Wpis podobny do tego, który właśnie czytacie, ukazał się kilka dni temu na moim drugim blogu. Tak się bowiem składa, że obie moje strony w ostatnim czasie zaniedbałem. Praca, „spotkania towarzyskie”, ale na całe szczęście także futbol są w ostatnich tygodniach największymi złodziejami mojego wolnego czasu…
Dziś w końcu znalazłem chwilę, by przerwać milczenie. Za oknem pada a ja z herbatką (tak, tak – po „ciężkim weekendzie” muszę odpocząć od piwa) siedzę z laptopem na kolanach, słucham muzyki i skrobię dla Was te słowa. A jest o czym pisać, bo w ciągu ostatnich 10 dni odwiedziłem aż 6 meczów!!! Trzy z nich były w dodatku spotkaniami derbowymi.
Wszystko zaczęło się w sobotę 26 września i małym praskim derby sąsiadów z dzielnicy Vršovice. Ma Bohemka po najlepszym chyba meczu w tym sezonie zremisowała ze Slavią Praga 1:1. Ze spotkania, któremu tym razem towarzyszyło znacznie większe niż w poprzednich sezonach napięcie pomiędzy obozami symaptyków obu klubów, już niedługo możecie spodziewać się obszerniejszej relacji.
Dzień później pogoda była tak ładna, że grzechem byłoby siedzieć w domu. Wybrałem się więc na spotkanie Divize C (IV. liga) pomiędzy praskim zespołem SK Horní Měcholupy (malowniczo położone boisko, gdzie i ja kiedyś rozegrałem jedno spotkanie) a FK Náchod/Deštné (Náchod z racji częstych odwiedzin w drodze z Pragi do Kłodzka i z Kłodzka do Pragi, a także z uwagi na mojego ulubionego czeskiego pisarza – Josefa Škvoreckiego, jest mi w jakiś sposób bliski). Na meczu spotkałem trenera Martina Pulpita, który zdradził, że być może to właśnie on zastąpi na ławce Odry Wodzisław zdymisjowanego dzień wcześniej trenera Ryszarda Wieczorka… Dziś wiem, że tak się nie stało: klik.
W środę przyszedł czas na całkiem inny futbol w całkiem innym wydaniu. Po wizycie na monachijskim Oktoberfeście („foto-story” już wkrótce na www.krzychu81.pl) wybrałem się na mecz Ligi Mistrzów Bayern Monachium – Juventus Turyn. Spotkanie w Allianz Arenie – pomimo średniego futbolu, braku bramek, bezalkoholowgo piwa i „Modern Football” jak cholera! – było dla mnie sporym przeżyciem. Mając nad głowami „młyn” Juve i ja kibicowałem przeciwko znienawidzonym Bawarczykom! Już niedługo foto-relacja z Monachium, podobna do tej z meczu Borussi Dortmund.
„A ja ciągle w pociągu, a ja ciągle w przeciągu. Setka wódki i piwo – taki jestem na żywo!”
/Janek „Kyks” Skrzek/
Dzień później siedziałem już na innym obiekcie piłkarskim. W innej, choć także europejskiej lidze. W Edenie byłem świadkiem klęski miejscowej Slavii Praga. Pogromcami okazali się gracze francuskiego OSC Lille (niestety „nasz” Ludovic Obraniak nie przyjechał ze swym klubem do Czech), a wszystko to działo się w ramach rozgrywek grupowej fazy Ligi Europy. Kto z Was może pochwalić się obejrzeniem z trybun dwóch meczów w (różnych) europejskich pucharach w przeciągu zaledwie 24 godzin, hm?!? :)
Mimo tak sporej dawki emocji, głód piłki wciąż był jednak ogromny! W weekend znów powrót do ligowej szarości codzienności. A jak Gambrinus Liga, to ma ukochana Bohemka! Bohemka przy której Bayern, Juve i cała ta cyrkowa Liga Mistrzów, to nic nie znaczące rozrywki… Kolejne derby, tym razem na Strahovie przeciwko znienawidzonemu Střížkovu. I z tego meczu (oraz poprzedzającego go pochodu) szykuję – bogato okraszoną zdjęciami – relację.
A dziś ponownie marzłem w Edenie… Chęć obejrzenia 270. derbów praskich „S” okazała się jednak silniejsza niż ewentualna groźba przeziębienia. Poziom całkiem całkiem, atmosfera na trybunach zajebista! SK Slavia Praga – AC Sparta Praga 0:1.
Jakby tego było mało następne spotkania czekają mnie już w środę (w Pucharze Czech Bohemka podejmować będzie Slovan Liberec) oraz w sobotę, kiedy do Pragi zawita „walcząca” w eliminacjach MŚ 2010 reprezentacja mej ojczyzny! Na ten mecz czekam od samego losowania! Nie przyłączam się do żadnego bojkotu (mimo, że chętnie dałbym wszystkim naszym grajkom przysłowiowego liścia za tę nędzę w Słowenii, mimo ze nienawidzę PZPN-u, mimo, że nie ufam Majewskiemu!) i pojawię się w biało-czerwonej koszulce, z biało-czerwonym szalikiem i biało-czerwoną flagą na trybunach stadionu Sparty na Letnej. Dlaczego? O tym już wkrótce…
Jak sami widzicie, jestem ciągle on tour! :) W II. połowie miesiąca będzie podobnie. Oto moje piłkarskie plany na resztę października:
17.10.2009, Nysa Kłodzko – Chrobry Nowogrodziec (IV. liga, grupa dolnośląska)
18.10.2009, Bohemians 1905 – 1.FC Slovácko (Gambrinus Liga)
24.10.2009, Baník Ostrava – Bohemians 1905 (Gambrinus Liga)
28.10.2009, Slovan Liberec – Bohemians 1905 (Puchar Czech, rewanż)
31.10.2009, Dynamo Dresden – SpVgg Unterhaching (3. Bundesliga)
Dłużę Wam jeszcze podsumowania ostatnich kolejek I. i II. ligi czeskiej oraz 2. część przeglądu najbardziej utalentowanych czeskich piłkarzy młodego pokolenia. I tych tekstów się doczekacie!
Pozdrawiam,
Krzychu





1 komentarz
M
paź 6, 2009
oż Ty w mordę, proszę Pana! Zazdrość zżera mnie od środka, zaraz dostanę wrzodów. Ale jak ja uzbieram na wyjazd do Nadrenii-Westfalii to… ehh, kiedy to będzie.