Z piekła do nieba, a właściwie od wielkiej tragedii do… mniejszej tragedii, dodatkowo ze szczęśliwym końcem. Taką drogę przebyli w zeszłym tygodniu piłkarze i kibice Bohemians 1905. Najpierw porażka 0:1 w Ďolíčku z Viktorią Plzeň po wyjątkowo słabej grze, potem niespodziewane i szczęśliwe zwycięstwo w takich samych rozmiarach w Mladé Boleslav.
Piszę z dwudniowym poślizgiem, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie…
Bohemka ma po pierwszych sześciu spotkaniach tego sezonu 6 punktów (1 zwycięstwo, 3 remisy, 2 porażki) i ze stosunkiem bramek 2:3 (najgorszy atak w lidze, ale z drugiej strony po Sralcie Praga druga najlepsza obrona) zajmuje 12. miejsce w tabeli. Pewnie, że mogłoby być znacznie lepiej. Mogło być jednak także znacznie, znacznie gorzej. Tym bardziej, że w niedzielę swoje pierwsze punkty (i niestety od razu komplet) zdobyły kurwy ze Střížkova…
Katastrofa

Pisząc o meczu z Viktorką Plzeň musiałby znowu połowę tekstu poświęcić piwu, kiełbaskom, plackom ziemniaczanym i temu, co działo się na trybunach, bo na boisku piłkarze w biało-zielonych strojach stworzyli sobie tylko jedna jedyną dogodną okazję do zdobycia bramki za całych 90 minut!
Nie wiem co w pierwszej jedenastce robił Jiří Kaufman?! Jego transfer to jedna wielka pomyłka! Farsa. Komedia. Co gorsza, sprowadziliśmy teraz kolejną taką gwiazdę - Tomáša Hrdličkę, który podczas swojego debiutu także nie wniósł nic do gry… Nie licząc Jana Štohanzla, dzieki któremu mamy teraz cztery oczka więcej, z transferami w ogóle przed tym sezonem nasi działacze nie trafili. Teraz za to trafia kibiców. Szlag.

Nowe "wzmocnienie" Bohemki - Tomáš Hrdlička. Gdybym miał jednym słowem opisać jego debiut, użyłbym wyrazu "jałowy" (fot. fc-bohemians.cz)
Co warto odnotować z meczu V. kolejki? Aż cztery maskotki na placu gry przed spotkaniem (w tym… wielbłąd, który przyjechał z gośćmi Pilzna), 50. spotkanie ligowe w Ďolíčku, podczas którego Lombardos bawił publikę w stroju kangura i… fakolca pokazanego nam przez doktora (lub masażystę) gości. :o
A na trybunach, pomimo nędzy na murawie, jak zwykle atmosfera święta (wszyscy w „nastrojach przysiadalnych”), rozmowy, rozważania, dygresje, dowcipy… Piwko lało się strumieniami. Także po meczu, kiedy to odwiedziliśmy najpierw restaurację „U pštrosa” a potem – po manewrach taktyczmych – wypiliśmy ostatni z browarów w gospodzie „Reda” na Ohradzie.
Doping przeciętny z obu stron. Gospodarze i goście na słabe czwórczyny. Przed meczem zaprezentowaliśmy pomysłowe choreo „Bez nás by jste byli nezaměstnaní” (Bez nas bylibyście bezrobotni), nawiązujące do faktu, iż spora część mieszkańców Pilzna pracuje w tamtejszych browarach.
Najlepszy gracz w naszych barwach: zdecydowanie Josef Jindřišek (na zdjęciu powyżej w walce z byłem Bohemakiem – Janem Rezkiem), ze względu na waleczność i nieustępliwość, nazywany już przez niektórych kibiców Gattuso. :)
FC Bohemians 1905 – Viktoria Plzeň 0:1 (0:1)
30. Střihavka
Bohemka: Sňozík – Jindřišek, Cseh, Nikl, Rychlík – Štohanzl, Pávek (46. Róth), Hrdlička, Bartek (74. Ibragimov) – Hartig, Kaufman (37. Škoda). Trener: Pavel Hoftych.
Plzeň: Daněk – Limberský, Hájovský, Bystroň, Lecjaks – Petržela, Rýdel, Horváth, Jiráček (74. Rezek) – Bakoš (83. Rajtoral), Střihavka (88. Navrátil). Trener: Pavel Vrba.
Żółte kartki: Pávek, Bartek, Štohanzl – Limberský, Bystroň, Petržela
Sędziował: Adam
Widzów: 6729
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cud!

Mimo słabej postawy tydzień wcześniej chętnych do towarzyszenia Klokanom w Bolce nie brakowało. Pociągami, autami i mikrobusem nadciągnęło do miasta Škody 350-400 kibiców. Spora grupę tworzyli miejscowi sympatycy Bohemki.
Ja byłem jednym z tych, którzy wybrali się na mecz mikrobusem. Z jednym przystankiem na stacji benzynowej drogę z Pragi do Mladé Boleslav pokonalismy zaledwie w 45 minut. Pod stadionem zameldowaliśmy się już na półtora godziny przed rozpoczęciem meczu. Przy wejściu na sektor dla gości wzmożone kontrole. Przeszukują nas jak talibańskich terrorystów na Guantanamo. Dodatkowo sprawdzają, kto wchodzi na sektor według listy z nazwiskami i numerami dowodów osobistych (Against Modern Football!), które musieliśmy podać/okazać przy zakupie biletów w Pradze. Ponieważ w mieście żyje na codzień wielu Polaków, którzy pracują tu w zakładach Škody, żaden z porządkowych nie dziwi się, że wyciągam dokumenty z białym orzełkiem na czerwonym tle.
Przy stałych fragmentach gry na nasze pole karne wędrował dwumetrowy stoper gospodarzy Adrian Rolko. Wygrywał wszystkie pojedynki główkowe, siejąc popłoch w naszej obronie! (fot. fc-bohemians.cz)
Co tu robić na ponad godzinę przed meczem? Rozmowy z kompanami orazp piwo, kiełbasa, piwo, piwo, piwo… i jakoś zleciało. Im bliżej meczu, tym bardziej nasz i sąsiedni sektor napełniały się kibicami w zielonych i białych barwach. A w naszym sektorze wśród porządkowych… stary cygan (cały mecz pił bronka!) i pijana żulica lat 55… Miejscowi „fani” zawiedli i stadion w niektórych częściach świecił pustkami, ale mecz ten został wybrany jako pojedynek transmitowany w telewizji, więc pewnie tutejsze dziadki zostały w domu przed odbiornikiem, wpierdalając knedle…
Od początku idziemy ostro z dopingiem. Piosenka za piosenką, pokrzyk za pokrzykiem. Ani chwili wytchnienia. Co najważniejsze, gracze B1905 też dobrze się prezentują i starają się dotrzymać kroku rywalom. Akcje gospodarzy są jednak nieporównywalnie bardziej niebezpieczne, niż te nasze. Mamy sporo szczęścia i zajebistego bramkarza (patrz fotka powyżej). Po zmianie stron napór gospodarzy jest tak wielki, że momentami wręcz nie istniejemy. Wydawało się, że większego fuksa niż w I. połowie mieć nie będziemy. A jednak…
Mniej więcej na kwadrans przed końcem każdy modli się już o końcowy gwizdek i w myślach (jeszcze nieśmiało i ostrożnie) dopisuje już do naszego dorobku jeden punkt. Tyle że potem…
O tym co było potem mogliście już przeczytać >>> TUTAJ <<<
Jeśli chodzi o doping gospodarze NIE ISTNIELI! To jeden z tych stadionów, gdzie muszą puszczać różne wiejskie przygrywki z głośników, żeby pobudzić pikników do kibicowania! My za to daliśmy prawdziwy popis – sześć z minusem (zawsze można coś polepszyć). Przed meczem choreo „NAŠE VÍRA, VAŠE SÍLA” (Nasza wiara, wasza siła) skierowane do naszych graczy.
W nadchodzący weekend przerwa na mecze reprezentacji. Za tydzień w niedzielę w przysłowiowym „meczu o sześć punktów” podejmujemy Dynamo Czeskie Budziejowice. Potem czeka nas ciężki wyjazd do Teplic (są drudzy w tabeli, w tym sezonie jeszcze nie przegrali!). Bohemka, do toho!
FK Mladá Boleslav – FC Bohemians 1905 0:1 (0:0)
90.+3 Štohanzl
Mladá Boleslav: Vorel – Kúdela, Rajnoch, Rolko, Djalovič – Mendy (80. Řezníček), Procházka, Sylvestre, Táborský (81. Kysela) – Chramosta, Kulič. Trener: Dušan Uhrin junior.
Bohemka: Sňozík – Jindřišek, Nikl, Cseh, Rychlík – Štohanzl, Pávek, Róth (66. Bartek), Janek – Ibragimov (71. Zelenka), Škoda (79. Lukáš). Trener: Pavel Hoftych.
Żółte kartki: Kulič – Cseh, Ibragimov, Janek, Róth, Škoda, Jindřišek
Sędziował: Kocourek
Widzów: 4115

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słowniczek dla niekumatych:
kurwy ze Střížkova – kurwy ze Střížkova
U pštrosa – Pod strusiem (dosłownie U strusia)
Bolka – Mladá Boleslav
Klokani – kangury
Wszystkie fotki pochodzą ze strony www.fc-bohemians.cz. Ich autorami są -sváči- oraz oficjalny fotograf Bohemians 1905 (a prywatnie mój sąsiad) Dimír Šťastný.




