Stohanzl_insideTen tekst miał się ukazać jako część tradycyjnego artykułu poświęconego dwóm ostatnim meczom Bohemki. Nie mogę jednak czekać do poniedziałku lub wtorku, kiedy wpis pojawi się na łamach bloga, bo już teraz chce podzielić się z Wami radością! Bohemka wczoraj wygrała pierwszy mecz w sezonie. Wygrała po przekozackim golu w ostatniej minucie!!!

Gdyby nie fakt, że miałem problemy z Internetem, ten wpis ukazałby się już wczoraj – bezpośrednio po powrocie z Mladé Boleslav. To właśnie tam, w spotkaniu z ciężkim przeciwnikiem (miejscowy FK zajmuje 3. miejsce po pięciu kolejkach), „Klokani” zdobyli pierwsze trzy punkty w sezonie 2009/2010. Mecz transmitowany był przez czeską telewizję.

Pierwsza połowa w miarę wyrównana, ale ze wskazaniem na FKMB. druga odsłona już kompletnie pod dyktando gospodarzy. Gdyby ogromne szczęście i nie nasz bramkarz, świeżo upieczony kapitan – Radek Sňozík i jego cudowne interwencje, przegrywalibyśmy w 90. minucie ze trzy do koła…

A tak utrzymywał się bezbramkowy remis. Sędzia doliczył 3 minuty i gdy już wydawało się, że przywieziemy do Pragi jakże cenny w walce o utrzymanie punkt (akurat skandowaliśmy „Bo-he-mi-ans nejlepší v Praze!”)  stało się coś, co pamiętać będę do końca zycia…

Stało się to:

Pamiętam lot tej piłki. Wydawało się, jakby to nie były sekundy a długie minuty…

Prawie pół tysiąca osób w naszym młynie wzrokiem i myślami  kierowało ją do siatki…

A jak już tam wpadła zapanowało szaleństwo! Ekstaza, zbiorowy orgazm, wybuch radości, jakiego już dawno nie byłem świadkiem!

Dwa razy leżałem na ziemi, powalony przez ludzi dookoła. Ludzie obściskiwali się nawzajem. Koleś z sektoru obok nie wytrzymał i – by cieszyć sie razem z pilkarzami – wyskoczył na murawę, rozcinając sobie przy tym dość poważnie nogę.

Fajnie jest wygrać na wyjeździe z lepszym przeciwnikiem. Fajnie jest wygrać golem w ostatniej minucie (a właściwie sekundzie, bo po zdobyciu bramki sędzie odgwizdał koniec zabawy). Fajnie jest wygrać po golu niemal z połowy boiska. Ale najfajniej jest, kiedy wygra się łącząc wszystkie trzy powyższe sytuacje! :)

Panie i panowie, oświadczam, że najładniejszy gol sezonu 2009/2010 padł wczoraj, tj. 29.08.2009 w Mladé Boleslav. Ciężko będzie komukolwiek zdobyć bramkę ładniejszą od trafienia Jana Štohanzla (tym samym z dwoma golami naszego najlepszego, bo i jedynego strzelca), którego radość po tym golu uwieczniona została na fotce powyżej.

Z dziennikarskiego obowiązku dodam jeszcze tylko, że tą „dziurą” w bramce FKMB był Michal Vorel, były golkiper m.in. Slavii i Dukli Praga.

Więcej o meczu jutro lub pojutrze.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tymczasem na oficjalnej stronie Bohemians 1905 dostępne są już fotki z wczorajszego meczu (autorami są tradycyjnie Dimír Šťastný oraz -sváči-). Po raz pierwszy od dłuższego czasu udało mi się wśród morza głów zlokalizować i swoją łepetynę. I to od razu na dwu różnych zdjęciach!

Jedno z nich, przedstawiające radość graczy (wyjątkowo w żółtych – wyjazdowych koszulkach) i kibiców w młynie  (w tradycyjnych zielono-biało-zielonych strojach) po zwycięskiej bramce, zamieszczam poniżej. Ciekawe czy uda się i Wam na nim zlokalizować moją mordę? ;)

po_golu