„Zdymisjonowany selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakker nie stawi się we wtorek w siedzibie PZPN. Szczegóły ws. rozwiązania umowy z Holendrem zapadną podczas czwartkowego posiedzenia zarządu związku – poinformował rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski. We wtorek miało dojść do spotkania prezesa związku Grzegorza Laty z Beenhakkerem.” – przeczytałem dziś na sport.pl. I wcale się Beenhakkerowi nie dziwię! Gdyby mnie po trzech latach pracy szef wylał z roboty po pijaku i w dodatku dowiedziałbym się o tym nie od niego, ale z telewizji, też bym gnoja (i całą jego świtę) olał! Dobrze wam tak, leśne dziadki! Na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem.





2 komentarze
krzychu81
wrz 19, 2009
Ja natomiast oglądając Grzegorza L. w telewizji po meczu takie wrażenie odniosłem.
A co do chamstwa w PZPN-ie to obawiam się, że jego początków tak łatwo nie ustalimy. Trzeba by było chyba szukać gdzieś w czasach głębokiej komuny, kiedy te wszystkie grube i łyse ryje, partacze i prostacy, złodzieje i pseudo-fachowcy się w tej organizacji przestępczej pojawili.
klopin
wrz 17, 2009
Czy aby na pewno Lato był pijany? Nie odniosłem takiego wrażenia, a Holender zdążył już cofnąć swoje pomówienia.
W ogóle sytuacja jest bardziej złożona. Bo co, jeśli już zachowanie Laty opierało się na zasadzie, że „na chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem”? Wtedy trzeba by chyba utworzyć nową zasadę: na chamstwo, które jest odpowiedzią na chamstwo, trzeba odpowiadać chamstwem! :)