W czwartkowy wieczór byłem jednym z niemal 17 tysięcy praskich świadków eksperymentu UEFA z wprowadzeniem dwóch dodatkowych, tzw. bramkowych arbitrów w meczach fazy grupowej Ligi Europy. Nie wiem, jak w innych spotkaniach, ale podczas pojedynku Sparty Praga z PSV Eindhoven na Letnej, eksperyment raczej się nie powiódł…
Mecz sędziowała szóstka szkockich arbitrów: Douglas McDonald (sędzia główny; pan na zdjęciu obok), William Conquer i Graham Chambers (sędziowie liniowi) oraz Alan Muir i Steve Conroy (sędziowie bramkowi; oficjalna nazwa Additional assistant referee), a także Steven McIean (jako czwarty szósty, tzw. arbiter techniczny). Delegatem UEFA na to spotkanie był natomiast Polak Kazimierz Oleszek (czytelnicy tygodnika „Piłka nożna”, dla której Pan Oleszek pisuje, mogą się tym samym spodziewać w najbliższym czasie relacji z Pragi).
W pierwszej połowie często obserwowałem bramkowego sędziego. Tak się składa, że mieliśmy z kolegą bilety na trybunę sąsiadującą z trybuną główną i siedzieliśmy na wysokości pola karnego bramkarza PSV Andreasa Isakssona. Poruszający sie po prawej ręce szwedzkiego golkipera arbiter sprawiał wrażewnie zagubionego… Facet wyglądał, jakby nie za bardzo wiedział po co tam stoi i jakie są jego zadania (choć z drugiej strony nie wierzę, ze mógłby być do swej roli nieprzygotowany). Poruszał się krokiem dosuwanym wzdłuż linii, od słupka bramki do chorągiewki i wyglądał na udawał bardzo zapracowanego. Tyle że sytuacje, w których starał się dostrzec rozwój wydarzeń na drugim końcu boiska wyglądały troszkę komicznie…
Często bowiem pozostawał w takich momentach poza linia końcową i robił tylko smiesznie wyglądające ruchy ciałem i głową, by widzieć akcję pod przeciwległym polu karnym. Pytanie brzmi tylko „po co?”, skoromiał tam swojego kolegę, ustawionego po przekątnej i był w tamtym rejonie również sędzia główny. A gdy juz na prawdę nic nie widział, opuszczał swój posterunek i wchodził na boisko. Niekiedy wędrując aż do linii szesnastu metrów wyznaczającej pole karne Isakssona. Ten wyglądał na początku na zdziwionego a potem na poirytowanego takimi wycieczkami arbitra. Rozjemca wchodzący w jego pole karne najwyraźniej go rozpraszał. Nic w tym dziwnego, bo żaden chyba golkiper nie jest przyzwyczajony do tego, że – mając wszystkich graczy przed sobą, na połowie przeciwnika i będąc wysuniętym z bramki np. na 20 metr – kątem oka widzi, jak ktoś wychodzi mu zza pleców…
Nie sposób poruszania jest jednak najgorszy (obserwowany przeze mnie arbiter miał za plecami młyn gospodarzy i co chwilę trafiany był kulką papieru). Arbitrzy liniowi nie zdali w Pradze egzaminu jeśli chodzi o współpracę z arbitrem głównym! W przełomowym momencie meczu, w 89. minucie, kiedy to napastnik gospodarzy Bony Wilfried faulował ponoć przy rzucie rożnym jednego z rywali na własnym polu karnym, arbiter bramkowy, widzący całe zajście lepiej niż sędzia główny… nie zareagował!
„Ten rzut karny był wymyślony przez sędziego głównego. Nikt nie wiedział, za co ją Wilfriedowi odgwizdano” – powiedział po meczu pomocnik Martin Zeman. Zresztą nie tylko on był zdenerwowany. Stoper Roman Hubník pytał wprost: „Jeżeli to nie był faul, to na jaką cholerę jest tam ten sędzia bramkowy?”. „Nawet według ludzi z UEFA bramkowy nie pomógł w spornej sytuacji głównemu” – oznajmił długo po meczu trener Sparty Jozef Chovanec (w latach 1988 – 1991 gracz PSV).
Po czwartkowych wydarzeniach w czeskiej prasie trwa zatem dyskusja nad eksperymentem piłkarskiej centrali. Swoje trzy grosze dodali już trenerzy i gracze pojedynku Genoa CFC – Slavia Praga. Trener gospodarzy Gian Piero Gasperini nazwał ten eksperyment „egzaminem maturalnym futbolu”, stwierdzając, że jeszcze jest za wsześnie, by wyciągać wnioski o powodzeniu czy niepowodzeniu całego przedsięwzięcia. Inny aktor tego meczu, napastnik Mistrza Czech Zdeněk Šenkeřík powiedział natomiast: „Według mnie UEFA nie odważyła się na taki eksperyment w Lidze Mistrzów, bpo chodzi tam o znacznie większe pieniądze niz w rozgrywkach Ligi Europy. Trochę się tego obawialiśmy, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że nie możemy popełniać w polu karnym żadnych głupot. Teraz wszystko co tam się dzieje jest przecież pod obserwacją dodatkowej osoby. (…) Być może ta nowość okaże się strzałem w dzisiątkę i będzie się gwizdać więcej przewinień w polu szesnastu metrów, które mogą umknąć uwadze sędziemu głównemu. Mam jednak pewne obawy, że bramkowi asystenci mogą z czasem przejąć się rolą i być przesadnie aktywnymi…”
Ja natomiast mam nadzieję, że sytuacje z Pragi będą tylko jednymi z kilkudziesięciu, które pokażą włodarzom UEFA, że wprowadzenie dodatkowych arbitrów bramkowych nie jest najlepszym rozwiązaniem i UEFA zakończy eksperyment z końcem fazy grupowej Ligi Europy. W czwartek bowiem mieliśmy dwóch sędziów więcej a złych decyzji przy kluczowych sytuacjach tyle samo co zwykle… Przez dziesiątki lat wystarczała trójka rozjemców. Teraz nagle pojawiają się dwaj kolejni. Po co? Against Modern Football!
Pomysł UEFA skrytykował również były sędzia międzynarodowy, Niemiec Herbert Fandel. Według niego lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie piłki ze specjalnym chipem w środku lub ewentualnie mozliwości odtworzenia spornej sytuacji dzięki zapisowi wideo. „UEFA jedynie przesunęła odpowiedzialność z jednej pary oczu na inną. A i tak arbitrzy nie będą mieć nigdy stuprocentowej pewności. Nawet gdyby za bramkę postawiono 25 tysięcy sędziów” – powiedział w wywiadzie dla dziennika Süddeutsche Zeitung.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Co do samego meczu, to mógł się podobać, ale… tylko w połowie. Przede wszystkim w okresie od 20 do 45 i od 60 do 90 minuty. Choć trudno przechodzi mi to przez gardło, muszę obiektywnie przyznać, że na boisku lepsza była Sparta Praga. Remis po wspomnianej spornej jedenastce jest więc dla niej krzywdzący.
Spotkanie obserwowałem w towarzystwie kolegi z pracy – Petra, Węgra, będącego wielkim fanem swojego rodaka Balázsa Dzsudzsáka, grającego w barwach PSV Eindhoven. Podczas gdy ja śledziłem arbitra za bramką, jego oczy podarzały za dynamicznym węgierskim lewoskrzydłowym.
Cieszyłem się, że do Pragi wreszcie nie przyjeżdża Ajax Amsterdam, ale ktoś inny z wielkiej trójki Eredivisie. Choć nie zagrali Holendrzy Jan Kromkamp i Ibrahim Afellay lista gwiazd i tak była spora: wspomniany już szwedzki bramkarz Andreas Isaksson, Belg Timmy Simons (kapitan), Serb Danko Lazović, Meksykanie Francisco Javier Rodríguez Pinedo i Carlos Salcido (obaj ostatecznie tylko podczas rozgrzewki), czy wreszcie reprezentanci Holandii – Danny Koevermans, Orlando Engelaar (jest mniejszy niż w TV!), André Ooijer i Erik Pieters.
Gdy doliczę do tego efektowną choreografię przed rozpoczęciem spotkania (po raz pierwszy na Sparcie udział w zabawie wziął cały, za wyjątkiem sektora gości stadion, podnosząc w tym samym czasie w górę żółte, niebieskie i czerwone kartony), niespodziewanie dobrą kiełbasę z grilla, jaką dane mi było zjeść w przerwie oraz fakt, że za bilety znowu nie zapłaciłem ani grosza halerza (tym razem wygrałem je w SMS-owym quizie) wieczór z europejską piłką uznaję za udany.
Minusy są tylko dwa: bezalkoholowe piwo sprzedawane na i pod stadionem oraz fatalna postawa kibiców z Eindhoven, którzy byli praktycznie niesłyszalni. Stali w miejscu jak manekiny, ożywiając się dopiero (na krótko) po strzelonych przez ich zespół bramkach. Zdecydowanie najgorsi kibice gości w europejskich pucharach, jakich dotąd (nie licząc Sheriffa Tiraspol) widziałem!
Sparta Praha – PSV Eindhoven 2:2 (0:0)
76. Hubník, 87. Zeman – 80. i 90. +1 (rzut karny) Reis.
Sparta: Blažek – Kušnír, Hubník, Řepka, Hoheneder – Žofčák, Vacek (85. Kucka), Hušek, Zeman (90.+4 Kalouda)- Holenda (79. Kadlec), Wilfried.
PSV: Isaksson – Manolev, Simons, Ooijer, Pieters – Engelaar, Toivonen, Bakkal – Lazovič, Koevermans (64. Reis), Dzsudzsák.
Żółte kartki: Řepka, Hoheneder, Wilfried, Blažek – Ooijer, Manolev
Sędziował: McDonald (Szkocja)
Widzów: 16703
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .








Najnowsze komentarze