala na kwadrans przed końcem potyczki niczego już nie zmieniła...
66.000 widzów, 90 minut, 27 piłkarzy, 2 zespoły, 0 bramek...
Pomeczowa prezentacja barw. Peter z nowozakupionym szalem, ja wierny staremu, bo kupionemu ponad 3 lata temu szalikowi Bohemki.
Fajnie było, ale się skończyło! Czas wracać do do domu. W Pradze będziemy ok. 4 nad ranem.
Dwa najjaśniejsze obiekty: księżyc na niebie i Fussball-Arena na ziemi. Wrócę tu w przyszłym roku!
o zobaczeniaLM
/autorzy powyższych fotek: Martina Slezáková, Peter Slezák, Krzysztof Gawron/
LM
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bayern Monachium – Juventus Turyn 0:0
Bayern: Butt – Lahm, van Buyten, Badstuber, Braafheid – Ottl – T. Müller, Schweinsteiger – Robben (44. Olić), Klose (74. Gomez), Ribery. Trener: Louis van Gaal.
Juventus: Buffon – Grygera, Chiellini, Legrottaglie, Grosso – Marchisio, Felipe Melo, Camoranesi (90. Tiago) – Diego (60. Poulsen) – Iaquinta, Trezeguet (74. Amauri). Trener: Ciro Ferrara.
Żółte kartki: Trezeguet, Camoranesi, Marchisio
Sędziował: Howard Webb (Anglia)
Widzów: 66.000
















[...] z mych znajomych, to Peter. Ten sam, z którym byłem kiedyś na meczu Ligi Mistrzów Bayern – Juventus. Peter jest Słowakiem, który jednak większość życia spędził w Brnie. Chodził na tamtejszą [...]
@Pina
Diky! :)
@Karolina
To prawda, na takim spotkaniu nawet brak goli jakoś specjalnie nie przeszkadza. A młyn rzeczywiście cieniutki, jak na wielki klub, z wielkiego miasta, w wielkim meczu z wielkim przeciwnikiem.
Jak ja ci zazroszczę ;D Szkoda, że bramki nie padły, ale wrażenia niezapomniane. Piszesz, że młyn słaby? Trzeba było im pokazać jak się w Polsce kibicuje ;P
super foto!!!
[...] Bayern Monachium – Juventus Turyn (fotoreportaż z tego spotkania możecie już oglądać tutaj). Ale być w Monachium podczas Oktoberfestu i nie wstąpić tam choć na parę godzin, to tak, jak [...]