Zaczynam kompletować moją meczową szesnastkę marzeń. Co miesiąc do mojego Dream Teamu trafi jedno nazwisko, jeden piłkarz. Najpierw zbiorę piątkę rezerwowych a potem wyjściową jedenastkę. Nie będą to może najlepsi, ale za to zdecydowanie moi ulubieni zawodnicy, których miałem przyjemność podziwiać w akcji w przeciągu ostatnich 20 lat. Zaczynam od bramki. Mym numerem dwa będzie…
…Stefan Klos, długoletni bramkarz Borussi Dortmund i Glasgow Rangers. Zaskoczeni? Dla tych, którzy mnie znają i wiedzą, że sympatyzuję z drużyną z Zagłębia Ruhry już od początku lat 90-tych, kiedy to właśnie Klos stał w jej barwach między słupkami, to pewnie niewielka niespodzianka. Choć wielu z Was i tak zapewne pomyślało, że tylu lepszych (czytaj sławniejszych) golkiperów było przecież na świecie w tamtym okresie. No cóż. Kwestia gustu…
Zacznę od tego, o czym już wspominałem opisując pamiętny pojedynek Argentyny i Kamerunu na MŚ we Włoszech. Mym pierwszym bramkarskim idolem był argentyński specjalista od bronienia rzutów karnych – Sergio Javier Goycochea. Klosa widziałem w akcji po raz pierwszy bodaj 2-3 lata później podczas występów w Pucharze UEFA w sezonie 1992/93. Jego plakat wisi w mym pokoju (na zaszczytnym miejscu, tuż przy drzwiach) do dziś! :)

Klos urodził się 16 sierpnia 1971 roku w Dortmundzie. Mierzy zaledwie (jak na bramkarza) 181 cm a w szczytowym okresie kariery ważył 85 kg. Swoją przygodę z piłką rozpoczynał w zespole TuS Eving-Lindenhorst. Stamtąd trafił następnie (tylko na chwilę) do innego młodzieżowego zespołu – TSC Eintracht Dortmund, skąd w 1990 roku przeszedł do miejscowej Borussi, gdzie rok później podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt. W latach 1991 – 1998 rozegrał w czarno-żółtych barwach 254 bundesligowe spotkania. Jak tylko wszedł do bramki w pierwszym meczu swojego drugiego dopiero sezonu w Borussi (1991/92), już do końca swoich dni w Dortmundzie, nikogo do niej nie dopuścił! Były to efekty nie tylko wielkiego talentu, ale i ciężkiej pracy pod okiem byłego wybitnego niemieckiego golkipera, a w latach 90-tych trenera bramkarzy w Borussi – Toniego Schumachera.
W grudniu 1998 roku, ku rozpaczy kibiców z Westfalenstadion (dzisiejszy Signal Iduna Park), w poszukiwaniu nowych wyzwań wyjechał do Szkocji, by w tamtejszej Premier League reprezentować barwy Glasgow Rangers. Transfer opiewający na sumę 700 tysięcy funtów sfinalizowano w Wigilię Bożego Narodzenia. Dwa dni później Klos zadebiutował już drużynie ze stolicy Szkocji (ligowa potyczka z FC St. Johnstone). W bramkarskim trykocie „The Gers” wystąpił w lidze łącznie w 208 meczach (lata 1998 – 2007). Także w nowym klubie, choć początków – zwłaszcza u kibiców (ciągłe porównywanie do klubowej legendy, reprezentanta Szkocji, Andy Gorama, który opuścił Rangers przed przybyciem Niemca) – nie miał łatwych, dosyć szybko zyskał sobie szacunek i uznanie, czego efektem była kapitańska opaska, którą po raz pierwszy założył na ramię w 2004 roku, „dziedzicząc” ten zaszczyt po Australijczyku Craig’u Moorze.
Stefan Klos w barwach Glasgow Rangers (The very best of)
Jego największymi zaletami były w pierwszej kolejności gra na linii i wyrównana forma, którą prezentował. To właśnie m.in. ona pozwoliła mu w sezonie 2004/05 zachować czyste konto aż w 17 z 34 spotkań, które rozegrał! Największym problemem Klosa w Szkocji były jednak kontuzje, które spowodowały, że z sezonu na sezon występował coraz rzadziej… A wszystko zaczęło się od feralnego treningu w styczniu 2005 roku, kiedy to niemiecki bramkarz zerwał wiązadła krzyżowe w kolanie (jego miejsce w bramce „The Gers” zajął młody Allan McGregor, który walczył o bluzę z numerem jeden ze sprowadzonym z PSV Eindhoven Holendrem Ronaldem Waterreusem).

Od tamtej pory chore kolano nie przestało go „przesladować”. Podczas kolejnego sezonu pojawił się na boisku tylko trzykrotnie… Decyzja o zakończeniu kariery była w tej sytuacji naturalną koleją rzeczy. Klos podjął ją po zakończeniu rozgrywek Scottish Premier League 2006/2007. Miał wówczas 36 lat. Po zawieszeniu butów (i rękawic) na kołku przeniósl się do Szwajcarii, gdzie w okolicach Zurychu mieszka wraz z rodziną do dnia dzisiejszego.
Pożegnanie Klosa (Gavina Rae i Dado Pršo) z Ibrox
Oddzielny akapit należy się tematowi „Klos i reprezentacja”. Akapit ten będzie jednak krótki, gdzyż pomimo, iż sympatyczny golkiper od zawsze należał do wyróżniających się czołowych graczy Bundesligi na tej pozycji, nigdy niestety nie dane mu było zagrać w niemieckiej reprezentacji „A”. Choć trzeba przyznać, że konkurencję miał zawsze niezwykle silną: Bodo Illgner, Andreas Köpke, Oliver Kahn, Oliver Reck… Zdecydowanie najbliżej kadry był w 1996 roku, kiedy to wyjazdowi na Euro 1996 do Anglii, gdzie w zespole selekcjonera Berti Vogtsa miał pełnić rolę trzeciego bramkarza, stanął na drodze… uraz (a jakże!). Tym razem złamany palec u ręki. Szkoda, bo Niemcy, jak pamiętamy zdobyli wówczas złoto. Na progu swej wielkiej kariery występował za to Klos w niemieckiej reprezentacji młodzieżowej U21 (zaliczył 17 potyczek pomiędzy 1991 a 1993 rokiem).

Największy sukces w karierze Stefana Klosa. Zwycięstwo z Juventusem Turyn w monachijskim finale Ligi Mistrzów. Z lewej Paul Lambert, z prawej Jürgen Kohler i Stefan Reuter (bvb.de)
Na brak sukcesów klubowych narzekać jednak nie miał prawa. Był triumfatorem Ligi Mistrzów w 1997 roku, dwa razy mistrzem Niemiec z BVB (1995 i 1996) oraz trzykrotnym mistrzem Szkocji z Rangersami (2000, 2003 oraz 2005). Na swoim koncie ma również Puchar Interkontynentalny (1997), dwa triumfy w Superpucharze Niemiec (1995 i 1996), a do tego jeszcze trzykrotnie zdobywał Pucharu Szkocji (2000, 2002, 2003) i Puchar Ligi Szkockiej (2002, 2003, 2005) oraz był uczestnikiem (niestety przegranego z Juventusem Turyn) finału Pucharu UEFA w 1993 roku. Jak widać, trochę się tego uzbierało!
Oto Stefan Klos. Koszulka z numerem 12. Pierwszy członek mojego Dream Teamu!





