The_Red_Ones_EF_3732Już za tydzień w polskich księgarniach powinna pojawić się książka „Kompletnie konkretnie”, autorstwa Nicka Davidsona i Shauna Hunta. Dziś krótka recenzja tego angielskiego bestsellera, który na Wyspach ukazał się rok temu pod dużo mówiącym tytułem „Modern Football is Rubbish”…

Jak wiecie mój blog, w związku z podobną tematyką (autorzy podobnie, jak i ja szukają odpowiedzi na pytanie „co jest nie tak ze współczesną piłką nożną?”), jest jednym z patronów medialnych książki. Promując wydawnictwo przedstawiałem już jego autorów. Dziś czas na krótką recenzję, której autorem jest Michał Karaś – redaktor naczelny zaprzyjaźnionego z MyFootballWay serwisu portalkibica.pl.

Tekst Michała pozwolę sobie wzbogacić o dwa losowo wybrane cytaty (na bordowo), pochodzące z grupy tych, które oznaczyłem jako „ciekawe”, podczas lektury książki (jej 3/4 już za mną; żałuję że pomału się kończy).

[polo

Nick Davidson i Shaun Hunt zadbali o tych czytelników, których mdli na myśl o kolejnym pojedynku Liverpoolu FC z Chelsea Londyn w Lidze Mistrzów…

„Niemal wszystko, co kojarzy się nam z piłką nożną z czasów dzieciństwa, zostało brutalnie wykarczowane, ale telegazety to chyba nikt nie ruszy.”

Brytyjczycy tęsknią za markami pokroju Honvédu Budapeszt, bo nie po to są europejskie puchary, żeby w półfinale były trzy kluby z Anglii.  Stworzyli więc bardzo swobodny słownik kluczowych pojęć, które składają się na ogólny obraz magicznej piłki z młodości w latach 70 i 80. oraz tej obecnej, przesiąkniętej komercjalizmem, rządzonej twardo przez prawo pieniądza.

Na czynniki pierwsze rozkładają piłkarzy – od korków, przez stroje, po fryzury zmieniające się przez lata. Od ręki Maradony i palca Pumpido po zewnętrzną część stopy Roberto Carlosa. Niewiele łagodniej traktują trenerów czy władze piłkarskie.

Autorzy odbywają szybką podróż do czasów, gdy Wielką Brytanię nocą rozświetlały dawno już usunięte maszty przy stadionach, na mecze jeździło się specjalnymi pociągami, a bilety były w cenowym zasięgu przeciętnego śmiertelnika. Nie zostawiają suchej nitki na nowym Wembley, przejmowaniu klubów przez zagraniczny kapitał i przeobrażeniach, które wypchnęły wielu przeciętnych kibiców ze stadionów.

„Kto w szkole najlepiej grał w piłkę? Chłopak z bogatego domu, który na treningach pojawiał się w najnowszej koszulce Manchesteru United i z najnowszymi butami Pumy na nogach? A może kościsty dzieciak, z krzywymi nogami i gumowymi korkotrampkami z Polsportu?”

Cofają się do swojego dzieciństwa i pokazują zabawny, czasem do łez, świat dziesięciolatków, rozgrywających w parkach swe najważniejsze życiowe pojedynki. W końcu esencją piłki jest omijanie psich kup w deszczu i bójki, kiedy sędzią jest członek drużyny przeciwnej. By zrozumieć część pozycji z tej części trzeba się posiłkować innymi źródłami, bo brytyjskie programy telewizyjne czy komiksy sprzed 30 lat dla większości Polaków są zupełnie obce. A czasem warto się z nimi zapoznać.

Miłośnicy statystyk i analiz nie będą mieli z tej książki wielkiego pożytku, chyba że potraktują ją jako kawałek przyzwoitej rozrywki w rzadkim futbolowym wydaniu – w tej roli Davidson i Hunt spisują się bardzo dobrze.

[polo

A w przyszły poniedziałek, tj. dokładnie w dniu premiery książki „Kompletnie konkretnie” na polskim rynku wydawniczym post z obszernymi fragmentami jej najciekawszych (w mojej subiektywnej ocenie) rozdziałów. Już teraz zapraszam!