Ivan Hasek (aktualne.cz)Dużo ciekawego dzieje się ostatnio w czeskim futbolu! W miniony weekend wybrany został nowy prezes i zarząd Czesko-Morawskiego Związku Piłki Nożnej (ČMFS). Na świeżo upieczonego sternika czeskiej piłki, niegdyś wybitnego piłkarza, Ivana Haška czeka szereg trudnych zadań. Jednym z nich jest znalezienie właściwego kandydata na stanowisko reprezentacyjnego selekcjonera. Kandydata, który dokonałby cudu i zapewnił Czechom przynajmniej udział w barażach do MŚ 2010.

Hašek w głosowaniu delegatów z ogromną przewagą wygrał nad drugim i zarazem jedynym kandydatem, szefem drugoligowej Viktorii Žižkov Luďkiem Vinšem, zastępując na fotelu prezesa Pavla Mokrého. Jednym z członków zarządu wybrano również inną byłą gwiazdę czeskiej reprezentacji – Karla Poborskiego.

Pierwszą decyzją Haška było nie przedłużanie wygasającej z końcem czerwca umowy z tymczasowym selekcjonerem (wybranym po zwolnieniu Petra Rady), charyzmatycznym (i dziwacznym) Františkiem Straką, zresztą jego kolegą ze wspólnych występów w reprezentacji i praskiej Sparcie. Popularny „Franz” (Straka ma niemieckie obywatelstwo), wybrany na to stanowisko 12. maja, poprowadził najważniejszą z czeskich drużyn tylko w jednym jedynym, w dodatku towarzyskim meczu. 5. czerwca wyselekcjonowana przez 51-letniego trenera reprezentacja pokonała w Jabloncu Maltę 1:0.

/czeski film/

frantisek-straka-26-05-09

František Straka, były już selekcjoner reprezentacji Czech, podczas konferencji prasowej

Dwaj przyjaciele z boiska

W zaistniałej sytuacji najbardziej prawdopodobne wydawało się zatrudnienie na stanowisku selekcjonera aktualnego trenera Slavii Praga (w ostatnich latach dwa mistrzostwa Czech z rzędu plus awans do Ligi Mistrzów), faworyta zarówno mediów, jak i kibiców – Karla Jarolíma. A gdy niemal tego samego dnia, kiedy okazało się, że umowa Straki nie będzie przedłużona, przewodniczący zarządu Slavii Praga – Tomáš Rosen oświadczył, że Jarolím obejmie reprezentację, ale nadal będzie pracował jako trener Slavii, wydawało się że Czesi rzeczywiście mają już nowego selekcjonera…

Karel  (tyden.cz)

Karel Jarolím, trener Slavii Praga

Tymczasem w środę 1. lipca na spotkaniu z Haškiem Jarolím zakomunikował nowemu prezesowi ČMFS, że wprawdzie ta oferta bardzo mu pochlebia a praca selekcjonera byłaby dla niego wielkim zaszczytem a zarazem ciekawym wyzwaniem, ale czeka go tak dużo pracy w Slavii Praga (zespół mistrza Czech jest w trakcie przebudowy, po tym jak opuściło go w czerwcu kilku kluczowych graczy), że niestety musi odmówić…

/czeski film/

Dla Haška (podobnie jak i dla wielu kibiców nad Wełtawą) słowa te były wielkim rozczarowaniem. Od samego początku nie ukrywał on bowiem, że trener „zeszywanych” (a prywatnie jego dobry przyjaciel) jest faworytem numer jeden na jego liście. Wiedząc, jak ważna jest dla Jarolíma praca w Slavii był gotowy zgodzić się na to, by – o czym wspominał Rosen – szkoleniowiec nadal pracował z klubem z Edenu.

Pojawiły się nawet plotki, że obaj panowie mogliby stworzyć na resztę eliminacji trenerski duet. Tak się bowiem składa, że pracowali już kiedyś wspólnie we francuskim Racingu Strasbourg, z którym awansowali nawet do tamtejszej Ligue 1. Zresztą, jak wspominałem są (byli?) bardzo dobrymi kumplami, i to pomimo, iż jeden jest Slavistą a drugi od lat związany ze Spartą. Dosyć dużo ich jednak łączy. Obaj byli pomocnikami, mają podobne metody pracy, wiodą podobny styl życia, ich synowie (Lukáš, David i Marek Jarolímowie oraz Pavel i Ivan jr. Haškowie) z powodzeniem grają w piłkę, obaj kochają grę w golfa a – w związku z ogolonymi na łyso głowami – często jak jednego, tak drugiego kibice żartobliwie nazywają „Fantomasem”.

Powrót „Dziadka”?

Po oświadczeniu Jarolíma media od razu rozpoczęły spekulacje na temat kolejnych nazwisk. Zaczęto plotkować, że jednym z kandydatów może być Josef Chovanec, selekcjoner reprezentacji w latach 1998 – 2001 (w ówczesnych eliminacjach do Euro 2000 w Belgii i Holandii mógł pochwalić się bilansem 10 zwycięstw w 10 meczach!). Główny trener a zarazem menedżer do spraw sportowych Sparty Praga natychmiastowo uciął jednak wszelkie spekulacje, twierdząc, że chce w pełni skupić się na pracy w klubie z AXA Arena, by w nadchodzącym sezonie odzyskać tytuł mistrzowski. A na brak obowiązków, w związku z pełnioną przez siebie podwójną funkcją, z raczej nie narzeka…

A jak trwoga, to do B… Brücknera. Były selekcjoner reprezentacji Czech, nazywany tu z racji wieku a przede wszystkim wyglądu „dziadkiem” stał się nagle i niespodziewanie jednym z kolejnych poważnych kandydatów do objęcia kadry. 69-letni szkoleniowiec przyznał, że odbył już nawet wstępną rozmowę na ten temat z Haškiem, zaznaczając jednak, że gdyby to on miał wybierać, najchętniej objąłby jedynie funkcję doradcy (konsultanta). „- Reprezentacja jest teraz w nadzwyczajnej sytuacji, która wymaga być może nadzwyczajnych rozwiązań” - powiedział w jednym z wywiadów. W związku z opisanymi wyżej kłopotami niewykluczone jednak, że ostatecznie ponownie obejmie czeską kadrę…

/czeski film/

Karel Brückner

Karel Brückner. Emerytura czy kadra?

A tę Karel Brückner prowadził już przez sześć i pół roku (2001 – 2008). Awansował z nią na finałowe turnieje o ME (2004, 2008) i MŚ (2006). Na pierwszej z tych imprez – portugalskim Euro 2004 – doprowadził Czechów do 3. miejsca! Rozbrat z kadrą ogłosił jeszcze przed rozpoczęciem kolejnych ME w Austrii i Szwajcarii a nieudane dla Czechów występy na boiskach w Bazylei i Genewie tylko utwierdziły go w przekonaniu, że najwyższy czas odejść (w ostatnim grupowym meczu mimo prowadzenia 2:0, Czesi przegrali w fatalnym stylu z Turcją 2:3, tracąc gole w samej końcówce meczu). Jeszcze tego samego lata Brückner przeniósł się do Austrii, by pracować z tamtejszym zespołem narodowym. Mimo obiecującego początku (wygrana z wicemistrzem świata – Francją) nie dał sobie jednak rady i w marcu tego roku powrócił do ojczyzny.

Czy będzie gotów porzucić ciepłe kapcie (jest na emeryturze) i ponownie zasiąść na ławce?

Być może ostatecznie nie będzie musił, bo od czasu do czasu pojawiają się w Internecie także nazwiska innych kandydatów. Są wśród nich tak doświadczeni szkoleniowcy, jak František Komňacký (obecnie trener FK Jablonec nad Nisou), Ladislav Škorpil (w tej chwili na ławce Slovanu Liberec), czy były szkoleniowiec m.in. Lazio Rzym, Zdeněk Zeman, obecnie pozostający bez pracy.

Kolejny mecz czeka reprezentację naszych południowych sąsiadów już 12. sierpnia, kiedy to w spotkaniu towarzyskim ich przeciwnikiem będzie Belgia. Pierwsze jesienne spotkanie o punkty eliminacji MŚ 2010 zaplanowane zostało natomiast na 5. września. W Bratysławie Czesi zagrają z gospodarzami – Słowacją, liderem naszej grupy. Kto w tych i kolejnych pojedynkach (w tym w październikowym meczu z Polską) poprowadzi „Czeskie lwy”? Najprawdopodobniej dowiemy się o tym już w najbliższy wtorek, tuż po zakończeniu obrad komitetu wykonawczego ČMFS. Niewykluczone, że z braku odpowiednich kandydatów Hašek mianuje na to stanowisko… samego siebie! Czyż to rzeczywiście nie przysłowiowy czeski film?!