130909_2244_IMG_0706Po przerwie na mecze reprezentacji na zielone boiska powrócili piłkarze Gambrinus Ligi. Bohemka znów grała w kratkę, ale – trzeba uczciwie przyznać – to co zaprezentowała w spotkaniach z Dynamem České Budějovice w Ďolíčku i z Teplicami Na Stínadlech coraz bardziej przypomina futbol na (pierwszo)ligowym poziomie. Na obu meczach oczywiście byłem! Z obu napisałem relacje.

Na przysłowiowe „spotkanie o sześć punktów” kibice Klokanów czekali z wielkim utęsknieniem. Liczyli, że potyczka z rywalem z dolnej części tabeli może przynieść pierwsze domowe zwycięstwo, a przede wszystkim – pierwszą w tym sezonie bramkę strzeloną na własnych śmieciach…

Tak też się stało! Ale po kolei.

Przypowieść o wybaczaniu

skoda_po_linii

Jak tradycja nakazuje, w dzień meczu odwiedziłem poranne spotkanie rezerw. Pewne zwycięstwo Bohemki „B” w małych derbach Pragi (przeciwnikiem były rezerwy Dukli Praga) wprawiło mnie w dobry humor. „Jeśli zaczynamy zielono-biało-zielony dzień od wygranej, nie możemy go skończyć inaczej jak tylko drugim triumfem!” – wierzyłem.

130909_2244_IMG_0569

Ivan Hašek (z prawej) po rozgromieniu San Marino zawitał w skromne progi Ďolíčku (fot. Dimír Šťastný)

Na mecz z przybyszami z południa Czech wyjechałem z domu wcześniej niż zwykle. Wszystko dlatego, że na przystanku metra I.P. Pavlova miałem spotkać się z Pawłem z Bydgoszczy, wielkim pasjonatem futbolu, który podobnie jak ja w wolnym czasie odwiedza piłkarskie stadiony (po „wizytacji” sporej liczby obiektów na Słowacji, już poraz kolejny przybył na „inspekcję” do Pragi). Kilka tygodni temu był na meczu Viktorii Žižkov, dzień wcześniej śledził spotkanie Sralty Praga, a na niedzielę 13 września zaplanował sobię wizytę na meczu Bohemki.

Podczas krótkiej wycieczki po centrum miasta, zakończonej posiedzonkiem przy piwku, starałem się przyblizyć gościowi z Polski panujące tu futbolowe zwyczaje i opowiedzieć jak najwięcej o Bohemians 1905 (podejrzewam, że byłem jedynym z kilku tysięcy osób, które podczas przechadzania się tamtego dnia po Moście Karola opowiadały nie o tej budowli i jej rzeźbach, ale o koneksjach pomiędzy B1905 a 1. FC St.-Pauli, zwyczajach panujących w Ďolíčku czy – rzecz najważniejsza! – historii z dwoma Bohemkami Bohemką z Vršovic i złodziejami ze Střížkova.

Spacer spacerem, browarek browarkiem, historie historiami, ale gwoździem programu był przecież mecz! Na miejscu widowiska zjawiamy się jakieś 25 minut przed pierwszym gwizdkiem. Przeprowadzam gości (Paweł był ze swoją Panią) przez trybunę za bramką, gdzie spotykam pierwszych ziomków, którzy mimo stosunkowo wczesnej pory zajęli już strategiczne pozycje przy – a jakże! – małej drewnianej budce z piwem. Przybyszom z Bydgoszczy pokazuję drogę do kibelka, Fanshopu i opisuję jak dostać się na miejsca na głównej trybunie, na które mam karnet. To stamtąd właśnie mieli śledzić wydarzenia na boisku.

Wracam do młyna. Kibiców z każdą minutą przybywa. Szkoda tylko, że jedynie w naszym sektorze. Goście, mimo iż nie mają daleko, pojawili się w sile bodajże… siedmiu chłopa. Katastrofa!

Nasza ekipa jest za to coraz prężniejsza. Po długim pobycie na Ukrainie pojawia się Andriej, z małym spóźnieniem na stadion dociera również pewna dama o pięknych migdałowych oczach i równie pięknych rudych włosach, dzięki której – jak się potem okazało – cokolwiek tego dnia zjadłem. :)

130909_2244_IMG_0703

Po zdobyciu przepięknego gola Milana Škoda przybiegł świętować razem z "młynem" (fot. Dimír Šťastný)

Pierwsza połowa bez fajerwerków, ale dało się na to patrzeć. Mamy kilka golowych okazji, podczas gdy goście są praktycznie nieszkodliwi. Nasz doping solidny (częściej i głośniej niż zwykle przyłącza się do nas trybuna główna) a na samym początku dodatkowo choreo ULTRAS Bohemians 1905 (patrz duża fotka poniżej).

Zapomniałbym. Tuż przed meczem spiker oznajmia, że na trybunach zasiadł Ivan Hašek, prezes Czesko-Morawskiego Związku Piłki Nożnej i zarazem selekcjoner tutejszej reprezentacji. Publiczność wita go gromkimi brawami. Brawami, których ani Grzegorz „pseudo-prezes” Lato ani jego przydupas Stefan „marionetka PZPN-u” Majewski na żadnym polskim stadionie nigdy nie dostaną!

Pierwsza odsłona kończy się bezbramkowym remisem. Wszyscy są jednak wyjątkowo spokojni o wynik meczu. I ja w spokoju godnym japońskiego samuraja oddaję się pochłanianiu placków ziemniaczanych.

Z pełnym brzuszkiem wracam na swoje miejsce. Gramy. I to jeszcze ciut lepiej niż w pierwszych 45 minutach! A co najważniejsze, w końcu po zmianie stron piłkarze Bohemki atakują na kotel! To chyba stąd wziął się ten spokój…

130909_2244_IMG_0745

Dosłownie za sekundę padnie druga bramka dla Bohemki (fot. Dimír Šťastný)

Po raz pierwszy „gooool!” krzyczymy w 63. minucie. Że była to całkiem ładna akcja zobaczyłem dopiero w domu na filmie z bramkami. Pamiętam bowiem jedynie kilka jej ostatnich sekund, a konkretnie Milana Škodę, który nagle dobiegł do piłki na linii pola karnego i niespodziewanie – dla nas ale co najważniejsze, także i dla bramkarza gości – huknął przepięknie pod poprzeczkę! Radości nie było granic (czytaj wylewam pół piwa na skórzaną torebkę mej towarzyszki).

Teraz już nic nie może się nam stać. Tym bardziej, że mamy kolejne okazje. Prócz tych golowych również kilka do tego, by „niszczyć psychicznie” golkipera Dynama („Posero posranej na Budějovicku chovanej. Děravej! Skurvenej! Poblitej! Pochcanej! Dííírooo, dííírooo, dííírooo plus różne wywody na temat upodobań seksualnych i aktualnego zajęcia jego małżonki należą do tych najczęstszych). Aż dziw, że ani razu nie pokazał nam fakolca…

W 86. minucie sędzia przyznaje Bohemce rzut wolny. Piłkę ustawia mój „ulubieniec” Jiří Kaufman, który pojawił się na boisku minutę, może dwie wcześniej. Gdy bierze rozbieg oznajmiam wszystkim dookoła, że jeśli ten melepeta jakimś cudem zdobędzie bramkę, „wybaczę mu wszystkie jego grzechy” (czytaj zapomnę o tym, że nie potrafi grać w piłkę). Kilka sekund później zrobiłem tak, jak obiecałem! :))

Po meczu dziękujemy graczom dłużej niż zwykle. Żegnam się z gośśmi z ojczyzny i częścią ekipy, i – by tradycji stało się za dość – udaję do restauracji U pštrosa. Tam oprócz stałego składu jest i Słowak Milan. Przy jednym Pilsnerku za drugim opowiada nam o starych czasach, lidze federalnej w Czechosłowacji i derbach Mediolanu, które dwa sezony temu odwiedził. Słucham z zaciekawieniem, ale nie czuję się najlepiej. Tłumaczę to alkoholem. Dwa dni później moja pani doktor wytłumaczy to grypą żołądkową…

Bramki z meczu: klik!

ala


Bohemians 1905 – Dynamo České Budějovice 2:0 (0:0)
63. Škoda, 86. Kaufman

Bohemians: Sňozík – Jindřišek, Nikl, Cseh, Rychlík – Janek, Hrdlička, Štohanzl, Róth (90. Hašek) – Ibragimov (85. Kaufman), Škoda (72. Hartig). Trener: Pavel Hoftych.
Č. Budějovice: Kučera – Leština, Horejš, Jarabica, Žižka – Stráský, Riegel, Homoláč (70. Hudson), Benát (83. Dolejš) – Meszároš, Sedláček (64. Ondrášek). Trener: Pavel
Tobiáš.

Żółte kartki: Janek, Štohanzl – Benát, Meszároš, Sedláček
Sędziował: Bílek
Widzów: 6538

Clipboard01. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Jaka liga, taki lider

210909_0004_IMG_0040

Żaden jednak wirus grypy nie może mi przeszkodzić w obejrzeniu kolejnego meczu Bohemki! A ten według kalendarza rozgrywek  miał się odbyć 20 września o godzinie 17:00 w Teplicach.

Rano w towarzystwie ziomków z różnych stron świata (Angola, Niemcy, Szkocja, Słowacja) odwiedzam stadion drugoligowej Viktorii Žižkov, która przegrywa z Jihlavą aż 1:5. Zdaję sobie sprawę, że popołudniu tylu bramek raczej nie zobaczę… Ponieważ niemal od razu po meczu wybieram się na północ Czech mam na sobie koszulkę B1905 z napisem „There’s only one Bohemka”. By uniknąć wiekszej prowokacji szalik niosę w reklamówce z Alberta. :) Po wyjściu z tramwaju uwagę skupia na mnie grupka „rajcowników” Sralty Praga (często przychodzą na Žižkov gościnnie). Tego dnia nie są jednak w „nastrojach przysiadalnych” i kończy się jedynie na docinkach i krzywych spojrzeniach.

Ale nie o Viktorce miałem tu pisać, a o Bohemce!

Wyjeżdżamy z Pragi parę minut po 14:00. Tym razem auto- a nie mikrobusem. Dużo osób jedzie pociągiem, jeszcze więcej wybiera się w drogę samochodami. W autobusie wyjątkowy spokój i cisza. Piwkujemy i typujemy wynik meczu oraz strzelców bramek (stawiam 1:1; Mahmutović – Štohanzl). Tylko jeden przystanek na stacji benzynowej. Podróż po autostradzie znośna, ale późniejsze błądzenie po objazdach już znacznie mniej. Wjeżdżamy do miasta ok. 16:15. Im bliżej stadionu (ładny obiekt; byłem tam m.in. na meczu Pucharu UEFA Intertoto FK Teplice – Kispest-Honved Budapeszt), tym więcej ludzi w biało-zielonych barwach. Największy przystadionowy bar na świeżym powietrzu, tuż przy stadionie, w całości obsadzony Bohemakami. Gospodarze patrzą z zazdrością.

Po wyjściu z autobusu od razu zmierzam do kasy. To mój pierwszy bodajże wyjazd, kiedy nie mam kupionego biletu przed przybyciem na stadion. Ochrona dość dokładnie nas przeszukuje. Widok z sektora dla gości na samym końcu trybuny lepszy niż myślałem. Jedynie ludziom u góry przeszkadzają dwa niebieskie słupy.

Tradycyjna zabawa w „Znajdź Krzycha”: klik!

kjk

W naszym sektorze podają bezalkoholowe piwo. A niech ich…

Miejsca zapełniają się szybko. Chłop przy chłopie, dupa przy dupie. Oczywiście nikt nie siedzi. Na pozostałych trybunach piknik. Z głośników puszczają jakąś sieczkę. Na prośbę spikera część osób zaczyna skandować „Tepli-ce, Tepli-ce!”. Nasz sektor się przyłącza, ale zmienie nieco słowa „Teplý jste, teplý jste!”

Tuż przed rozpoczęciem meczu organizatorzy decydują się udostepnić nam drugi, przyległy sektor. Bohemaków na trybunach wciąż bowiem przybywa!

Gramy dobrze. Zadziwiająco dobrze. Nie widać różnicy pomiędzy liderem (Teplice prowadzę w lidze) a zespołem walczącym o utrzymanie. Bojkotuję bezalkoholowe piwo, bojkotuję kiełbasę z grilla. Całe 90 minut (plus przerwa) nie ruszam się z miejsca. Po pierwszej połowie bez bramek. „Piskej konec, piskej konec!” - krzyczy kilka osób zadowolonych z remisu.

210909_0004_IMG_0224

Pavel Lukáš w akcji. Na wszelki wypadek wyjaśnię, że zawodnik pod nim to nie jest jego brat! (fot. Dimír Šťastný)

Po zmianie stron obraz gry nie za bardzo się zmienia. Szkoda tylko, że nasz levý bek Żorż Rychlík nie nadąża za rywalami (paradoksalnie słowo rychlík oznacza w j. czeskim… pociąg pośpieszny, ekspress) i nieprzepisowo zatrzymuje jednego z nich, uciekającego mu wzdłuż linii bocznej. Czerwień i marzenia o zdobyciu tu czegoś więcej niż tylko punktu umierają.

Chłopaki dzielnie jednak walczą. Ba, mamy nawet okazję do zdobycia bramki! Nie jeden z nas zastanawia się, jak z taką grą Teplice mogą prowadzić w tabeli?!? Do postawy piłkarzy na boisku dostrajają się miejscowi kibice. Żenua! Nasz doping za to zajebisty. 400 może 500 osób zgromadzonych na małej przestrzeni, a także dobra akustyka stadionu robią swoje. Krzyczymy: „My jsme tady doma, my jsme tady doma!” oraz „Nejste slyšet, nejste slyšet”. Zero reakcji. Podobnie jak na retoryczne pytanie „Proč vás tak malo, vy kurvy, proč vás tak malo?!”.

Przez ostatnie pół godziny po placu gry biega dwóch braci. Petr Lukáš po jednej a Pavel Lukáš po drugiej stronie barykady.

Tak jak w meczu tydzień wcześniej w powietrzu wisiały bramki dla nas, tak w Teplicach, gdy słońce leniwie zachodziło za główną trybunę, coraz bardziej śmierdzieć zaczęło golem dla gospodarzy. W 78. minucie po rzucie rożnym gracze Teplic na raty pokonują Radka Sňozíka. Na parę sekund w naszym sektorze zapada cisza…

210909_0004_IMG_0289

Tak wyglądały końcowe minuty meczu. Osamotniony w przodzie Aziz Ibragimov w pojedynku z pięcioma defensorami gospodarzy (fot. Dimír Šťastný)

A do tego jeszcze wiadomość z Pragi, że Střížkov i Kladno na 10 minut przed końcem wygrywają po 1:0… Ktoś inny opowiada coś o „wspaniałych derbach Manchesteru i jakiejś bramce w 96. minucie”. Oba kluby z tego miasta mam wprawdzie głęboko w kakaowym, ale gol w 96. minucie by się przydał!

Bohemka rzuca się do ataku, ale brakuje szczęścia. Popis daje także arbiter główny. Cały mecz gwizdał dziwne faule a spotkanie zakończył w momencie, gdy jeden z naszych… chciał ustawić piłkę do wykonania rzutu rożnego. Poziom sędziowania w Czechach i Polsce to w tej chwili to, co niestety najbardziej łączy te kraje pod względem piłkarskim.

No i może jeszcze popieprzona służba porządkowa. Najpierw nie chcą nas wypuścić, potem wypuszczają przez wąziutko otwartą bramę. Kilku kolesi w pomarańczowych kamizelkach prowokuje. A jak dostają liście, to… wołają na pomoc A.C.A.B. Gratuluję odwagi!

W drodze powrotnej w autobusie znacznie głośniej niż przed meczem. Mkniemy jak strzała i o 21 jesteśmy już w Praglu. Bezalkoholowe piwo na stadionie wynagradzają mi dwie schłodzone buteleczki bronka Krušovice, które zakupuję po drodze do domu. Nastrój nie tęgi, a do tego na drugi dzień znowu do pracy…

Ale pocieszam się, że za 5 dni znów będzie weekend. Weekend i derby ze Slavią! Zobaczymy, kto rządzi we Vršovicach?! :)

ala

FK Teplice – Bohemians 1905 1:0 (0:0)
78. Smejkal

Teplice: Grigar – Vidlička, Petr Lukáš, Smejkal, Ljevakovič – Verbíř (87. Hesek), Klein, Vachoušek (74. Kalivoda), Stožický – Mareš, Mahmutovič (90+1. Elsamni). Trener: Jiří Plíšek.
Bohemka: Sňozík – Jindřišek, Nikl, Cseh, Rychlík – Janek, Hrdlička, Štohanzl, Róth (84. Kaufman) – Škoda (76. Ibragimov), Hartig (62. Pavel Lukáš). Trener: Pavel Hoftych.

Żółte kartki: Mareš – Rychlík, Cseh
Czerwona kartka: 57. Rychlík (Bohemka)
Sędziował: Matějek
Widzów: 5120

210909_0004_IMG_0081

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Słowniczek:
U pštrosa – Pod strusiem (dosłownie U strusia)
kotel – młyn
Klokani – kangury
Pragl – Praga
my jsme tady doma – to my jesteśmy tu w domu/to my jesteśmy tu gospodarzami
nejste slyšet – nie słychać was
teplý jste – jesteście pedałami
proč vás tak malo? – dlaczego was tak mało?
posero posranej – posrańcu zasrany
na Budějovicku chovanej – wychowany na Budziejowicku/w Budziejowicach
děravej – dziurawy
poblitej – obrzygany
pochcanej – obszczany
díro – dziuro
levý bek – lewy obrońca

 Wszystkie te wspaniałe, wielkie (w oryginale jeszcze większe!) fotki pochodzą ze strony www.fc-bohemians.cz. Ich autorem jest oficjalny fotograf Bohemians 1905 (a prywatnie mój sąsiad) Dimír Šťastný.