kibice_cropped_1_0000275104_dNa ten dzień, na tę chwilę, na ten mecz czekałem od 25 listopada 2007 roku, kiedy to podczas odbywającego się w południowoafrykańskim Durbanie losowania eliminacji MŚ 2010, jednym z grupowych rywali polskiej reprezentacji  los uczynił Czechy – mój drugi dom. 10.10.2009 – tę datę miałem w głowie przez dwa lata. Właśnie nadszedł „Dzień D”!

Scenariusz miał być jednak inny. Pierwsze/Drugie w tabeli Czechy miały podejmować pierwszą/drugą w tabeli Polskę. To miał być bezpośredni pojedynek o pierwsze miejsce w grupie i awans do Mundialu w RPA.  Pozostali rywale z kilkupunktową stratą mieli po raz kolejny rozgrywać tylko „mecze o pietruszkę”…

Piłka nożna to jednak na szczęście gra nieprzewidywalna. Do Afryki polecą zapewne Słowacy (po tym co ten naprawdę ciekawy zespół zaprezentował w eliminacjach, jak najbardziej im tego życzę i będę tam za nich trzymał kciuki), a dziś w Pradze na Letnej spotka się zaledwie czwarty z ledwie piątym zespołem w grupowej tabeli…

Tragiczne wyniki naszej kadry w tych kwalifikacjach to najważniejszy powód bojkotu reprezentacji, o którym mówi się i pisze trąbi na każdym kroku od dłuższego czasu. No, nie tyle może reprezentacji, co jej środowego meczu ze Słowacją na Stadionie Śląskim w Chorzowie. To jeden ze środków walki z organizacją przestępczą zwaną też w niektórych kręgach Polskim Związkiem Piłki Nożnej.

Bój ten jak najbardziej popieram! Od samego powstania tego bloga staram się przy każdej nadażającej się okazji wyrażać swoją niechęć a nawet nienawiść do tego towarzystwa wzajemnej adoracji. Dziś wieczorem będę jednak na trybunach stadionu Sparty Praga. Będę w polskich barwach. Będę kibicować naszym.

Oto 5 powodów, dla których będę wspierał dopingiem polskich kopaczy i ich trenera:

1. Jak napisał Piotr Mikołajczyk na zczuba.pl, „Choć rozumiem ideę i chęć zbojkotowania meczu reprezentacji ze Słowacją (…) nie wierzę, żeby bojkot cokolwiek dał”. Czy naprawdę ktoś myśli, że zapełniony jedynie w 20% śląski gigant (wraz z porażką Polaków po fatalnej grze) sprawi, że dzień później wszystkie leśne dziadki podadzą się do dymisji?! Heloł?! Prócz tego, że PZPN będzie miał mniejsze wpływy ze sprzedaży biletów ta akcja w ogóle go nie dotknie! Zdanie kibiców tym ścierwom zwisało, zwisa i będzie zwisać.

2. Nie rozumiem, jak można bojkotować coś, w czym i tak nie wzięłoby się udziału? Ogromna większość osób, które przyłączyły się do bojkotu nie pojechałaby na mecz Polski ze Słowacją nawet gdybyśmy tam mięli świętować awans do Mistrzostw Świata. Bojkotowanie meczu, na który i tak by się nie poszło? WTF?! To jakbym ja bojkotował koncert Backstreet Boys, na który i w życiu bym się nie wybrał, albo wykłady jakiegoś profesora na wrocławskiej Politechnice, na które – z racji tego, że byłem studentem UWr – i tak nie uczęszczałem…

3. Odkąd tu przyjechałem każdemu dookoła opowiadam, że w Polsce są najlepsi kibice (i chuligani) na świecie!  I co, teraz gdy mamy okazję im to udowodnić, pokazać jak 3 tysiące sympatyków biało-czerwonych będzie śpiewać „Mazurka Dąbrowskiego” głośniej niż 16 tysięcy Czechów „Kde domov můj”, gdy mamy okazję pokazać, co to jest prawdziwy doping (tutejsi „fani” prócz hymnu zdobędą się jeszcze maksymalnie na dwa okrzyki „Češi, do toho!” oraz Čechy, Čechy!”), mam zostać w domu, albo w knajpie przed telewizorem?! Nigdy w życiu!!!

4. Ten mecz to kolejna okazja do pokazu patriotyzmu Polaków zagranicą. Jednym z powodów, dla których tak chętnie chodziłem na żużlowe Grand Prix Pragi było właśnie to, że w takich chwilach jak tamte na speedway’owym stadionie Na Markecie – choć to może dziwnie zabrzmi – czułem się Polakiem (i byłem dumny z tego, że jestem Polakiem) bardziej niż kiedykolwiek, bardziej niż na codzień. Dla ludzi żyjących na obczyźnie to niezwykle ważne. Liczę zatem, że dziś będzie podobnie. A powodów do dumy z orzełka w koronie będzie przynajmniej kilka…

5. Jak już napisałem na początku, na ten mecz czekałem zbyt długo, by teraz nie wziąć w tym widowisku udziału! Samo zyskanie biletów – wskutek rozlicznych szykan obu piłkarskich związków – kosztowało mnie i moich znajomych sporo trudu. Nie można więc dziecku cieszącemu się przez dwa lata na swoje 10. urodziny i 10. świeczek na torcie nie kupić w tym ważnym dla niego dniu tortu i nie zapalić świeczek! Dziś gra REPREZENTACJA POLSKI. Jaka by nie była, to REPREZENTACJA POLSKI. Bojkotować mogę napoje Red Bulla, czy żarcie w McDonaldzie. Ale nie najważniejszą dla mnie drużynę, w najważniejszej dla mnie dyscyplinie sportu!

Ubieram więc na siebie białą koszulkę naszej reprezentacji z orzełkiem na piersi, mym imieniem i numerem 81 na plecach. Biorę czerwony szalik „Zawsze wierni biało-czerwonym” (zakupiony na pamiętnym meczu w Bratysławie) i jadę na kolejowy dworzec główny odebrać przyjeżdżających z polski kibiców.

Dziś Praga będzie biało-czerwona! Dziś Praga będzie nasza!

Bojkotujący, pozwólcie mi cieszyć się dniem, na który tak długo czekałem.

Bojkotowani, awansować nie musicie (a nawet nie dacie rady). Wygrać z Czechami TAK! Zróbcie to dla mnie, bo wy wyjedziecie, a ja tu zostanę…