stade_louis_II_inside„Podczas całej mojej kariery nigdy nie było mi tak ciężko zrozumieć wyniku, jak dzisiaj” – to słowa trenera Javiera Irurety, wypowiedziane po pewnym meczu, pewnego listopadowego wieczora. Otóż są na tym świecie rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się nawet największym filozofom. Tamten mecz w Monako był tego najlepszym przykładem…

W pierwszym odcinku serii „Pamiętne mecze”, który pojawił się u mnie na blogu w zeszłym miesiącu wróciłem pamięcią do roku 1990 i inauguracyjnego spotkania Mundialu we Włoszech, czyli pojedynku Argentyna – Kamerun. Dziś, w kolejnej odsłonie tej serii, przeniesiemy się o 13 lat do przodu w czasie i o 300 km na południowy-zachód w przestrzeni.

Jesienią 2003 roku rozpocząłem trzeci rok studiów na Uniwersytecie Wrocławskim. Mieszkałem na stacji z trzema innymi kumplami. Każde spotkanie w Lidze Mistrzów, Pucharze UEFA, czy też mecz naszej reprezentacji transmitowany w środowy wieczór w polskiej telewizji był przez nas zawsze oczekiwany z utęsknieniem. Zasiadaliśmy przed odbiornikiem z piwkiem i patrzyliśmy na gwiazdy światowego futbolu…

Tamtego wieczoru gwiazdy te zafundowały nam niewiarygodną golową ucztę!

ASMvsDLC

Spotkanie dwóch zespołów, które po trzech kolejkach przewodziły stawce grupy C, przyniosło rekordowy wynik w historii Ligi Mistrzów. W meczu padło bowiem aż 11 goli, czyli od dwa więcej niż w meczu francuskiego Paris St.-Germain z norewskim Rosenborgiem Trondheim (7:2) w październiku 2000 roku. Aż cztery bramki tamtego wieczora na Stade Louis II zdobył chorwacki napastnik Dado Pršo, który w ostatniej chwili wskoczył do składu w miejsce kontuzjowanego Fernando Morientesa

Do tamtego dnia tylko jeden mecz w europejskich pucharach zakończył się wynikiem 8:3. W sezonie 1964/1965 w ucharze Europy taką różnicą bramek bułgarski Lokomotiv Sofia pokonał szwedzkie Malmö. „Strzelić osiem bramek tak dobremu przeciwnikowi to niesamowita sprawa. Czasami nie da się w piłce wszystkiego racjonalnie wytłumaczyć” – powiedział po meczu trener gospodarzy, Didier Deschamps.

Mecz w Monaco rozpoczynał rundę rewanżową w grupie C. Dwa tygodnie wcześniej Deportivo pokonało Monaco na stadionie Riazor skromnie 1:0 (bramka Diego Tristána). Oba teamy przystapiły do meczu w nieco odmiennych nastrojach. Podczas gdy podopieczni trenera Javiera Irurety w ostatnich dwóch spotkaniach hiszpańskiej Primera Division nie potrafili strzelić bramki teoretycznie słabszym ekipom (przegrali u siebie 0:2 z Mallorką a potem bezbramkowo zremisowali na stadionie beniaminka z Murcii) a dodatkowo przyjechali do Księstwa osłabieni brakiem Víctora, Luque a przede wszystkim kapitana zespołu – Frana, to gracze Didiera Deschampsa byli świeżo po wygranej 4:2 z Le Mans. Deschamps, prócz absencji wspomnianego Morientesa (oglądał mecz z trybun w towarzystwie byłego kolegi z Realu Madryt – Raula) nie mógł też liczyć na kontuzjowanych Shabaniego Nondę i Josefa Oshadogana.

asm_trio

Ojcowie zwycięstwa nad Deportivo. Od lewej: Dado Pršo, Ludovic Giuly i Jerome Rothen (fot. fifa.com)

Piłkarze z La Coruňy rozpoczęli więc spotkanie, mając w głowach liczby na każdym kroku przypominane im przez hiszpańskich dziennikarzy: byli bez zdobyczy bramkowej od 190 minut, co nie zdarzyło się im przez ostatnie 46 miesięcy. Licząc, że to właśnie w tym meczu w końcu się przełamią, nie spodziewali się, że nawet zdobycie trzech goli, nie przyniesie im choćby punktu…

Przebieg meczu „ustawiła” poniekąd sytuacja z 2. minuty, kiedy to jeden z obrońców Depor zbyt lekko zagrał do swego golkipera, piłkę przejął Jerome Rothen i przelobował Jose Francisco Molinę. I kto wie, jakby wynik tego meczu ostatecznie wyglądał, gdyby chwilę później włoski bramkarz Monaco Flavio Roma wspaniale nie poradził sobie z ciężkim do obrony strzałem Sergio… A tak – w myśl porzekadła, „jak nie strzelisz, to dostaniesz” – gospodarze prowadzili juz 2:0! Znowu Rothen, tym razem w roli asystenta, podanie do Ludovica Giuly, który bez problemów minął Molinę i kopnął piłkę do pustej bramki.

Kolejną asystę Rothen zapisał na swoje konto w 30. minucie meczu, kiedy dośrodkowaniem z rzutu różnego posłał piłkę wprost na głowę Dado Pršo. 3:0! Już cztery minuty później kolejny poważny błąd hiszpańskiej defensywy. Znowu Pršo, znowu strzał głową i było już 4:0. Mimo niekorzystnego rezultatu goście się nie poddawali. Najaktywniejszym był w ich szeregach Diego Tristán. Wprawdzie z jego rzutem wolnym na sześć minut przed przerwą bramkarz Roma sobie jeszcze poradził, ale ze strzałem z bliskiej odległości kilkadziesiąt sekund później już nie.

Kibice widzieli w I. połowie jeszcze dwie bramki. W 45. minucie skrzydłowy Lionel Scaloni dobił piłkę po wcześniejszym uderzeniu Valeróna, dając tym samym gościom nadzieję na odrobienie strat po przerwie. Ta żyła jednak niecałe dwie minuty. W doliczonym czasie gry, po akcji Plašil – Giuly – Pršo, ten ostatni mógł pochwalić się hat-trickiem… Warto wspomnieć, że piłkarze ASM strzelali w I. odsłonie na bramkę Moliny tylko sześciokrotnie, zdobywając pięć bramek… Dla trenera Irurety był to jasny sygnał: to nie jest dzień bramkarza Moliny! Po zmianie stron zastapił go zatem Urugwajczyk Gustavo Munua. Ani ta zmiana, ani też wprowadzenie na plac gry Munitisa, nie przeszkodziły gospodarzom w powiększaniu bramkowego dorobku.

„In all my career I have never found it so difficult to understand a result”

/Javier Irureta/

Ponownie już po dwóch minutach gry futbolówka zatrzepotała w siatce niebiesko-białych (grających tego dnia w pomarańczowych kompletach strojów). Obronie uciekł Giuly, bramkarz Munua próbował ratować sytuację wybiegiem za pole karne. I choć ten zabieg mu się powiódł, uderzona przez niego głową piłka trafiła do Jaroslava Plašila, który momentalnie posłał ją z 40 metrów do opuszczonej bramki. Zresztą Munua miał jeszcze gorszy start niż godzinę wcześniej Molina. Tamten po raz drugi skapitulował bowiem dopiero w 11. minucie. Jego zmiennik już w czwartej!

Raz jeszcze asysta Rothena, raz jeszcze trafienie Pršo i na tablicy świetlnej widniało już 7:2. Tym samym chorwacki snajper został dopiero trzecim w historii Champions League graczem (po Marco van Bastenie i Simone Inzaghim), który zdobył cztery gole w jednym meczu tych rozgrywek. Nie był to jednak koniec zabawy. Leżący już na łopatkach goście zmobilizowali się do kolejnego zrywu. W 52. minucie piękną indywidualną akcją i golem popisał się Tristán, na który jednak kwadrans później odpowiedział równie ładnym solo Cissé, ustalając tym samym wynik meczu na 8:3. Choć czasu do końca meczu pozostało jeszcze sporo, kolejne bramki nie padły, co było m.in. wynikiem opadającego z minuty na minutę tempa spotkania. I jedni i drudzy mięli już dość…

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bohater meczuDado

Oczywiście nie kto inny jako chorwacki napastnik Miladin „Dado” Pršo! W dniu meczu obchodził swoje 29. urodziny. Lepszego piłkarskiego prezentu niż wbicie czterech goli silnemu rywalowi wymarzyć sobie chyba nie mógł. „Jestem bardzo szczęśliwy, to niesamowite uczucie! Trener powiedział mi przed mecze, że da mi prezent. Po raz pierwszy w karierze udało mi się strzelić cztery bramki. Nawet podczas meczów na treningach zdobywałem co najwyżej hat-trick” – mówił po spotkaniu chorwacki solenizant.

Pršo swą piłkarską karierę zaczynał w rodzinnym mieście, trafiając w 1991 roku do klubu NK Zadar. Potem występował jeszcze w Hajduku Split i drugoligowym NK Pazinka Pazin. W ojczyźnie jednak kariery nie zrobił, łącząc grę w piłkę z… pełnoetatową pracą mechanika samochodowego.

W 1993 roku wyjechał za chlebem do Francji. Tam w latach 1993 – 1996 występował w amatorskich klubach z niższych lig: FC Rouen i Saint-Raphaël. W 1996 roku obdarzonego świetnymi warunkami fizycznymi napastnika wypatrzył ówczesny szkoleniowiec AS Monaco – Jean Tigana. Zanim jednak świetnie grający głową Chorwat trafił do I-szego zespołu ze Stade Louis II, grał w czwartoligowych rezerwach i na wypozyczeniu w trzecioligowym Ajaccio AC. Swoimi ośmioma bramkami pomógł zespołowi z Korsyki w awansie do Ligue 2, gdzie Pršo kontunuował kolekcjonowanie trafień.

Nic dziwnego więc, że w 1999 roku ściągnięto go z powrotem do ASM. W pierwszym sezonie po powrocie nie grał jednak zbyt często. Konkurencja w ataku Monaco była bowiem ogromna: Marco Simone, Ludovic Giuly, David Trezeguet. Dopiero sezony 2002/2003 i 2003/2004 spędzone w tym klubie może uznać za naprawdę udane.

W 2004 roku Pršo zamienił Francję na Szkocję, przechodząc za darmo do Glasgow Rangers. W pierwszym sezonie na Wyspach zdobył aż 18 bramek a Rangersi wywalczyli kolejne w historii mistrzostwo Szkocji. Wskutek mnożących się problemów z kolanami w 2007 roku zmuszony był jednak zakończyć karierę.

W reprezentacji Chorwacji Pršo zadebiutował 29 marca 2003 roku w wygranym 4:0 meczu z Belgią. Był członkiem chorwackiej kadry na Euro 2004 (3 mecze i gol strzelony reprezentacji Francji) i WM 2006 (ponownie trzy spotkania, ale tym razem nie udało mu się zdobyć bramki), po których zakończył reprezentayjną karierę. W kadrze rozegrał łącznie 25 meczów i zdobył 8 bramek.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Co było dalej?

Po nadspodziewanie efektownym zwycięstwie Monaco zostało liderem grupy C, z dorobkiem 9 punktów i różnicą bramek 14:5. Deportivo spadło na drugie miejsce (7 punktów, różnica bramek 7:9). W drugim meczu tej grupy PSV Eindhoven pokonał AEK Ateny 2:0 i wskutek „potknięcia” (przez bardzo wielkie P) Deportivo znów włączył sie do walki o awans, tracąc do hiszpańskiego klubu jedno jedyne oczko. Czwarty w stawce AEK miał na swoim koncie tylko jeden punkt.

Liga Mistrzów - logoDwie ostatnie kolejki, mimo ciekawych rezultatów, nie zmieniły już niczego w tabeli tej grupy. AS Monaco zremisowało u siebie z PSV 1:1 i bezbramkowo w Atenach z AEK, utrzymując pierwsze miejsce w grupie. Punkt mniej niż klub z Księstwa uzbierały Deportivo (zwycięstwo 3:0 z AEK i porażka 2:3 w Holandii) i PSV. Do  1/8 finału LM, dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań, awansowali jednak Hiszpanie.

To oni też sprawili tam sporą niespodziankę, eliminując z gry najpierw Juventus Turyn (dwa zwycięstwa po 1:0), a potem – w ćwierćfinale inny włoski klub – AC Milan (po przegranej 1:4 zwycięstwo… 4:0), kończąc swoją przygodę z Ligą Mistrzów 2003/2004 dopiero na półfinale (0:0 i 0:1 z późniejszym triumfatorem FC Porto).

Monaco natomiast dotarło o krok dalej, do przegranego 0:3 z pilkarzami Jose Mourinho finału w Gelsenkirchen, eliminując kolejno Lokomotiw Moskwę (2:2 w dwumeczu i awans dzięki golom zdobytym na wyjeździe), Real Madryt (5:5 w dwumeczu i znowu pomogły wyjazdowe bramki!) oraz Chelsea Londyn (5:3 w dwumeczu). Jak więc widać  gracze ASM nadal imponowali skutecznością.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Trzy łyki statystyki:

Mecz grupy C Ligi Mistrzów sezonu 2003/2004. 5 listopad 2003 (godzina 20:45), Stade Louis II w Monte Carlo (Monako)

AS Monaco — Deportivo La Coruña 8:3 (5:2)
Bramki: 26′, 30′, 45′, 49′ – Dado Pršo, 2′ – Jerome Rothen, 11′ – Ludovic Giuly, 47′ – Jaroslav Plašil, 68′ – Edouard Cissé – 39′, 53′ – Diego Tristan, 45′ – Lionel Scaloni

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

MONACO (5-3-1-1):
30. Flavio Roma (1974, Włochy) – 32. Gael Givet (1981, Francja), 27. Julien Rodriguez (1978, Francja), 19. Sebastien Squillaci (1980, Francja), 3. Patrice Evra (1981, Francja)6. Jaroslav Plašil (1982, Czechy), 14. Edouard Cissé (1978, Francja), 7. Lucas Bernardi (1977, Argentyna), 25. Jerome Rothen (1978, Francja)8. Ludovic Giuly (1976, Francja, kapitan), 9. Dado Pršo (1974, Chorwacja).

Zmiany:
75′ — 24. Emmanuel Adebayor (1984, Togo) za Pršo
76′ — 15.
Vassilis Zikos (1974, Grecja) za Plašila
83′ — 4. Hugo Ibarra (1974, Argentyna) za Evrę

Trener: Didier Deschamps (1968, Francja)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

DEPORTIVO (4-5-1):
1. José Francisco Molina (1970, Hiszpania) - 14. Jorge Andrade (1978, Portugalia), 2. Garcia Manuel Pablo (1976, Hiszpania), 4. Noureddine Naybet (1970, Maroko), 3. Enrique Romero (1971, Hiszpania)12. Lionel Scaloni (1978, Argentyna), 8. Sergio Gonzalez Soriano (1976, Hiszpania), 6. Gomes Mauro Silva (1968, Brazylia, kapitan), 11. José Amavisca (1971, Hiszpania) - 21. Juan Carlos Valerón (1975, Hiszpania)9. Diego Tristán (1976, Hiszpania).

Zmiany:
46′ —
13. Gustavo Munua (1978, Urugwaj) za Molinę
46′ — 17. Pedro Munitis
(1975, Hiszpania) za Pablo
60′ — 7.
Walter Pandiani (1976, Urugwaj) za Sergio

Trener: Javier Irureta (1948, Hiszpania)

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Trójka arbitrów: Terje Hauge – Arild Sundet, Ole Hermann Borgan (wszyscy Norwegia)

Żółte kartki: Evra (75′), Zikos (90′) — Scaloni (29′), Tristan (45′), Pandiani (63′), Amavisca (90′)
Czerwone kartki: -

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

/źródła: uefa.com, wikipedia.org, sport.cz i własne/