
Jestem ciekaw, czy wiecie czym dziś żyją całe piłkarskie Czechy? Piątkowym losowaniem europejskich pucharów? Nie. Przyszłotygodniową inauguracją kolejnego sezonu Gambrinus Ligi? Również nie. Dywagacjami na temat zbliżających się pierwszych reprezentacyjnych powołań nowego selekcjonera Ivana Haška? Znowu pudło. W sportowych serwisach naszych południowych sąsiadów króluje dziś inna wiadomość…
Na boisko powrócił Tomáš Rosický, pomocnik reprezentacji Czech i londyńskiego Arsenalu. To był jego pierwszy mecz od 26. stycznia 2008 roku, kiedy to w spotkaniu FA Cup przeciwko Newcastle United doznał poważnej kontuzji kolana. W międzyczasie przeszedł dwie operacje a datę jego powrotu do gry nieustannie przesuwano. Jeden z najlepszych piłkarzy w historii czeskiego futbolu trenował wprawdzie już od kilku miesięcy, ale ostrożny trener “Kanonierów” Arsene Wenger po konsultacji z klubowymi medykami zdecydował się wypuścić go do gry dopiero teraz.
W rozegranym dziś popołudniu towarzyskim meczu z czwartoligowym Barnet FC (2:2), Rosický przebywał na placu gry przez całą pierwszą połowę, pod nieobecność Hiszpana Cesca Fabregasa pełniąc zarazem rolę kapitana. Grający z siódemką na plecach “Rosa” - jak mówią na niego tu, w Czechach - całe 45. minut spędził na prawej stronie pomocy, skąd dyrygował złożoną z bardzo młodych piłkarzy drugą linią swojego zespołu (Wenger postawił na “młode wilki”, z doświadczonych graczy wystawiając do walki jedynie Almunię, Gallasa, Silvestre i Arszawina). To był pierwszy sparing Arsenalu przed zbliżającym się sezonem.
“Jestem szczęśliwy. Przez tak długi czas nie grałem a teraz w końcu doczekałem się powrotu. Czuję się doskonale! Ten mecz był dla mnie bardzo ważny. Tym bardziej, że wybiegłem na boisko jako kapitan.” – powiedział 28-letni pomocnik w krótkim wywiadzie dla klubowej telewizji internetowej tuż po zakończeniu meczu.
W obecności kompletu 5 tysięcy widzów na niewielkim stadionie Underhill w Barnet, Rosický pozostawił po sobie dobre wrażenie. Rozdawał podanie za podaniem a dodatkowo dwukrotnie miał nawet dogodną okazję do zdobycia gola. Obu szans jednak nie wykorzystał. I choć nie był najlepszym graczem swojego zespołu, to świadkowie twierdzą, że nie było widać, że ma za sobą tak długi rozbrat z grą… Kapitan Arsenalu nie bał się i nie unikał również ostrzejszych starć, takich jak np. to 30. minucie, kiedy odważnym wślizgiem zatrzymał jednego z przeciwników.
Nic dziwnego, że powrót Rosickiego na boisko wywołał tak wielkie zainteresowanie w Czechach. Tutejsi kibice czekali na ten dzień bardzo długo. Były gracz Borussi Dortmund i Sparty Praga, uchodzi tu bowiem za jedną z dwóch osób (tą drugą jest nowy prezes Czesko-Morawskiego Związku Piłki Nożnej i zarazem selekcjonera kadry w jednej osobie – Ivan Hašek), którzy są w stanie “zbawić” czeski futbol. A jeśli nie zbawić, to przynajmniej nadać jej grze jakość i błysk, jak za starych dobrych czasów (czytaj Euro 2004).
Czy tak się stanie, zobaczymy. W każdym bądź razie wygląda na to, że w związku z powrotem Rosickiego, selekcjoner naszej reprezentacji – Leo Beenhakker będzie miał przed październikowym meczem z Czechami w Pradze dodatkowy (ciężki) orzech do zgryzienia…



















Bardzo dobrze :D Arsenal potrzebuje takich zawodników jak “Rosa”, powstaje tam coraz ciekawszy team. Idealne połączenie młodości z doświadczeniem :] Wenger wie co robi ^_^ szkoda tylko Adebayora, kibice go za miło nie przywitają gdy będzie grał na strych smiechach